Czytam

Czytelnicze podsumowanie 2023 roku

W 2023 roku udało mi się przeczytać 27 książek. Przyznam, że nie za dużo, choć niby więcej niż planowane 24. Od wielu lat nie jestem już w stanie się rozpędzić i dobić choćby do 30… a kupka wstydu tylko rośnie (zeszłego roku nie biorę pod uwagę, bo czytanie mang mi trochę podbiło statystyki, ale to jednak nie to samo). Często też w tym roku zdarzały się okresy, kiedy zwyczajnie albo nie miałam siły na czytanie, albo trafiałam na zbyt męczące lektury (niekoniecznie złe, ale po prostu wymagające większego skupienia, trudne). Ilość to jednak nie wszystko, także zobaczymy, z czym konkretnie ciekawym udało się mi w tym roku zapoznać. Zapraszam na czytelnicze podsumowanie 2023 roku!

Szybkie podsumowanie IV kwartału

Kolejny rok z rzędu nie przygotowałam oddzielnego podsumowania dla ostatniego kwartału roku. Mam jednak wrażenie, że dwa czytelnicze posty zaraz obok siebie i to jeszcze pod koniec roku to trochę za dużo. Dlatego szybciutko opowiem o tych ostatnich trzech miesiącach tutaj: udało mi się dokończyć „Piękny styl”, o którym wspominałam tutaj. Przy okazji oglądania „Zagłady domu Usherów” na Netfliksie powtórzyłam sobie też to opowiadanie Edgara Allana Poe, ale przyznam, że do reszty już nie miałam natchnienia wracać. Nadrobiłam jedną pozycję z mojej listy, czyli „Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949”, a potem rzuciłam się jak wygłodniała na literaturę faktu – kupiłam aż cztery nowe książki, ale zdążyłam przeczytać z nich tylko dwie. Pierwsza to „Królowa kryptowaluty”, przy której bawiłam się wybitnie. W końcu wyśmiewanie krypto, NFT, metaverse czy AI art to moje hobby. Druga pozycja to „Wszyscy tak jeżdżą” – ekstremalnie przygnębiająca książka o polskich drogach. Natomiast w trakcie świąt postanowiłam zabrać się za „Znachora” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Widziałam film z 1981 oraz tegoroczny, stwierdziłam więc, że będzie to łatwa i niewymagająca lektura. Okazała się mimo wszystko męcząca – może dlatego, że ta sama historia po raz trzeci była już nudna, a może dlatego, że książkowy Kosiba mnie irytował.

Jeśli interesują was bardziej rozbudowane opinie na temat poszczególnych tytułów to zapraszam na mojego Instagrama – tam się szerzej rozpisuję i jeszcze zdjęcia dodaję!

Czytelnicze podsumowanie 2023 roku

czytelnicze podsumowanie roku 2023
Czytelnicze podsumowanie 2023 roku

W tym roku przeczytałam aż 13,5 książki non-fiction (nie wiem, jak klasyfikować „Krew królów” XD). Poza tym sięgałam głównie po szeroko rozumianą fantastykę, a tylko 2 książki można nazwać literaturą piękną. Czyli wszystko się zgadza – albo odpływam w fantastyczne światy pełne magii lub nowoczesnej technologii, albo interesują mnie kwestie jak najbardziej aktualne, społeczne czy polityczne. Trochę to dziwny rozstrzał, takie dwa przeciwne krańce skali. ; )

Co mi się najbardziej podobało? W kategorii non-fiction wyróżniłabym „Stracone dusze. Amerykańska eksploatacja filmowa 1929-1959″ Jacka Rokosza. To był dla mnie bardzo filmowy rok – chadzam sobie na pokazy złych filmów, czytam książki na ten temat, odkryłam też zina „Kinomisja”, poświęconego kinu gatunkowemu i eksploatacji (i nawet będę w nim robić korektę!). I marzyłoby mi się więcej takich książek jak „Stracone dusze”, bo nie dość, że opisuje trochę lekceważony i zapomniany etap rozwoju kina, to jeszcze robi to w sposób naprawdę wciągający! Najlepiej bawiłam się jednak przy „Królowa kryptowaluty. Historia miliardowego cyberprzekrętu” Jamiego Bartletta, z powodów wymienionych już wyżej.

