Sprawozdanie z lektury: Opowiadanie świata, Ursula K. Le Guin

Edit: Dowiedziałam się dziś z rana, trochę przypadkowo, że Ursula K. Le Guin, moja ulubiona autorka, moje źródło inspiracji, zmarła 22 stycznia. Wiedziałam, że ten dzień musi nadejść, a jednak trochę nie wiem, co dalej zrobić ze swoim życiem. Chyba tylko dalej czytać jej książki. Autorzy odchodzą, książki zostają. To jedyna forma życia wiecznego, w którą wierzę i przynosi mi ona ulgę.


Dokąd mnie w swej dobroci przewodnicy wiodą,

tam idę, idę lekko

i nie ma śladów stóp

w pyle, co za nami.

Po raz pierwszy Opowiadanie świata przeczytałam będąc bodajże jeszcze w podstawówce. Miałam wtedy w domu Czarnoksiężnika z Archipelagu i Miejsce początku, być może Grobowce Atuanu. Moje zainteresowanie Le Guin powoli narastało, skoro więc znalazłam Opowiadanie w bibliotece, musiałam je wypożyczyć.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Opowiadanie świata, Ursula K. Le Guin”

Reklamy

Sprawozdanie z lektury: Wszystkie strony świata, Ursula K. le Guin

Jakiś czas temu zdecydowałam się zastąpić wpisy dotyczące jednej, przeczytanej właśnie przeze mnie książki, podsumowaniem miesiąca. Omawiałam w nim kilka pozycji na raz, każdej poświęcając akapit lub dwa.

Niestety moja skłonność do rozpisywania się sprawiała, że czasem musiałam kombinować, dzielić podsumowanie na dwie części itp., bo zdarzało się, że a to chciałam dodać cytat, a to szerzej wypowiedzieć się na kilka różnych związanych z książką tematów. Wydawało mi się wówczas mało sprawiedliwym, ale też mało estetycznym, tłoczyć te rozbudowane przemyślenia na temat kompletnie różnych tytułów w jednym wpisie.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Wszystkie strony świata, Ursula K. le Guin”

Czytelnicze podsumowanie 2017 roku

Także ten.

Nie był to rok czytelniczo wybitny. Przeczytać miałam tradycyjnie książek 30, udało się zaledwie 16. Nie ma jednak większego sensu płakać nad minionym rokiem, skoro zaczął się nowy. Było jak było, powody nieczytania były różne, a czasem na drodze stawało… czytanie.

Odkąd dorobiłam się prenumeraty „Polityki” co prawda jestem z wydarzeniami z kraju i ze świata na bieżąco, ale za to ogólna depresja i defetyzm mi się od tej wiedzy pogłębiły. A gdy mi źle, to zwykle brak mi sił do czytania. Poza tym przekopanie się przez cały numer zwykle zajmowało mi koło tygodnia – co oznaczało, że ledwo kończyłam bieżące wydanie, a już pojawiało się następne. I tak czasu na książki jakoś brakło. Można więc powiedzieć, że czytałam w 2017 roku wbrew pozorom bardzo dużo, tylko nie to, co miałam w planach.

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie 2017 roku”

NaNoWriMo 2017 – podsumowanie. I plany na 2018

Tak, wiem, zdążył minąć miesiąc od końca NaNoWriMo. Mimo to wydaje mi się, że wypada napisać jakieś podsumowanie, nawet jeśli tak bardzo spóźnione.

Udało mi się wygrać – napisałam 50782 słowa. Cel 50K osiągnęła 27 listopada i choć miałam pisać codziennie aż do końca, to jednak w tym momencie się zatrzymałam i odpuściłam ostatnie parę dni. Z różnych powodów, także dlatego, że nie było sensu dalej klepać na siłę, skoro wiedziałam, że z większości tego, co zrobiłam w ostatnim tygodniu i tak nie jestem zadowolona.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – podsumowanie. I plany na 2018”

NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe

Minął trzeci tydzień NaNoWriMo, a to oznacza, że wchodzimy już na ostatnią prostą! W tym tygodniu dobiłam do 40435 słów! Tym samym zostało mi już tylko ostatnie 10 tysięcy do zwycięstwa.

Po pierwsze, nie wiem, jak to robię, ale jeszcze nigdy nie pisałam NaNoWriMo w tak równym tempie. Zawsze trafiały mi się gorsze dni albo miałam inne zajęcia i dałam radę wklepać dosłownie tylko kilkanaście słów. W tym roku codziennie piszę około 1700 słów (czasem więcej, jeśli mi akurat wena dobrze idzie) i jest to niesamowicie wyczerpujące psychicznie. Potrzebuję dnia przerwy, ale to NaNo, więc nie ma czasu na przerwę. Zresztą czuję, że jak wypadnę z rytmu, to już go na nowo nie złapię.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe”