Sprawozdanie z lektury: Gentryfikacja Berlina. Od życia na podsłuchu do kultury caffè latte, Dorota Groyecka

Czym w zasadzie jest gentryfikacja? To coraz popularniejsze w ostatnim czasie słówko trudno skrótowo wyjaśnić. Zaczyna się od zaniedbanej, niezbyt bezpiecznej dzielnicy. Mieszkają tu głównie robotnicy z podstawowym wykształceniem, bezrobotni, czasem imigranci. Część budynków stoi opuszczona, część to lokale socjalne, wszystko jest zaniedbane.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Gentryfikacja Berlina. Od życia na podsłuchu do kultury caffè latte, Dorota Groyecka”

Reklamy

Sprawozdanie z lektury: Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu, Marcin Wójcik

Ksiądz też człowiek, ale jego kapłaństwo, przynależność do Boga i konsekrowanie (czyli wyłączenie ze świeckości) jest sprawą nie z tego świata.

Postanowiłam przeczytać „Celibat” niejako do kompletu do „Zakonnice odchodzą po cichu” Marty Abramowicz, co by spojrzeć na tę samą tematykę z innej perspektywy, z męskiej strony.

Ksiądz też człowiek

Książka mówi oczywiście o księżach, którzy zachowali się niewłaściwie względem zajmowanego stanowiska, złożonych przysięg czy ludzi, którzy im ufają. Mimo to nie jest to pozycja kontrowersyjna czy oburzająca. Nie powiedziałabym, by była choćby zaskakująca albo odkrywcza, bo każdy rozsądny człowiek sam potrafi dojść do prostej prawdy – że ksiądz też jest tylko człowiekiem.

Czytaj dalej „Sprawozdanie z lektury: Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu, Marcin Wójcik”

Walka o ulice. Jak odzyskać miasto dla ludzi, Janette Sadik-Khan i Seth Salomonow

Jeżeli w Nowym Yorku się udało… to, jak mówi poeta, uda się wszędzie.

Wprowadzając się do nowego mieszkania, gdzie z okien sypialni widziałam drzewa, z satysfakcją myślałam, że nie na pewno mi ich nie wytną, bo ze względów technicznych nie da się na ich miejsce postawić kolejnego bloku. Świadomość tego faktu była szczególnie miła biorąc pod uwagę, iż na warszawskim Powiślu, gdzie do tej pory mieszkałam, zabudowano każdy milimetr wolnej przestrzeni. Do tej pory za każdym razem, gdy tam bywam, podziwiam te wykraczające poza granice zdrowego rozsądku i zasad estetyki budowlane potworki.

Oczywiście mój optymizm był przedwczesny i z drzewami przyszło mi się parę miesięcy temu pożegnać. Jedyny plus jest taki, że były to drzewka na tyle młode, by można je było wykopać razem z korzeniami i przenieść gdzieś indziej. Tak oto „moje” drzewa stoją teraz pod cudzymi oknami. Ja natomiast zyskałam parking. Ponieważ powietrze nie jest wystarczająco obrzydliwe, a ulice w okolicy wystarczająco oblężone, trzeba dostawić jeszcze trochę samochodów.

Czytaj dalej „Walka o ulice. Jak odzyskać miasto dla ludzi, Janette Sadik-Khan i Seth Salomonow”

Lektury października ’16

Na dwa miesiące przed końcem roku udało mi się osiągnąć wyznaczone na 2016 rok wyzwanie – 30 książek. Wspaniale, bo listopad ze względu na NaNo będzie pewnie czytelniczo powolny. ;) Jak widać, był to głównie miesiąc literatury faktu.

Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast, Filip Springer

Najłatwiej byłoby napisać, że młodzi uciekają, że biedno, że straszno i w ogóle małe miasta do niczego się nie nadają. Oczywiście trochę prawdy w tym jest i Springer nie może jej przemilczeć, więc pisze o miastach-sypialniach, miastach weekendowo-świątecznych i o tych, którzy wyjechali, by nigdy nie wrócić. Pisze o nieudanych inwestycjach, braku kultury i szkodach, jakie przynosi umieszczanie wszelkich ważnych instytucji i organów państwowych w Warszawie. Nie pomija rozczarowań i narzekań tych, którzy twierdzą, że po utracie statusu stolicy województwa ich miejscowości zeszły na psy.

Ale na szczęście wcale nie jest to książka ponura, bo Springer potrafił spojrzeć na mniejsze miasta też z innej perspektywy – mianowicie tych, którzy zostali, którym się chce, którzy nie będą narzekać, że kiedyś było lepiej. Pamiętał, że miasta nie biorą się znikąd, lecz tworzą je ludzie. Podróżując przez Polskę prawie wszędzie znajdował ludzi pełnych pasji. Pieką chleb, projektują, szyją skrzydła albo prowadzą kawiarnię. Tworzą sztukę, działają na rzecz lokalnej społeczności, dbają o historię. I robią to u siebie, w rodzinnych miastach, bo je lubią. W końcu Warszawa nie umywa się do Bielsko-białej, Przemyśla czy Zamościa.

Jest to więc obraz Polski bardzo różnorodny, a przy tym słodko-gorzki. Bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy likwidacja 49 województw wyszła miastom na dobre czy złe. Springer nie stara się jej zresztą znaleźć, po prostu pokazuje, jak żyją ludzie w Kaliszu, Chełmie czy Sieradzu. I ja z jego opowieści chcę wyciągać głównie pozytywne wnioski – wszędzie może być dobrze.