Jeśli chodzi o fantastykę, to bardzo się cieszę z nadrobienia „Ślepowidzenia” i „Echopraksji” Petera Wattsa. Aczkolwiek w pełni zachwyciła mnie tylko ta pierwsza. Czuję, że to będzie jedna z tych książek, do których będę powracać z myślami, by przeczytać ją jeszcze raz… tylko czasu na to nie ma. Również w antologii „Inne nieba” znalazłam trochę interesujących tekstów.

Wiele z przeczytanych w tym roku książek nazwałabym dobrymi i ciekawymi, ale nic mnie nie zachwyciło w sposób odmieniający życie. Możecie też zajrzeć do kwartalnych podsumowań, gdzie poświęciłam poszczególnym książkom trochę więcej miejsca:

Pełna lista

I tutaj wychodzi moja największa czytelnicza porażka tego roku. W „Czytelniczych planach na 2023” zdecydowałam się na zmniejszenie mojej gigantycznej listy zaległości do zaledwie 17 tytułów. Bo co to jest 17 książek? Oczywiście, że dam radę tyle przeczytać! Z palcem w nosie! Ze wstydem muszę przyznać, że to zadanie mnie przerosło i ostatecznie przeczytałam tylko 12 z zaplanowanych książek. Do tego doszło aż 13 nieplanowanych plus dwa ostatnie tomy mangi „Battle Angel Alita: Last Order”. Przy takich proporcjach odnoszę wrażenie, że tworzenie listy nie ma sensu…

Podwójne wydanie "Ślepowidzenia" i "Echopraksji"
Podwójne wydanie „Ślepowidzenia” i „Echopraksji”

Czemu nie doczytałam wszystkiego? Głównie dlatego, że miałam na liście za mało książek „rozrywkowych”, a za dużo poważnych, trudnych, po lekturze których musiałam odsapnąć i nie byłam gotowa na kolejną cięższą pozycję. Oczywiście dalej chcę je nadrobić. Może w 2024 się uda… Czuję się naprawdę przytłoczona liczbą książek do przeczytania, szkoda, że nie umiem robić tego szybciej. :/

  1. Cud, miód, malina, Aneta Jadowska
  2. Inne nieba, antologia
  3. Ślepowidzenie, Peter Watts
  4. Echoprakcja, Peter Watts
  5. Obcy, Alan Dean Foster
  6. Małe kobietki, Louisa May Alcott
  7. Gorsze. Jak nauka pomyliła się co do kobiet, Angela Saini
  8. Samiec alfa musi odejść, Liz Plank
  9. Krew królów, Jürgen Thorwald
  10. Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949, Grzegorz Piątek
  11. Miejski grunt. 250 lat polskiej gry z nowoczesnością, Rafał Matyja
  12. Jak działają ludzie, Camilla Pang
  13. Książka o człowieku w spektrum autyzmu, Weronika Janiak (do kupienia)
  14. ADHD u dorosłych: jak ułatwić sobie życie i uspokoić myśli, Sabine Bernau
  15. Scenariusz na miarę XXI wieku, Linda Aronson
  16. Piękny styl, Steven Pinker
  17. Stracone dusze. Amerykańska eksploatacja filmowa 1929-1959, Jacek Rokosz

