Retro kryminał w pakiecie BookRage

Wystartował kolejny pakiet BookRage, tym razem z kryminałami w stylu retro. Znacie zasady – za komplet e-booków płacimy tyle, ile chcemy, ale jeśli zapłacimy więcej, dostaniemy bonusowe pozycje. Na decyzję mamy dwa tygodnie.

W podstawowym pakiecie znajdziemy nastepujące książki:

„Fatum” Piotra Rowickiego – Najczarniejsze z czarnych, humor, makabra, groteska prosto z barokowej „Wenecji Północy”. W rolach głównych ludzkie namiętności oraz plejada odszczepieńców i zwyrodnialców. Szaleństwo, zbrodnia w afekcie, morderca o skłonnościach poetyckich. Dwór Artusa i podłe spelunki. Port i Wyspa Spichrzów. Zamtuzy i kościoły. Rajcy, kupcy, marynarze, złotnicy i wampiry. Ktoś nastaje na życie Heweliusza? Ktoś sprzedaje podejrzane pomarańcze? A wszystkich łączy niezwykłe miejsce. Oto Gdańsk, jakiego nie znacie. Czas zmierzyć się z demonami przeszłości. Poznajcie nowe oblicze miasta nad Motławą.

Czytaj dalej „Retro kryminał w pakiecie BookRage”

Lektury czerwca ’17

Ech, znowu dosyć ubogo, przeczytałam zaledwie jedną książkę. Co miesiąc powtarzam sobie, że następny miesiąc będzie lepszy, ale na razie idzie powoli. Może w lipcu uda się skończyć chociaż dwie?

A na razie macie moje przemyślenia na temat Wojen przestrzeni Pawła Majki.

– Zresztą czuję, że już za późno, jużeśmy w nią wpadli.

– W co?

– W opowieść. W to kurewstwo, które ciągnie się nieprzerwanie od ponad dwustu lat.

Miałam szczęście – zaraz po tym, jak skończyłam Pokój światów, wypatrzyłam promocję na Wojny przestrzeni. Stwierdziłam, że nie ma co czekać, aż zdążę zapomnieć, co się działo i przeczytam kontynuację od razu.

Niestety tym razem nie bawiłam się już tak samo dobrze. Książka umęczyła mnie z kilku powodów. Z czego chyba najpoważniejszy to ciągłe, nieprzerwane zwroty akcji. Zwroty w zasadzie w każdej postaci, formie i dotyczące wszystkiego. Może ten robi to. A może robi co innego. Może ci są sojusznikami, a może wrogami. A może to jest pułapka, albo pułapka w pułapce, albo pułapka nad pułapką pułapki. Potrójne sojusze, poczwórne sojusze. Zdrady, podejrzenia i zdrady zdradzających. A może ten jest Szóstym. A może jednak tamten. A może przenieśmy się dwieście lat w przyszłość i jeszcze trochę pokombinujmy, bo na razie historia nie jest wystarczająco skomplikowana.

Czytaj dalej „Lektury czerwca ’17”

Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne

Tradycyjnie kolejna edycja CampNaNo wystartowała 1 lipca. Tyle że ja wtedy jeszcze byłam na wakacjach, ale to nie szkodzi, bo pomyślałam sobie, że jak zacznę pisać 3-go, to i tak zdążę. Ale nie zaczęłam i o tym chciałabym wam chwilę pomarudzić.

Z objazdowej wycieczki po Polsce, Czechach, Austrii i Słowacji wróciłam naładowana pozytywną energią, wypoczęta, opalona i gotowa wrócić do pracy – pisać, czytać, planować, szydełkować. Działać! Miałam ambitne plany na powyjazdowy poniedziałek. Zamiast tego złapał mnie kac w postaci tęsknoty za zwiedzaniem, próbowaniem lokalnych specjałów, leżeniem na trawiastej plaży na brzegu jeziora i miłymi ludźmi. Co jeszcze może być zrozumiałe, ale warto podkreślić, że gdy przez tydzień codziennie zajeżdża się do innej miejscowości, nie ma się czasu na myślenie o rzeczywistości. A ta, jak zawsze, nie jest tak miła i uprzejma jak przeciętny Austriak.

Czytaj dalej „Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne”

Wyznaczanie pisarskich celów z myWriteClub

Niedawno pisałam o Goal Tracker od NaNoWrimo – narzędziu do zapisywania pisarskich postępów. Teraz pojawiło się kolejne, trochę bardziej rozbudowane rozwiązanie. Nazywa się myWriteClub i na razie funkcjonuje jako beta. To oznacza, że użytkownicy mogą zgłaszać swoje uwagi i z czasem mogą pojawić się jakieś udoskonalenia, na razie jednak zapraszam na przegląd tego, co oferuje nam obecnie dostępna wersja.

Zakładanie konta

Strona myWriteClub ma pomagać motywować do pisania, śledzić postępy oraz wspierać się w pisarskich wysiłkach ze znajomymi. Ma dosyć prosty i czytelny interfejs.

Czytaj dalej „Wyznaczanie pisarskich celów z myWriteClub”

Wyznaczanie pisarskich celów z NaNoWriMo

Minęły już ze trzy lata odkąd po raz pierwszy brałam udział w NaNoWriMo i jednego z całą pewnością się w tym czasie na temat swojego pisania dowiedziałam – że idzie mi to znacznie lepiej, gdy mam wyznaczony cel.

NaNoWriMo to oczywiście maraton. 50 tysięcy słów w 30 dni ma być przede wszystkim wyzwaniem i zabawą. Dla mnie jednak fakt, że musiałam zmieścić się w wyznaczonym terminie okazał się szczególnie motywujący. Tak samo jest zresztą z innymi moimi projektami. Jeśli biorę udział w konkursie albo czymś podobnym, pisanie idzie mi milion razy lepiej. Właśnie dlatego, że mam limit znaków i termin. Jeśli je przekroczę, cała moja robota była nic nie warta, więc muszę się spiąć.

Czytaj dalej „Wyznaczanie pisarskich celów z NaNoWriMo”