Miasto Archipelag to nie tylko książka. Więcej zdjęć i artykułów znajdziecie na stronie projektu.

Ceausescu. Pieklo na ziemi, Thomas Kunze

Przyznam, że przed lekturą nie wiedziałam absolutnie niczego na temat Rumunii, a już w szczególności jej historii politycznej. Ale brak kontekstu nie przeszkadza, bo historia o tym, jak banda rządnych władzy, pozbawionych skrupułów kretynów niszczy swój kraj i życia obywateli pozostaje uniwersalna. Czyta się to z narastającym smutkiem, jak to się stało, że zmiana po zmianie politycy coraz bardziej pogarszali sytuację i nikt nie reagował, nikt tego nie powstrzymał. Ale też z odrobiną nadziei, bo obywatele w końcu powiedzieli dość. I to chcę głównie zapamiętać z tej lektury, lud wkraczający do pałaców Ceausescu; choć wcale nie rozwiązało to wielu problemów.

Książka jest jednak dosyć „sucha”. To bardzo systematyczne dzieło z bogatą bibliografią, dlatego jeśli kogoś to nie fascynuje, może poczuć się znudzony szczegółowym omawianiem przetasowań w partii. Sam Ceausescu też pozostaje, jak na głównego bohatera, niedookreślony. Patrzymy na niego z zewnątrz, widzimy co robił, jak zdobywał władzę, co mówił, używając partyjnego bełkotu, ale nie otrzymujemy zbyt głębokiego wglądu w jego myśli. Czemu postępował tak jak postępował? Czy naprawdę był tak oderwany od rzeczywistości jak twierdzi autor? Czy kierował nim wyłącznie oportunizm czy naprawdę chociaż częściowo wierzył w ideologię swojej partii? Zwłaszcza że czasem opisywany jest jako niewykształcony, wredny człowiek nieznający się na niczym i nie potrafiący prowadzić politycznej gry, a innym razem jako bezwzględny, kontrolujący wszystkich, wzbudzający postrach wszechwładca. Pewnie był jednym i drugim. Ceausescu pozostaje trochę niedookreślonym, złym duchem, który zniszczył swój kraj.

Nie mogłam oderwać się od książki. W niespokojnych czasach – lektura trochę ku przestrodze, trochę ku pokrzepieniu ducha.

Wycinek z historii Ceausescu – dosyć na czasie, bo dotyczący zakazu antykoncepcji, aborcji i przymuszania kobiet do rodzenia – znajdziecie w serwisie Ciekawostki Historyczne.

Małe wielkie odkrycia, Steven Johnson

Nie jest to książka ani dobra, ani zła. Ot, przeczytałam ją, poznałam parę ciekawostek. Nigdy przez myśl by mi nie przeszło, że można podnieść całe miasto – budynek po budynku – metr do góry, by położyć kanalizację albo że wielkie bloki lodu z zamarzniętych jezior północy transportowano statkami do Indii. Zawsze miło poczytać o tak niezwykłych przedsięwzięciach, na lekcjach historii pomijanych.

Problem tkwi jednak w stylu tej książki. Cóż z tego, że tematyka ciekawa, skoro każdy rozdział przypomina szkolną rozprawkę. Musi być wstęp, rozwinięcie, zakończenie. A ja dobrze wiem, jak się je pisze – wstęp i zakończenie to właściwie to samo, tylko innymi słowami. I tak jest z tą książką. Autor próbuje udowodnić, że jedno małe odkrycie wpłynęło na szereg kolejnych, że wynalazki nie powstają w próżni, lecz oddziałują na siebie wzajemnie. Na przykład: ponieważ prasa drukarska Gutenberga sprawiła, że ludzie zaczęli więcej czytać, zdali też sobie sprawę, że cierpią na dalekowzroczność i potrzebują okularów, co z kolei zwiększyło zainteresowanie soczewkami i doprowadziło do powstania mikroskopu i tak dalej, i tak dalej… Oczywiście autor ma rację, ale dobrze byłoby, gdyby nie przypominał o czymś, co nazywa „efektem kolibra”, co dziesięć stron. Autor, zamiast skupić się na niezwykłych losach wynalazków i zdać się na inteligencję czytelnika, co chwila powtarza, że chodzi o „efekt kolibra”, że rzeczy są powiązane… tak, autorze, wiemy. Przeczytaliśmy wstęp.

Jest więc powtarzalnie, momentami trochę na siłę autor próbuje podkreślać powiązania, można by to napisać zgrabniej. Przeczytać można, ale pewnie są lepiej napisane tego typu pozycje.

Lektury kwietnia ’16 cz. 2

Chwilę to zajęło, ale jest druga część podsumowania moich kwietniowych lektur. Tym razem będzie smutno i ponuro.

Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska

Najlepiej znanym reportażem Kopińskiej jest oczywiście „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie”. Znajduje się on także w tym zbiorze, ale nie będę się nad nim zbytnio rozpisywać, bo sprawa była głośna, tekst można znaleźć w Internecie, a najbardziej dociekliwi mogą sięgnąć po książkę w całości mu poświęconą. Warto jednak powiedzieć, że w Polska odwraca oczy znalazł się tekst uzupełniający historię . Przedstawia on wydarzenia z punktu widzenia dziewcząt – niejako wcześniej przegapionych, nie wziętych pod uwagę w śledztwie. One też cierpiały, ale dopiero teraz dostały głos na równi ze skrzywdzonymi chłopcami.

Czytaj dalej „Lektury kwietnia ’16 cz. 2”