img_2089

Lektury września ’16 część 2

Oczekiwanie na Miasto Archipelag osłodziła mi Księga Zachwytów, zaś z depresyjnego dołka pomogło mi się wygrzebać Wydawnictwo Literackie, wydając trzy nowe książki Thorwalda.

Księga Zachwytów, Filip Springer

Springer to jeden z moich ulubionych autorów – mam wszystkie jego książki, dwie nawet z autografem. Nie mogłam więc przegapić także Księgi Zachwytów, choć to w sumie nie do końca pełnoprawna pozycja, a zbiór artykułów z weekendowego magazynu Gazeta.pl. Jest to też książka jak na tego autora zaskakująco optymistyczna i pozytywna, gdyż zgodnie z tytułem stara się on nie skupiać na tym, co brzydkie i nieudane, ale raczej chwalić architektoniczne perełki. A tych trochę ostatnio powstało i miło o tym poczytać, a nie tylko lamenty, że znowu wyburzono zabytek pod koślawe, grodzone osiedle. Dobrze wiedzieć, że się ładnie i mądrze w tym kraju buduje.

Czytaj dalej „Lektury września ’16 część 2”

IMG_1967

Lektury lipca ’16

Tym razem będzie bardzo różnorodnie. A jako bonus możecie zobaczyć, w jakim otoczeniu zwykłam czytać na balkonie :)

Lewa ręka ciemności, Ursula K. le Guin

Kontynuuję moją podróż przez świat Ekumeny. Lewa ręka ciemności jest chyba najlepiej znaną i docenianą częścią cyklu i chyba rozumiem dlaczego, bo też zrobiła na mnie ogromne wrażenie (a nie czytałam już tylko następnej w kolejce Słowo „las” znaczy „świat”.) To tutaj w pełnej krasie pojawia się tematyka płci, związanych z nią ról społecznych i kulturowych. Czyli to, co u le Guin lubię najbardziej. Mieszkańcy planety Gethen to hermafrodyci, którzy raz na miesiąc, w okresie kemmeru, pod wpływem zmian hormonalnych stają się mężczyzną lub kobietą. Wpływa to na każdy aspekt ich społeczeństwa, religii, pracy, a także postrzegania innych. Główny bohater, Genly Ai jest tu postrzegany jako zboczeniec uwięziony w nieprzerwanym, męskim kemmmerze. On sam również podejrzliwie patrzy na Getheńczyków, na siłę próbując przypisać im cechy odpowiedniej płci, krytykując ich „babskość”, choć w tym świecie nie ma to sensu. Le Guin próbuje wyobrazić sobie społeczeństwo uwolnione z klatki stereotypów i narzuconych ról. Pewne aspekty jej świata wydają się sprawiedliwsze i dojrzalsze, ale inne wciąż kipią przesądami. Właśnie ta zmieniona dynamika, fakt, iż każdy mieszkaniec planety jest taki sam (czy rozumiemy przez to brak płci, czy raczej bycie obu płci na raz) jest głęboko fascynujące.

Czytaj dalej „Lektury lipca ’16”

zdjęcie

Lektury stycznia ’16

W styczniu kontynuowałam lekturę książek poświęconych w węższym i szerszym znaczeniu architekturze oraz mieszkalnictwu (tym samym przeczytałam też wszystkie książki Springera), a także zaczęłam nadrabianie powieści Le Guin.

Czytaj dalej „Lektury stycznia ’16”

640px-Reklama_zewnętrzna_radek_kolakowski

Pasteloza naszych umysłów – „Wanna z kolumnadą” Filipa Springera

Ktoś pisał, że mam smutne życie, żebym się zajął czymś poważnym. Bo to, jak wygląda miasto, ciągle nie jest tu sprawą poważną.

– Michał Gruda o Łodzi

Ach, jak ja lubię książki Springera. Zaczęło się od Źle urodzonych, książki o ukrytym pięknie architektury PRL-u, potem książki o Hansenach, o znikającej Miedziance. Springer ma świetne pióro, potrafi prowadzić opowieść w urzekający czytelnika słodko-gorzki sposób. Potrafi spojrzeć poza brud, porażki, ograniczenia i wydobyć piękno tego, o czym mówi. Przyszła więc dla mnie pora, by nadrobić kolejną pozycję.

Czytaj dalej „Pasteloza naszych umysłów – „Wanna z kolumnadą” Filipa Springera”

IMG_0967

Październikowe lektury

Z dużym poślizgiem prezentuję książki przeczytane w październiku. Podsumowania za listopad nie będzie, bo pochłonęło mnie NaNoWriMo i niczego nie przeczytałam.

W październiku zaliczyłam jedną książkę z wyzwania na ten rok i dwie inne, które bezczelnie wepchnęły się w kolejkę:

Lubiewo, Michał Witkowski – na temat tej książki rozpisałam się szerzej w osobnym tekście.

Sztuka budowania, Jan Knothe – ach, jak piękna jest ta książka!

Podoba mi się zabieg, w którym rysunek jest częścią zdania, bezpośrednią jego kontynuacją. Nie czytamy tekstu, a następnie podziwiamy stosownej ilustracji, lecz przechodzimy do niej płynnie jak to pointy. Bardzo sprytne.

Czytaj dalej „Październikowe lektury”