Lektury stycznia 2017

BUM! Z miesięcznym opóźnieniem, ale co tam. Dziś zdecydowanie powiało wiosną, więc wybudziłam się trochę ze snu zimowego. Dlatego dziś będzie podsumowanie stycznia, a jutro podsumowanie lutego. Nie żeby dużo w nich było, bo czytelniczo jakoś ten rok ślamazarnie mi idzie, trochę dlatego, że postanowiłam wrócić do czytania prasy i próba bycia na bieżąco z rzeczywistością zajmuje mi sporo czasu normalnie przeznaczonego na czytanie książek. Poza tym wiadomości z kraju i świata są w kij przygnębiające, więc w ogóle czegokolwiek się odechciewa.

Czytaj dalej „Lektury stycznia 2017”

Kompletne marnotrawstwo pomysłu – „Koniec niewinności” Ami Sakurai

koniec niewinnosci ami sakurai okladka tyl

Zawsze boli, gdy czytając złą książkę widzi się w niej dobre elementy i myśli o zmarnowanym potencjale.

koniec niewinnosci ami sakuraiZłe opko na papierze

WTF. Przysięgam, że ciężki WTF.

Czytam sporo złych blogasków. Głównie w postaci analiz na NAKW-ie i PLUS-ie, bo żeby tak na sucho zanurzyć się w opary absurdu zwyczajnie brakuje mi siły. Głównie przez powtarzające się w kółko obrzydliwości, przez gwałty, pedofilie, bardzo złe seksy, a także wyprane z pozytywnych cech, bucowate bohaterki.

I przysięgam, że ta książka jest właśnie takim opkiem. Jest paskudnym opkiem z blogaska na Onecie, tyle że poddanym redakcji, więc nie ma błędów ortograficznych, a gramatyka nie boli. Ale „Koniec niewinności” został napisany przez nastolatkę i to czuć w absolutnie każdym słowie – widać to po wyszukanych (aczkolwiek pozbawionych sensu) metaforach, przeegzaltowaniu, nienawiści i pogardzie głównej bohaterki do wszystkich. Przede wszystkim zaś – po całkowicie niewłaściwym podejściu do trudnych tematów.

Czytaj dalej „Kompletne marnotrawstwo pomysłu – „Koniec niewinności” Ami Sakurai”