Spoza listy

  1. Kosmos. Dziesięć rzeczy, które należy o nim wiedzieć, dr Becky Smethurst
  2. Battle Angel Alita: Last Order, Yukito Kishito, tomy 11 &12
  3. Kobieta i pieniądze, Dominika Nawrocka
  4. Jak zadbać o własne finanse, Marcin Iwuć
  5. Opowieść północna, Szymon Krug
  6. Autentyczna w spektrum, Ewa Furgał
  7. Gideon z Dziewiątego, Tamsyn Muir
  8. Antologia opowiadań nominowanych do Nagrody im. Janusza A. Zajdla
  9. Sprzedawcy marzeń. Antologia opowiadań inspirowanych obrazami Grzegorza Chudego
  10. Zagłada domu Usherów, Edgar Allan Poe
  11. Królowa kryptowaluty. Historia miliardowego cyberprzekrętu, Jamie Bartlett
  12. Wszyscy tak jeżdżą, Bartosz Józefiak
  13. Znachor, Tadeusz Dołęga-Mostowicz
  14. Przyszłość czarostwa, Doreen Valiente

Kącik filmowy

W tym roku obejrzałam około 80 filmów (nie mogę podać dokładnej liczby, bo w Sylwestra pewnie coś jeszcze zobaczę). Dosyć mało, a na pewno mniej niż w 2022 (97 filmów). Pamiętajmy jednak, że oglądam też bardzo dużo seriali oraz mini-serii dokumentalnych, więc zżera mi to czas na filmy. Był też taki moment w moim życiu, gdy nie byłam w stanie oglądać żadnych filmów, ponieważ szybkie dotarcie do zakończenia dawało mi anxiety… ostatnio jednak widzę, że ten trend się odwraca – długie seriale mnie męczą i czuję się do nich zniechęcona, a film jest zamkniętą całością, którą mogę obejrzeć w jeden wieczór. Może to dobrze wróżyć na 2024. Anyway, zapraszam na moje filmowe podsumowanie 2023 roku.

Co mi się podobało?

W tym roku do najlepszych filmów, jakie obejrzałam, zaliczyłabym „Promising young woman”, „The Wonder” i „The devil all the time”. Filmy te cechują się gęstą i niepokojącą atmosferą, dwuznacznymi moralnie postaciami oraz słodko-gorzkim zakończeniem. I szczerze mówiąc bardzo mi zależy, żeby zobaczyć więcej podobnych rzeczy, więc jeśli możecie polecić mi coś w tym klimacie, to będę wdzięczna (przy czym odpadają horrory, odpada gore, chodzi mi naprawdę o bardzo podobny sposób narracji oraz ukazania przemocy co w tych trzech). A z rzeczy zupełnie innych – byłam w kinie na pokazie „Nosferatu” z muzyką na żywo. Jaki to jest cudowny film i jakie to było niezwykłe przeżycie! Polecam!

Jeśli chodzi o filmy, które ukazały się w tym roku, to zaliczyłam sporo głośnych premier. „Barbie” i „Oppenhaimer”, „John Wick, chapter 4” i „The killer”, a nawet „Rebel Moon”. O żadnym bym jednak nie powiedziała, że zaparł mi dech w piersiach, a tylko na dwóch („Barbie” i „Wick” bawiłam się dobrze). Najbardziej z tegorocznych nowości do gustu przypadł mi dokument „Enter the Clones of Bruce” – w fascynujący sposób opowiada o gatunku Bruceploitation, ale też o przemyśle filmowym w Hongkongu i życiu aktorów, którzy próbowali dogonić legendę Bruce’a Lee. Nie zabrakło oczywiście omówienia typowej dla kina klasy B samowolki i wypadków na planie zdjęciowym. Wielce interesujące spojrzenie na wyjątkowy wycinek z historii kina.

