NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe

Minął trzeci tydzień NaNoWriMo, a to oznacza, że wchodzimy już na ostatnią prostą! W tym tygodniu dobiłam do 40435 słów! Tym samym zostało mi już tylko ostatnie 10 tysięcy do zwycięstwa.

Po pierwsze, nie wiem, jak to robię, ale jeszcze nigdy nie pisałam NaNoWriMo w tak równym tempie. Zawsze trafiały mi się gorsze dni albo miałam inne zajęcia i dałam radę wklepać dosłownie tylko kilkanaście słów. W tym roku codziennie piszę około 1700 słów (czasem więcej, jeśli mi akurat wena dobrze idzie) i jest to niesamowicie wyczerpujące psychicznie. Potrzebuję dnia przerwy, ale to NaNo, więc nie ma czasu na przerwę. Zresztą czuję, że jak wypadnę z rytmu, to już go na nowo nie złapię.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe”

Reklamy

NaNoWriMo 2017 – tydzień 2, w którym dobiłam do 25 tysięcy słów

Minął tydzień drugi. Dopiero. Tak, zapewne widzicie spadek entuzjazmu w porównaniu z tygodniem pierwszym, ale to dlatego, że jestem nieprzerwanie chora, a czapka, którą robiłam na drutach okazała się wyjątkowo pracochłonna. Tydzień trzeci zapowiada się już chyba spokojniej, mam nadzieję.

Co więc osiągnęłam? Przede wszystkim w poniedziałek dobiłam do 25 tysięcy słów, czyli połowy całego NaNoWriMo. Mimo narzekań wszystko idzie zgodnie z planem, utrzymuję równe tempo około 1750 słów dziennie, bo raz, że zadanie w Habitice do odhaczenia (1667 słów) mnie pilnuje, a dwa, że kwadraciki na kalendarzu trzeba zamalowywać, a pełne dwa rzędy są dopiero powyżej 1750. Właśnie, jeszcze w tym roku nie pokazywałam kalendarza!

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – tydzień 2, w którym dobiłam do 25 tysięcy słów”

NaNoWriMo 2017 – tydzień 1

I już zleciało! Pierwszy tydzień NaNoWriMo. Pora więc tradycyjnie na podsumowanie. Na początek trochę liczb, a potem mięso, czyli teksty!

Między 1 a 7 listopada napisałam 15117 słów. Mam więc jednodniowy, bezpieczny zapas słów na wypadek, gdyby powinęła mi się noga. To lepiej niż w zeszłym roku, gdy o tej porze miałam trochę ponad 13 tysięcy. Sama jestem zaskoczona, jak dobrze idzie, myślałam, że pisanie kilku różnych opowiadań będzie trudniejsze, jednak możliwość przeskakiwania między tekstami okazała się zbawienna.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – tydzień 1”

NaNoWriMo 2017 – wielkie domykanie projektów

Listopad to taki dziwny, przejściowy miesiąc. Zwykle już za późno, by cieszyć się piękną złotą jesienią, ale za wcześnie na bożonarodzeniową gorączkę. Święta w tym miesiącu też są co najmniej poważnej natury. Zostaje wiatr, deszcz i spadające temperatury. Na szczęście jest to też czas na NaNoWriMo.

Czym jest NaNoWriMo?

Cóż to takiego? Zasady są proste – musimy napisać minimum 50 tys. słów (objętość krótkiej powieści) w 30 dni. O NaNoWriMo rozpisywałam się już wiele razy, zapraszam więc do Archiwum, chciałabym jednak podkreślić najważniejszą chyba zasadę, z którą początkujący często mają problemy:

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2017 – wielkie domykanie projektów”

NaNoWriMo – co, czemu i po co?

Gdy po raz pierwszy usłyszałam o NaNoWriMo, byłam jednocześnie podekscytowania i wystraszona. Jak to? Pięćdziesiąt tysięcy słów w miesiąc? Ile to w ogóle jest? W tamtym czasie operowałam głównie na liczbie znaków, nie słów i niezbyt przejmowałam się jakimikolwiek limitami i długościami tekstów. Ile napisałam, ile potrzebowałam, tyle miałam. I nigdy nie stanowiło dla mnie problemu klepanie w klawiaturę w nieskończoność i rozbudowywanie tekstu. Ale czy jestem w stanie napisać aż tyle tak szybko?

Okazało się, że jak najbardziej jestem w stanie to zrobić. Więcej, zrobiłam to trzykrotnie. Jeśli więc zadajecie sobie pytania podobne do moich, chcielibyście wziąć udział w NaNo, ale się boicie, nie jesteście przekonani, czy to dla was, albo pierwszy raz się z takim czymś w ogóle spotykacie – to tekst dla was. Garść moich przemyśleń, czy w ogóle warto się w to bawić, a jeśli tak, to jak?

Czytaj dalej „NaNoWriMo – co, czemu i po co?”