Sprawozdanie czytelnicze: „Upadłe anioły”, Richard Morgan

„Upadłe anioły” to druga – po „Modyfikowanym węglu” – książka o Takeshim Kovacsu. Nie jest to jednak bezpośrednia kontynuacja, przenosimy się bowiem kilkadziesiąt lat w przód do zupełnie innego fragmentu kosmosu. Jest to w zasadzie samodzielna powieść, do lektury której nie jest wymagana znajomość wcześniejszej części.

Czytaj dalej „Sprawozdanie czytelnicze: „Upadłe anioły”, Richard Morgan”

Sprawozdanie z lektury: Spektrum, Martyna Raduchowska

W recenzji Łez Mai napisałam, że nie mogłam znieść głównego bohatera, a kiedy na samym końcu pojawiła się Maya, była jak powiew świeżego powietrza. Tym razem całą książkę spędzamy w towarzystwie Mai właśnie. I dalej wolę ją od Reda. Dalej mam też ten sam problem co wcześniej, który sprawia, że ciężko mi być obiektywną.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Spektrum, Martyna Raduchowska”

Sprawozdanie z lektury: Łzy Mai, Martyna Raduchowska

Dawno, dawno temu, szukając sobie cyberpunkowych książek, natrafiłam na „Czarne światła”. Oczywiście zamiast przeczytać je od razu, zasromotałam się, że co, jak ktoś napisał już coś podobnego do mojego pomysłu i to lepiej? Bałam się więc po książkę sięgnąć, co by się do własnego pisania nie zniechęcić. Nie oceniajcie, dziwnie biegną myśli artystów z zerowym poczuciem własnej wartości. Po latach trochę się ogarnęłam, a „Czarne światła” doczekały się wznowienia pod nowym tytułem i kontynuacji. Przyszła najwyższa pora, by „Łzy Mai” przeczytać.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Łzy Mai, Martyna Raduchowska”

Sprawozdanie z lektury: „Modyfikowany węgiel”, Richard K. Morgan

Modyfikowanym węglem zainteresowałam się w 2015, przy okazji czytania Neuromancera i szukania cyberpunkowych inspiracji. Niestety nakład był wyczerpany – udało mi się raz wypatrzyć przeceniony drugi tom, ale w końcu go nie kupiłam. Na ratunek przybył Netflix, który postanowił książkę zekranizować, a to oznaczało nie tylko nowy serial do obejrzenia, ale też wznowienia powieści.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: „Modyfikowany węgiel”, Richard K. Morgan”

Miało być o SI, ale wyszło o kobietach

Za długą zrobiłam sobie przerwę między Grafem Zero a Moną Lizą Turbo – w zasadzie całą Trylogię Ciągu najlepiej przeczytać – nomen omen – ciągiem. I odczucia mam mieszane.

IMG_9468

Podobnie jak w Grafie Zero narracja przeskakuje między kilkoma na pierwszy rzut oka niepowiązanymi miejscami/postaciami. Znałam już tę sztuczkę i spokojnie czytałam, czekając, aż wszystko połączy się w jedną całość. Tymczasem strony leciały, działo się niewiele i… mam wrażenie, że trzecia część serii jest znacznie bardziej rozlazła niż poprzednie. Im bliżej końca, tym mniej było treści właściwej, a więcej przepisywania tego samego, ale z perspektywy innej postaci. Nie bardzo wiem, czemu to służyło, bo zbyt wielu nowych informacji w tym nie zawarto. A liczba stron do końca malała i malała, aż zaczynałam odczuwać niepokój, czy się na pewno autor z jakimś sensownym finałem zmieści.

Czytaj dalej „Miało być o SI, ale wyszło o kobietach”