Co z lipcowym CampNaNo?

Pewnie się zastanawiacie (przynajmniej ci z was, którzy śledzą moje pisarskie męczarnie), czemu nie wspomniałam jeszcze o Camp NaNoWriMo. Otóż zdecydowałam się w lipcu nie dołączać do rywalizacji.

Czytaj dalej „Co z lipcowym CampNaNo?”

Podsumowanie CampNaNo 2016

Dokonałam rzeczy niezwykłej – napisałam ponad 12 tys. słów nie osiągając przy tym kompletnie niczego. Bardzo to smutne i pesymistyczne, dlatego zapraszam do archiwum w poszukiwaniu weselszych postów na temat Camp NaNoWriMo.

Czytaj dalej „Podsumowanie CampNaNo 2016”

Nie wiem co robię, ale się staram – CampNaNoWriMo 2016

Tak, 1 kwietnia wystartował Camp NaNoWriMo. Tych z was, którzy nie wiedzą, o co chodzi, zapraszam do notki zeszłorocznej.

Biorę udział i w tym roku, choć nie napisałam jeszcze nic. No, może nie całkiem – licznik pokazuje 1294 słowa, o których za chwilę. Za prawdziwe pisanie zamierzam się zabrać dziś, dopiero 11 kwietnia. Jest to wbrew pozorom działanie celowe. Od początku roku piszę w zasadzie bez przerwy. Tak się złożyło, że w marcu skończyłam aż trzy opowiadania. Osiągnęłam tym samym punkt całkowitego wyczerpania psychicznego i zwyczajnie musiałam zrobić sobie przerwę. Szczerze mówiąc, gdyby nie Camp, prawdopodobnie odpuściłabym sobie cały kwiecień.

Czytaj dalej „Nie wiem co robię, ale się staram – CampNaNoWriMo 2016”

Tak, znów wyruszam na pisarski kemping

Camp-Participant-2015-Twitter-ProfileBUM! Przyszedł lipiec, przyszedł kolejny Camp NaNoWriMo. Co oznacza, że będę wylewać poty nad 40 tys. znaków, więc na blogu może się zrobić w tym czasie nudno i pusto (poza jednym tekstem, który miał być w czerwcu, ale się obsunął). Relacji z Campu w tym czasie też raczej nie będzie, bo i niczego nowego ani ciekawego w jego ramach pisać nie będę – będę za to robić poprawki do Mechanofobii, której od żadnej strony ugryźć nie mogę i mam nadzieję, że Camp pomoże mi znaleźć motywację. Dwa razy zadziałał – więc do trzech razy sztuka?

Poza tym pracuję też nad dwoma innymi projektami, jednym trochę większym i wymagającym sporo pracy oraz drugim mniejszym, wymagającym głównie doszlifowania. W tym nawale nie będzie mi się prawdopodobnie chciało pisać notek, ale kto wie, prokrastynacja jest silna – często piszę coś na bloga, gdy nie mam ochoty zabrać się za opowiadanie/powieść, a jednocześnie nie chcę mieć wrażenia, że cały dzień nic nie napisałam.

Jak zawsze trzymajcie za mnie kciuki, może tym razem naprawdę uda mi się skończyć powieść albo chociaż jakieś opko.

CampNaNo – pierwsze wrażenia i fragment tekstu (relacja #1)

Mapa na cały miesiąc dostępna tutaj.
Mapa na cały miesiąc dostępna tutaj.

1 kwietnia wystartował Camp NaNoWriMo, który od właściwego NaNoWriMo różni się tym, że nie trzeba naklepać aż 50 tys. słów w miesiąc lecz można samemu ustalić sobie cel. Oczywiście celem może być i 100 tys. słów, ale zdecydowałam się na skromne 10 tys., by mieć w kwietniu też czas na inne projekty.

Camp ma też bardziej kameralny klimat, bo zamiast interakcji z dowolnie dużą grupą pisarzy trafia się do internetowego „domku”, mieszczącego 12 osób. W tak małym gronie można się porozumiewać na czacie i przyznam, że cały czas mam go otwarty w oddzielnej zakładce, by nie przegapić niczyich postępów i przydatnych rad.

Czytaj dalej „CampNaNo – pierwsze wrażenia i fragment tekstu (relacja #1)”