CampNaNoWriMo ’17 #2 – podsumowanie

Tak jak napisałam we wcześniejszym poście – opowiadanie przewidziane na lipcową edycję CampNaNo skończyłam dosyć wcześnie, bo w połowie miesiąca. Szczerze mówiąc, dobrze było doprowadzić coś do końca, a nie tylko osiągnąć wymaganą liczbę słów i odkryć, że się jest w 1/3 fabuły…

Tekst odłożyłam na ponad tydzień, by go „zapomnieć” i móc na świeżo podejść do poprawek. Wydrukowałam go też, bo z jakiegoś powodu na papierze łatwiej dostrzec błędy. Choć literówek nie znalazłam zbyt wielu. Pytanie, czy po prostu piszę bez błędów, czy nie jestem w stanie ich zobaczyć… wiadomo, że najlepiej jest, gdy ktoś inny sprawdza pod tym kątem twój tekst.

Czytaj dalej „CampNaNoWriMo ’17 #2 – podsumowanie”

Reklamy

Relacja z CampNaNoWriMo ’17 #1

W tym miesiącu wybrałam sobie niewielki cel, bo zaledwie 6 tysięcy słów. Zależało mi jednak na napisaniu średniej długości opowiadania, które zmieściłoby się w limicie jakiegoś konkursu/czasopisma.

I cel osiągnęłam już 13 lipca! Bardzo mnie to cieszy, jak zawsze zresztą, gdy udaje mi się w szybkim tempie skończyć tekst (nie wspominając o skończeniu w ogóle). W sumie mam 6582 słowa, 42633 znaków. Pewnie byłoby dobrze, jakby udało mi się zmieścić poniżej 40 tysięcy, ale z jakiegoś powodu zawsze troszeczkę tę liczbę przekraczam. Cóż, i tak jest dobrze.

Czytaj dalej „Relacja z CampNaNoWriMo ’17 #1”

Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne

Tradycyjnie kolejna edycja CampNaNo wystartowała 1 lipca. Tyle że ja wtedy jeszcze byłam na wakacjach, ale to nie szkodzi, bo pomyślałam sobie, że jak zacznę pisać 3-go, to i tak zdążę. Ale nie zaczęłam i o tym chciałabym wam chwilę pomarudzić.

Z objazdowej wycieczki po Polsce, Czechach, Austrii i Słowacji wróciłam naładowana pozytywną energią, wypoczęta, opalona i gotowa wrócić do pracy – pisać, czytać, planować, szydełkować. Działać! Miałam ambitne plany na powyjazdowy poniedziałek. Zamiast tego złapał mnie kac w postaci tęsknoty za zwiedzaniem, próbowaniem lokalnych specjałów, leżeniem na trawiastej plaży na brzegu jeziora i miłymi ludźmi. Co jeszcze może być zrozumiałe, ale warto podkreślić, że gdy przez tydzień codziennie zajeżdża się do innej miejscowości, nie ma się czasu na myślenie o rzeczywistości. A ta, jak zawsze, nie jest tak miła i uprzejma jak przeciętny Austriak.

Czytaj dalej „Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne”

Podsumowanie CampNaNoWriMo kwiecień 2017

Uff, udało się! Tegoroczny Camp był dla mnie bardzo ważny, bo wróciłam do pisania po czteromiesięcznej przerwie. Było więc trochę wyboiście, bo musiałam znów przyzwyczaić się do codziennej pracy z tekstem, nie wspominając o „rozpisaniu się”.

A z początku szło trochę wyboiście i czułam zniechęcenie do swoich umiejętności… na szczęście dosyć szybko nabrałam tempa, coraz bardziej podobał mi się własny tekst, postaci zaczęły nabierać głębi, historia się rozwijała. Zwiększyłam cel z 10 do 20 tysięcy słów i osiągnęłam go na trzy dni przed końcem Campa. A także, bo czemu nie, zrobiłam sobie okładkę. ;)

Czytaj dalej „Podsumowanie CampNaNoWriMo kwiecień 2017”

CampNaNoWriMo 2017

Wystartowała najnowsza edycja CampNaNoWriMo! Jeśli nie wiecie, o co w tym chodzi, zapraszam do pierwszego postu z cyklu. Dziś chciałam tylko podzielić się paroma słowami na temat tegorocznego tekstu.

To w zasadzie mój ulubiony typ opowiadania, czyli „odzysk”. Co jakiś czas zaglądam do folderu z porzuconymi tekstami, by znaleźć tam 2-3 strony tekstu, o którego istnieniu kompletnie zapomniałam. Nie wspominając o szczegółach. Co się właściwie dzieje? Jaka miała być fabuła? Kim są te postaci?

Czytaj dalej „CampNaNoWriMo 2017”