Retro kryminał w pakiecie BookRage

Wystartował kolejny pakiet BookRage, tym razem z kryminałami w stylu retro. Znacie zasady – za komplet e-booków płacimy tyle, ile chcemy, ale jeśli zapłacimy więcej, dostaniemy bonusowe pozycje. Na decyzję mamy dwa tygodnie.

W podstawowym pakiecie znajdziemy nastepujące książki:

„Fatum” Piotra Rowickiego – Najczarniejsze z czarnych, humor, makabra, groteska prosto z barokowej „Wenecji Północy”. W rolach głównych ludzkie namiętności oraz plejada odszczepieńców i zwyrodnialców. Szaleństwo, zbrodnia w afekcie, morderca o skłonnościach poetyckich. Dwór Artusa i podłe spelunki. Port i Wyspa Spichrzów. Zamtuzy i kościoły. Rajcy, kupcy, marynarze, złotnicy i wampiry. Ktoś nastaje na życie Heweliusza? Ktoś sprzedaje podejrzane pomarańcze? A wszystkich łączy niezwykłe miejsce. Oto Gdańsk, jakiego nie znacie. Czas zmierzyć się z demonami przeszłości. Poznajcie nowe oblicze miasta nad Motławą.

Czytaj dalej „Retro kryminał w pakiecie BookRage”

Co nas nie zabije, to wywoła mieszane uczucia – krótki tekst o kryminałach i miłości

Dobry kryminał, ale słabe „Millenium”

Co nas nie zabije recenzjaJak Millenium zapoczątkowało moje zainteresowanie skandynawskimi kryminałami i nie tylko

Sięgając po „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”, złamałam jedną ze swych czytelniczych zasad – by trzymać się z dala od bestsellerów. Ale Kindla miałam wtedy od niedawna i należało coś na niego wgrać, a e-book był do wygrania w konkursie.

W „Millenium” się zakochałam. W postaciach, w skomplikowanej fabule, w nieznanym mi wcześniej szwedzkim klimacie, w stylu Larssona, szczegółowym i rozwlekłym, dokładnie takim jak lubię. „Millenium” zapoczątkowało moje zainteresowanie skandynawską literaturą (głównie kryminałami), zresztą wybuchła w tym czasie moda na te tytuły. Przeczytałam więc Perssona, Wagnera, Edwardsona, Nessera, Høvsgaarda, Blædel, Läckberg, Rosenfeldta i Hjortha, Nesbø, Åsbrink. W kolejce czeka Renberg. Co ciekawe, najlepsze wrażenie zrobiły na mnie raczej nazwiska spoza „Czarnej Serii”, te raczej nie promowane. Arne Dahl z serią o zespole A (wydawanym w e-booku, ze względu na prawa autorskie, od 5 tomu), Gaute Heivoll z „Zanim spłonę”, Jan Guillou ze „Złem”. Także „Grzech pierworodny w Wilmslow” Lagercrantza wspominam z sympatią.

Czytaj dalej „Co nas nie zabije, to wywoła mieszane uczucia – krótki tekst o kryminałach i miłości”

Lektury lutego

uczen„Uczeń” Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt [e-book] – polowałam na tę książkę od dłuższego czasu, gdyż bardzo spodobał mi się wcześniejszy tytuł tegoż duetu, „Ciemne sekrety”. Jak na złość „Uczeń” rzadko trafiał do promocji. Tym bardziej byłam rozczarowana, gdy w końcu go dopadłam. Książka jest boleśnie generyczna. Fabuła jest generyczna. Zachowania bohaterów są generyczne. Już to wszystko widziałam, już to wszystko czytałam. Seryjni mordercy też zdążyli mi się znudzić. Zawsze musi być jakaś straszna backstory o molestowaniu, zawsze muszą być super inteligentni i bawić się z policją. A policja zawsze, ale to zawsze da się wciągnąć w grę – co ja bym dała za bohatera, który nie daje się sprowokować ani wykorzystać, który rzeczywiście pamięta, że przeciwnik próbuje go podejść i który autentycznie stara się myśleć, jak wygrać. Który stosuje nietypowe chwyty w postaci wyjścia i trzaśnięcia drzwiami. Ale takiego bohatera nie będzie, bo wtedy nie byłoby fabuły. Logika na drodze fabuły, eh. Poza tym jest stara jak świat akcja z porwaniem i stara jak świat samotna wyprawa na ratunek. To już było. A jeszcze wątki pobocznie nie zostały domknięte, więc trzeba przeczytać następną książkę. A wali mnie to, zbyt się zirytowałam przy czytaniu tej książki, żeby dać autorom jeszcze jedną szansę.

