Wyróżnione

Moje opowiadanie w „X. Antologia opowiadań fantastycznych”

Właśnie ukazała się „X. Antologia opowiadań fantastycznych” – zbiór tekstów wybranych w konkursie z okazji dziesięciolecia „Creatio Fantastica”. Z wielką dumą przypominam, że zajęłam ósme miejsce, w związku z czym moje opowiadanie „Ludzie strusie” trafiło do antologii i od dziś możecie je przeczytać!

Antologia oczywiście jest dostępna za darmo, w formatach PDF, ePub i Mobi. Wystarczy ściągnąć i już możecie się cieszyć dawką świetnej fantastyki. :)

Co zaś do „Ludzi strusi”… mało z którego tekstu jestem tak zadowolona jak z tego. Może dlatego, że opowiadanie, choć fantastyczne, głęboko sięga do faktów. Budowa w latach ’50 tamy Kariba na granicy Zambii i Zimbabwe pochłonęła 86 żyć. Jednocześnie zmusiła kolejne 50 tysięcy do opuszczenia swoich domów. I od samego początku prześladował ją pech, kolejne tragedie, powodzie, burze. Może to rozzłoszczone bóstwa walczyły o zachowanie swego królestwa.

W każdym razie prawie wszystko w tym tekście jest prawdą. Reszta – być może też, zależy, w co chcecie uwierzyć.

Życzę wam przyjemnej lektury wszystkich tekstów i sama też zabieram się do czytania. Dawajcie znać, jak wam się podobało. :)

Antologia „Geniusze fantastyki” do pobrania za darmo

Stosunkowo młode wydawnictwo Genius Creations przygotowało pękny prezent dla fanów fantastyki – antologię „Geniusze fantastyki”. To 64 opowiadania napisane przez 28 autorów, w sumie 1600 stron. Co najważniejsze, do pobrania za darmo w formatach PDF, ePub i Mobi!

Wśród autorów znajdziecie Michała Cholewę, Annę Kańtoch, Dawida Kaina, Pawłę Majka, Annę Hrycyszyn i wielu innych.

Czytaj dalej „Antologia „Geniusze fantastyki” do pobrania za darmo”

Poop Fiction – lektura na jedno „posiedzenie”

Każda okazja do czytania jest dobra, czyli aplikacja Poop Fiction dla tych, którzy siedząc w toalecie niekoniecznie mają ochotę poznać skład proszku do prania

poopfictionCzym jest Poop Fiction

Razem z popularyzacją smartphone’ów skończyły się czasy, gdy siadając na sedesie sięgało się po opakowania szamponów oraz środków czyszczących w celu wczytania w ich skład. Dziś towarzyszącą wypróżnianiu nudę można zabić grając w gry, przeglądając artykuły albo czytając książkę.

Teraz doszła nowa możliwość – strona Poop Fiction znajdzie dla ciebie opowiadanie długości odpowiedniej akurat na jedno „posiedzenie”. Wystarczy tylko wybrać, jak długo będzie ono trwać – 1-2, 2-3, 3-4 minuty, czy też dłużej niż 4 minuty. Historyjki są krótkie, bo i dłuższe siedzenie na sedesie nie jest zdrowe ;)

Opowiadania po angielsku

Opowiadania dostępne są w języku angielskim i pochodzą z Projektu Gutenberg, co oznacza, że wszystkie są w domenie publicznej. Wśród autorów znajdziemy Ezopa, Lwa Tołstoja, Jamesa Baldwina, Roberta Louisa Stevensona, Rudyarda Kiplinga. Strona zapamiętuje naszą czytelniczą historię, wybiera dla nas opowiadanie losowo lub pozwala wybrać dowolne z listy.

W sumie nie ma aż tak wielu tekstów do wyboru, ale być może z czasem pojawią się nowe. Dla nas minusem jest oczywiście język – chyba że ktoś lubi zapoznawać się z tekstami w oryginale.

A jak wy umilacie sobie czas na tronie?

Więcej w artykule „PoopFiction Picks the Perfect Prose For Your Bathroom Break” w serwisie The Digital Reader.

