NaNoWriMo – co, czemu i po co?

Gdy po raz pierwszy usłyszałam o NaNoWriMo, byłam jednocześnie podekscytowania i wystraszona. Jak to? Pięćdziesiąt tysięcy słów w miesiąc? Ile to w ogóle jest? W tamtym czasie operowałam głównie na liczbie znaków, nie słów i niezbyt przejmowałam się jakimikolwiek limitami i długościami tekstów. Ile napisałam, ile potrzebowałam, tyle miałam. I nigdy nie stanowiło dla mnie problemu klepanie w klawiaturę w nieskończoność i rozbudowywanie tekstu. Ale czy jestem w stanie napisać aż tyle tak szybko?

Okazało się, że jak najbardziej jestem w stanie to zrobić. Więcej, zrobiłam to trzykrotnie. Jeśli więc zadajecie sobie pytania podobne do moich, chcielibyście wziąć udział w NaNo, ale się boicie, nie jesteście przekonani, czy to dla was, albo pierwszy raz się z takim czymś w ogóle spotykacie – to tekst dla was. Garść moich przemyśleń, czy w ogóle warto się w to bawić, a jeśli tak, to jak?

Czytaj dalej „NaNoWriMo – co, czemu i po co?”

Reklamy

NaNoWriMo 2016 – krótkie podsumowanie

Kochani, dziś głównie podsumowanie liczbowe tegorocznego NaNoWriMo, za to jeszcze w tym tygodniu garść refleksji – po co to pisać, jak to pisać i czy w ogóle udział ma sens. Zapraszam do czytania!

W tym roku pisałam NaNoWriMo po raz trzeci z rzędu. Skończyłam z wynikiem 55539 słów. To troszeczkę mniej niż w 2014 i 2015. Po raz kolejny nie udało mi się dobić do 60K, mimo że co roku mówię sobie, że koniecznie muszę… Ale tym razem przynajmniej pisałam do samego końca, a nie poddałam się tuż po przekroczeniu 50K. Spowolniły mnie raczej różne imprezy, tu maraton zumby, tam parapetówka, hen spotkanie z rodziną. Pod kreskę jednak nie spadłam, choć było blisko.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2016 – krótkie podsumowanie”

NaNoWriMo tydzień 4 – 50 tysięcy słów to nie w kij dmuchał

Jestem, przybiłam do bezpiecznego wybrzeża, mogę cię schlać w przybrzeżnej tawernie czy coś w tym stylu. W niedzielny wieczór w końcu zebrałam się w sobie, napisałam finalną scenę i osiągnęłam wynik 51057 słów.

Było więc to szczęśliwe zakończenie dosyć trudnego na pisanie tygodnia. Najpierw się pochorowałam, potem nie dotarłam na W.I.P.-a, za to w sobotę poszłam na parapetówkę, a w niedzielę oglądałam ostatni już w tym sezonie wyścig Formuły 1. Ricciardo dopiero piąty, ale w klasyfikacji ogólnej trzeci. W porównaniu z 2015 to i tak był bardzo dobry sezon dla Red Bulla.

Czytaj dalej „NaNoWriMo tydzień 4 – 50 tysięcy słów to nie w kij dmuchał”

NaNoWriMo 2016 – tydzień trzeci. Wszyscy płaczą i dzieci umierają

Z lekkim opóźnieniem jest podsumowanie trzeciego tygodnia NaNoWriMo. To już prawie koniec! Trochę mnie to przeraża, bo słów dopiero 36 tysięcy, a trochę zaczynam opadać z sił na te ostatnie 14. Początek tygodnia był całkiem niezły, ale weekend słabiutko:

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2016 – tydzień trzeci. Wszyscy płaczą i dzieci umierają”

NaNoWriMo 2016 – tydzień drugi. Wyścig z kreską.

To już! Zleciał drugi tydzień NaNoWriMo. Poniedziałek nie był dla mnie najlepszym dniem i nie osiągnęłam planowanych dwóch tysięcy słów, więc od wtorku trwało powolne odrabianie straty, a przecież plan był taki, żeby właśnie napisać trochę na zapas, bo wiedziałam, że 11 i 12 listopada okazji do pisania mieć nie będę.

Czytaj dalej „NaNoWriMo 2016 – tydzień drugi. Wyścig z kreską.”