small_SUDJIC__J_zyk_rzeczy_-_web„Język rzeczy” Deyan Sudjic [papier] – ta książka jest pomarańczowa i to już wiele o niej mówi, bo dizajn ma to do siebie, że ładnie wygląda w pomarańczu. Ale gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, to na okładce, na grzbiecie i na skrzydełku jest dokładnie wytłumaczone, dlaczego ta książka ma taki format, taką cenę i kolor. Kupiłam tę książkę, bo to książka Karakteru, a one są nie tylko dobre, ale też pięknie wydane. Kupuję takie książki, bo mówią do mnie swoim sprytnym językiem drukowanego przedmiotu, językiem e-bookom nieznanym. A o czym jest właściwie „Język rzeczy”? Ano o tym wszystkim co wyżej właśnie, tyle że w odniesieniu nie do książek, ale do wielu innych przedmiotów – ubrań, samochodów, mebli. Na kolejnych przykładach Sudjic tłumaczy w przystępny sposób, dlaczego dany przedmiot jest kultowy lub pożądany, co w zasadzie oznacza luksus, jak przedmioty nas uwodzą i dlaczego bezużyteczna sztuka kosztuje więcej niż pożyteczny dizajn (mój ulubiony rozdział „Sztuka”). Dlaczego ludzie tacy jak ja kupują pomarańczowe książki.

Czytam/słucham po angielsku:

benjamin„The Curious Case of Benjamin Button” F. Scott Fitzgerald [e-book] – Nie sądziłam, że słuchanie, jak mąż mi czyta po angielsku będzie takie przyjemne. Zwłaszcza że w oryginalnym „The Great Gatsby” jest stanowczo za dużo trudnych słów. W „Benjaminie” też trochę jest, ale łatwiej sobie z nimi poradzić. I słownik w Kindle w razie czego ratuje sytuację. Niewiele pamiętam z filmu, ale mam wrażenie, że jego twórcy wzięli sobie sam pomysł, a resztę wykombinowali sami. Może i słusznie, bo samo opowiadanie nie ma żadnego wątku głównego. W ogóle to trochę dziwny tekst – mam wrażenie, że sam pomysł człowieka żyjącego na odwrót nie został do końca wykorzystany. Pod tym względem najlepiej wypada zakończenie. Ale przeszkody i nieporozumienia w życiu Benjamina wydają się mało dramatyczne. Bardziej od samej historii podobał mi styl Fitzgeralda, spokojna i łagodna narracja.

callThe Call of Cthulhu H. P. Lovecraft [e-book] – jest taki internetowy programik, który – po wklejeniu do niego partii tekstu – mówi, czy tekst jest łatwy do czytania czy trudny oraz zaznacza zbitki słów, które są dla czytelnika wyzwaniem. Podobno według tego programiku Lovecraft jest w zasadzie nie do rozczytania.

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego się po tym klasyku przecież spodziewać. I w zasadzie nie wiem, co dostałam. Jest doskonale napisany, z tajemniczym, niepokojącym, przerażającym klimatem. Z początku trochę się wahałam, ale im dalej w książkę, tym rósł mój podziw dla Lovecrafta.

Obie książki angielskie można znaleźć za darmo w Internecie, np. na Feedbooks.