Karaluch popełzł w świat – zapraszam do czytania

szatanmniepodkusildozlegoPewnie już wiecie (trudno nie zauważyć wielkiego baneru), że wydałam e-booka z opowiadaniami fantastycznymi „Karaluch w uchu”. Oficjalnego postu jeszcze jednak nie było.

Chciałabym was gorąco zachęcić do sięgnięcia po zbiorek – znajdziecie tu trochę demonów, trochę potworów i jedną dziewczynkę o oczach tak intensywnie brązowych i ciepłych, że aż wydają się czerwone. Znajdzie się też coś dla fanów post-apo.

Serwis RW2010 tak zachwala zbiorek:

Z cyklu: Perły polskiego self-publishingu dziś prezentujemy premierę szczególną. Zbiór opowiadań Agnieszki Żak „Karaluch w uchu”. Naszym zdaniem gdyby polski S-P prezentował taki poziom, jak zbiór Agnieszki, to byłby to spory problem. Dla wydawców tradycyjnych i równie tradycyjnych malkontentów. :)

„Karaluch” zebrał też pochwały od recenzentów „Leniwca literackiego”:

Ten „Karaluch” jest tyleż świetny, co ponury – zupełnie jak niektóre dzieła fantastyki rosyjskiej. Dobra książka? Bardzo dobra! Ale polecić ją komuś? Chyba tylko ogarniętym wątpliwościami samobójcom, żeby im pomóc skoczyć z mostu. […] To są dobrze napisane i bardzo inteligentne opowiadania dla wszystkich wielbicieli fantastyki, tylko przeraźliwie smutne. Ani strzępka nadziei, ani światełka w tunelu, ani nawet fatamorgany.

Jeśli dalej nie czujecie się przekonani, zapraszam do działu „Opowiadania”, gdzie znajdziecie parę darmowych tekstów, publikowanych też w e-czasopismach. Bo czemu mielibyście kupować kota (karalucha?) w worku? Poza tym w księgarniach możecie pobrać darmowe fragmenty. Wszystkie informacje znajdziecie na stronie „Karalucha w uchu”.

Miłego czytania!

„Kot śpi na szafie” w WeryFormacie

kot-spi-na-szafie-oklW zeszłym tygodniu ukazał się nowy, czwarty numer internetowego magazynu WeryForma(t), związanego z Forum Literackim Weryfikatorium – a w nim moje opowiadanie „Kot śpi na szafie”! By przeczytać, kliknij tutaj i pobierz PDF.

Opowiadanie napisałam ze cztery, jak nie pięć lat temu i zawsze wszystkim się podobało, nawet dostało wyróżnienie w serwisie dla grafomanów Opowiadania.pl (ach, to były piękne czasy, gdy się siedziało w takich serwisach i innych forach dla początkujących pisarzy…). Zebrało trochę pochwał, bo a to ktoś się przy nim wzruszył, a to się zamyślił, a to styl taki dobry. Przez długi czas tekst był także dostępny na blogu i jako e-book, dopóki nie stwierdziłam, że zestarzał się brzydko i już mi się nie podoba. Do takiego wniosku doszłam zresztą nie pierwszy raz, bo bardzo łatwo zniechęcam się do własnych wytworów. Usunęłam więc „Kota” z internetu (co nie znaczy, że go jeszcze w różnych dziwnych miejscach nie ma). A ledwo miesiąc później dostałam maila, że taki dobry tekst, tak świetnie będzie pasował do następnego „WeryForma(t)u”.

„Kot śpi na szafie” powraca triumfalnie, a pięknie zrecenzował go Leszek Pipka: „Trywializując, socjopaci mogą być nawet szczęśliwi, o czym poświadczają różne osobistości na wysokich stanowiskach w firmach, urzędach i korporacjach. Ale to nie jest przypadek naszej bohaterki. Ona ma uszkodzone mechanizmy obronne, widzi otoczenie bez tych wszystkich zasłon ‒ utkanych z kultury, przyzwyczajeń, rytuałów czy stereotypów. Jej wrażliwość, ba, nadwrażliwość sprawia, że zanika, zapada się w sobie, kurczy do postaci niemal spirytualnej”. Całość recenzji również w numerze.

Morał z tego taki – autor jest najgorszym recenzentem własnego dzieła.

Miłej lektury.