Lektury września ’17

Whoa! Branie udział w challenge’ach na Habitice ukazało się zaskakująco skuteczne, bo on dwóch miesięcy udaje mi się wyrabiać równe minimum pół godziny czytania dziennie, a nie, że raz czytam cały dzień, a raz przez dwa tygodnie nie oglądam książki na oczy. Sukces! Dzięki temu zaczęłam w końcu nadrabiać zaległości (także w literaturze faktu, co mnie cieszy). Co prawda do 30 zaplanowanych na ten rok książek już nie dobiję, zwłaszcza że w listopadzie czeka mnie NaNo, a wtedy zwykle nie czytam wiele, ale do 20 może da radę.

We wrześniu zdążyłam więc przeczytać trzy książki, a czwartą zaczęłam. Oto one:

Czytaj dalej „Lektury września ’17”

Reklamy

Lektury lipca ’17

Hurra, tym razem udało mi się przeczytać dwie książki! Jedną rozrywkową i drugą zdecydowanie adekwatną do obecnej sytuacji w tym chorym kraju. -_-

Zatopić „Niezatapialną”, Anna Hrycyszyn

To było moje pierwsze spotkanie ze steampunkiem i trochę się go obawiałam. Zupełnie niepotrzebnie, bo nie jest to na szczęście książka z gatunku tych, które atakują poplątanym światem i milionem nazw dziwnych urządzeń. Dostajemy akurat tyle informacji, by wiedzieć, jak ten świat działa. A jednocześnie jest on tak prosty, byśmy od razu poczuli się jak u siebie.

Czytaj dalej „Lektury lipca ’17”

Lektury czerwca ’17

Ech, znowu dosyć ubogo, przeczytałam zaledwie jedną książkę. Co miesiąc powtarzam sobie, że następny miesiąc będzie lepszy, ale na razie idzie powoli. Może w lipcu uda się skończyć chociaż dwie?

A na razie macie moje przemyślenia na temat Wojen przestrzeni Pawła Majki.

– Zresztą czuję, że już za późno, jużeśmy w nią wpadli.

– W co?

– W opowieść. W to kurewstwo, które ciągnie się nieprzerwanie od ponad dwustu lat.

Miałam szczęście – zaraz po tym, jak skończyłam Pokój światów, wypatrzyłam promocję na Wojny przestrzeni. Stwierdziłam, że nie ma co czekać, aż zdążę zapomnieć, co się działo i przeczytam kontynuację od razu.

Niestety tym razem nie bawiłam się już tak samo dobrze. Książka umęczyła mnie z kilku powodów. Z czego chyba najpoważniejszy to ciągłe, nieprzerwane zwroty akcji. Zwroty w zasadzie w każdej postaci, formie i dotyczące wszystkiego. Może ten robi to. A może robi co innego. Może ci są sojusznikami, a może wrogami. A może to jest pułapka, albo pułapka w pułapce, albo pułapka nad pułapką pułapki. Potrójne sojusze, poczwórne sojusze. Zdrady, podejrzenia i zdrady zdradzających. A może ten jest Szóstym. A może jednak tamten. A może przenieśmy się dwieście lat w przyszłość i jeszcze trochę pokombinujmy, bo na razie historia nie jest wystarczająco skomplikowana.

Czytaj dalej „Lektury czerwca ’17”

Lektury maja ’17

Trochę oszukane, bo Pokój światów owszem, jest majowy, ale Duchologię przeczytałam jeszcze w kwietniu. Szkoda, że się nie zebrałam, by wtedy jednak więcej o niej napisać…

Pokój światów, Paweł Majka

Czego w tej książce nie ma – duchy, potwory, bogowie, mówiące obrazy, ożywione przesądy i ochronne tatuaże, świadome państwa-organizmy i kolejowe korporacje , Marsjanie i zaawansowana technologia, morderstwa i zemsta, sterowce i muszkiety… Wydaje się, że to miks absolutnie szalony i że nie może zadziałać. A jednak. Świat przedstawiony to jeden z lepszych elementów tej książki.

Czytaj dalej „Lektury maja ’17”

Lektury lipca ’16

Tym razem będzie bardzo różnorodnie. A jako bonus możecie zobaczyć, w jakim otoczeniu zwykłam czytać na balkonie :)

Lewa ręka ciemności, Ursula K. le Guin

Kontynuuję moją podróż przez świat Ekumeny. Lewa ręka ciemności jest chyba najlepiej znaną i docenianą częścią cyklu i chyba rozumiem dlaczego, bo też zrobiła na mnie ogromne wrażenie (a nie czytałam już tylko następnej w kolejce Słowo „las” znaczy „świat”.) To tutaj w pełnej krasie pojawia się tematyka płci, związanych z nią ról społecznych i kulturowych. Czyli to, co u le Guin lubię najbardziej. Mieszkańcy planety Gethen to hermafrodyci, którzy raz na miesiąc, w okresie kemmeru, pod wpływem zmian hormonalnych stają się mężczyzną lub kobietą. Wpływa to na każdy aspekt ich społeczeństwa, religii, pracy, a także postrzegania innych. Główny bohater, Genly Ai jest tu postrzegany jako zboczeniec uwięziony w nieprzerwanym, męskim kemmmerze. On sam również podejrzliwie patrzy na Getheńczyków, na siłę próbując przypisać im cechy odpowiedniej płci, krytykując ich „babskość”, choć w tym świecie nie ma to sensu. Le Guin próbuje wyobrazić sobie społeczeństwo uwolnione z klatki stereotypów i narzuconych ról. Pewne aspekty jej świata wydają się sprawiedliwsze i dojrzalsze, ale inne wciąż kipią przesądami. Właśnie ta zmieniona dynamika, fakt, iż każdy mieszkaniec planety jest taki sam (czy rozumiemy przez to brak płci, czy raczej bycie obu płci na raz) jest głęboko fascynujące.

Czytaj dalej „Lektury lipca ’16”