Lektury stycznia

Nie powiem, że już nigdy w życiu nie napiszę żadnej recenzji, bo takie ostateczne stwierdzenie jest zbyt niebezpieczne. Poza tym uwielbiam prezentować swoje opinie dotyczące dowolnych dzieł kultury. Ale prawda jest taka, że nienawidzę pisać recenzji. A robiłam to przez kilka lat. Może źle się za to zabrałam. Może już dawno powinnam coś zmienić. Teraz się wypaliłam. Żadnych recenzji. Tylko luźne przemyślenia, żeby się już nie męczyć, ale zaspokoić potrzebę internetowego gadania.

Oto pierwsza część co miesięcznego podsumowania lektur.

Fabrykantka-aniolkow_Camilla-Lackberg,images_product,1,978-83-7554-193-9„Fabrykantka aniołków” Camilla Läckberg [papier] – z 8-częściowego cyklu Läckberg przeczytałam część pierwszą i ostatnią. Żadną nie byłam specjalnie zachwycona, bo sięgając po Czarną Serię mimo wszystko oczekuję kryminału. Wiem, że Skandynawowie już tak piszą, że w kryminał upchają jeszcze kilka innych rzeczy. I dobrze, bo tak jest ciekawiej. Ale Läckberg powinna pisać powieści obyczajowe i tyle. Jej kryminały to szybciej „saga rodu” z tymi wszystkimi kombinacjami rodzinnymi i dziećmi. Poza tym buduje słabe i nudne dialogi. Momentami miałam wrażenie, jakby płacili jej od liczby stron – tyle było niepotrzebnych scen. Sama zagadka gdzieś się w tym wszystkim rozmyła, zakończenie pozostawiło niedosyt. A bohaterowie… policjanci, którzy nie noszą ze sobą komórek, nie zauważają oczywistych rzeczy, niszczą miejsca zbrodni… Ach, policjanci z Fjällbacki, nie wiem, jak można nie pokochać tej bandy gamoni. I Erika, która okłamała funkcjonariusza policji, naraziła siebie i jego na niebezpieczeństwo oraz utrudniała śledztwo. W normalnym świecie spotkałyby ją za to złe rzeczy.

wody_wielkie„Wody wielkie” Arne Dahl [e-book] – przypadkowo zaczęłam od 5 części cyklu. Wszystko musi być w seriach i już. Po pierwszych kilku stronach, wyjątkowo niezgrabnie napisanych, myślałam, że to będzie koszmarna książka. Okazała się zaskakująco dobra. Fabuła jest dobrze skonstruowana, a zagadka ciekawa, mamy wiele elementów, które trzeba skleić do kupy. I bohaterowie umieją to zrobić, bo – co rzadkie – potrafią myśleć. Co chwila ktoś analizuje list samobójczy, zdjęcie, cytat z Biblii albo inny dowód. Bohaterowie siadają i naradzają się, po kolei omawiają wszystkie szczegóły i dochodzą do wniosków. Czyli robią dokładnie to, co powinni. Krótka rozprawa o rodzajach larw w gnijącym ciele też była ciekawa. To trochę dziwna, mroczna książka, ale w zupełnie innym stylu niż pozostałe tak kochane przeze mnie szwedzkie kryminały. Czyżbym znalazła swojego nowego ulubieńca?

Na pewno znalazłam ulubiony cytat: „Czyste i chłodne, odległe, lecz życzliwe, życzliwe lecz odległe. Socjaldemokratyczne niebo przebrzmiałego, szwedzkiego modelu.”

Semczuk_Czarnawolga_500pcx„Czarna wołga. Kryminalna historia PRL” Przemysław Semczuk [e-book] – nie wiem, na czym polega problem tej książki. Zabrakło chyba umiejętności opowiedzenia historii z dreszczykiem. A to przecież napady na banki i muzea, morderstwa i porwania, szaleńcy i terroryści. A czasem dzieciaki robiące sobie głupi dowcip. Do tego wszystko jest prawdziwe. Mimo to przyjmowałam kolejne fakty, daty i nazwiska bez większych emocji. Było, wydarzyło się. A jeśli jakaś sprawa była niejasna, pytania dalej pozostały bez odpowiedzi. To była warta przeczytania lektura, ale jednak trochę nużąca.