W tym roku postanowiłam też nadrobić wszystkie filmy Studia Ghibli, których jeszcze nie widziałam! Niestety w połowie jakoś straciłam skupienie i na chwilę obecną wynik wynosi 14 na 25 filmów, także większość już za mną. Do moich faworytów zaliczyłabym „Nausicaę z Doliny Wiatru” oraz „Powrót do marzeń”. Przy czym mam ważne pytanie – dlaczego Hayao Miyazaki uparcie dalej robi filmy, skoro już w 1984 zrobił film idealny, wizualnie przepiękny i poruszający wszystkie najważniejsze i charakterystyczne dla jego twórczości elementy? Jak do tej pory nie trafiłam na bardziej doskonale dzieło jego lub Studia Ghibli. Ale przede mną jeszcze parę filmów… rozważałam też pójście do kina na „Chłopca i czaplę”, ale zdałam sobie sprawę, że pokaz odbywał się w ramach festiwalu dla dzieci. A sala kinowa wypełniona dziećmi to trochę za dużo na moje możliwości.

Złe filmy (i dobre złe filmy)

Kontynuuję chodzenie na kinowe pokazy filmów klasy B. W tym roku miałam wielkie szczęście zobaczyć „Suburban Sasquach”! Jakie to złe! Jakie koszmarne! Aktorstwo! Scenariusz! Efekty! Prawdziwa perełka złego kina, jestem szczerze zachwycona! Miałam też okazję uczestniczyć w projekcji „Blaculi”, klasyka kina blacksploitation. Znów te moje dziwne upodobania filmowe wychodzą na wierzch. ; ) A rok zamknęłam „Silent night, deadly night 2” – właśnie znalazłam sobie ulubiony świąteczny film.

Jeśli chodzi o filmy z trochę większym budżetem i renomą, to największym rozczarowaniem tego roku jest dla mnie „Last Night in Soho”. Zaczyna się tak fajnie – jest muzyka, jest klimat, jest moda. No i oczywiście cudna Anya Taylor-Joy. A kończy się na tym, że ofiara przemocy seksualnej przedstawiona zostaje jako karykaturalny villain z taniego horroru. No szanujmy się.

Rozważania nad true crime

Ostatnio doszłam do trochę dziwnych, ale ciekawych wniosków. Otóż widzicie, nie znoszę horrorów, ponieważ rozwalają mi układ nerwowy. Nienawidzę jump scare’ów, które uważam za tanią sztuczkę, wykorzystywaną przez leniwych twórców do spowodowania u widza prostej reakcji fizjologicznej, która ma udawać prawdziwy strach. Ale naprawdę bać też się nie mogę, bo potem mój mózg źle na to reaguje i panicznie boi się każdego cienia. Ale dokumenty true crime… oglądam je pasjami. Historie pełne morderstw, gwałtów, oszustw, manipulacji i absolutnie wszystkiego, co na świecie najgorsze. Wydawałoby się, że oglądanie fikcji, fabuły, będzie łatwiejsze, a jednak nie. Być może po prostu to, czego fani grozy szukają w horrorach, ja odnajduję w dokumentach true crime. Ponieważ w moim odczuciu prezentują one to, co najstraszniejsze – naszą rzeczywistość…

To filmowe podsumowanie jest już i tak długie – jeśli chcecie znać moje opinie o wszystkich oglądanych przeze mnie filmach, dokumentach i limited series, możecie śledzić mój profil w serwisie Letterboxd.

Na zakończenie

To był dobry rok. I nie mówię tu o czytaniu, pisaniu, czy filmach. Czułam się wspaniale. Sadziłam pomidory i spędzałam dużo czasu z przyjaciółmi. Pojechałam na pisarski weekend i na Kapitularz w randze Polconu. I życie jest dobre. Jestem szczęśliwa. I tak szczerze – czegóż więcej można chcieć? Chyba tylko tego, żeby sytuacja na świecie też się troszeczkę uspokoiła…

Na przyszły rok życzę więc wam spokoju, a także wyłącznie dobrych książek w waszych biblioteczkach, ukończenia wszystkich pisarskich projektów, jakie wam zalegają oraz byście zawsze żyli swoje najlepsze życie. Widzimy się za rok, oby w dobrych nastrojach. : )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *