Lektury sierpnia ’17

W tym miesiącu dwie książki przeczytałam, a dwie kolejne rozdłubałam, ale już prawie kończę, więc być może we wrześniu uda mi się osiągnąć porządną liczbę trzech przeczytanych tytułów. Tymczasem dziś zapraszam na część poradnikowo-ogrodniczą oraz nadrabianie Le Guin – jak zawsze świetnej.

1. Żyj jak rolnik. 100 sposobów jak żyć w zgodzie z naturą, Niklas Kämpargård

Tytuł tej książki jest mylący. „Żyj jak rolnik” sugerowałoby, że mogę mieszkać w bloku, mieć tylko balkon, ogródek działkowy albo mały ogród przydomowy, a mimo to wciąż korzystać z wiedzy rolników i ekologicznych rozwiązań. Jednak prawidłowo tytuł powinien brzmieć „Bądź rolnikiem”.

Jak ogłuszyć świnię?

Po pierwsze, olbrzymim problemem tej książki jest jej układ – z jakiegoś powodu zaczyna się od rozdziałów poświęconych zwierzętom, co dla mnie idzie wbrew intuicji. Bo jeśli dopiero myślę o założeniu gospodarstwa, to czy nie powinnam w pierwszej kolejności jednak skupić się na stawianiu odpowiednich budynków, źródłach energii, narzędziach, maszynach? Czyli rzeczach, które omówione zostają na końcu. Albo czy nie lepiej byłoby zacząć od uprawy roślin i owoców? Zamiast tego zaraz na dzień dobry otrzymuję rozdziały o koniach, kurach, świniach oraz samodzielnym uboju, wędzeniu mięsa i oprawianiu skór. Problem polega na tym, że jeżeli dopiero zaczynam, potrzebuję znacznie więcej wiedzy na temat zajmowania się zwierzętami niż można zmieścić na 1-2 stronach! A jeżeli mam już zwierzęta, to tak podstawową i ogólną wiedzę już posiadam.

Dlatego właśnie nie jestem przekonana, do kogo jest ta książka skierowana. Bo jeśli chcę tylko „żyć jak rolnik” to nie będę zakładać od razu hodowli kóz. A jeśli „chcę być rolnikiem” to raczej zadbam o porządną edukację zamiast przeczytać jedną krótką książkę. Zwłaszcza że wiele rzeczy opisanych jest tu mocno skrótowo – co najwyżej pewne możliwości zostały mi zasugerowane, a nie wyjaśnione.

Przydomowa szklarnia

Po części o zwierzętach pojawiają się w końcu bardziej interesujące z mojego punktu widzenia rozdziały. Jest więc o chorobach i szkodnikach, które mogą dopaść moje warzywa i naturalnych środkach przeciwko nim (zawsze przydatne!), jest o rodzajach nawozu, płodozmianie, przechowywaniu plonów, jak urządzić ogród względem stron świata, wiatru itd. Jest też o budowaniu szklarni ze starych okien albo przylegającego do domu ogrodu zimowego. W sumie więc znalazłam parę pożytecznych porad, a także inspiracji na przyszłość, jeśli kiedyś dorobię się domku z ogródkiem. W końcu autor zamieścił też parę prostych przepisów na mus jabłkowy czy domowe piwo.

Jednak drugim największym problemem jest narodowość autora. To książka napisana przez Szweda i dla Szwedów. Dowiemy się więc, jakie są najlepsze jabłonie do uprawiania w szwedzkim klimacie… tak samo orientacyjne ceny podane są w koronach. Tłumacz starał się ratować sytuację, dodając w przypisach informację, że w Polsce najpopularniejsze są inne rasy kur, a obowiązujące u nas przepisy można znaleźć na stronie takiego a takiego polskiego ministerstwa, co nie zmienia faktu, że na dłuższą metę jest to irytujące. I każe się zastanawiać, czy nie lepiej po prostu kupić książkę polskiego autora.

Dobre rady w pięknym wydaniu

Natomiast nie można odmówić książce pięknego wydania. Twarda okładka, gruby papier, piękne zdjęcia na całą stronę, typografia… Nie oszukujmy się, kupiłam książkę po jej szybkim przekartkowaniu, bo wyglądała po prostu cudownie. Wbrew moim narzekaniom, nie jest też całkowicie pozbawiona pożytecznych rad – autor stara się zawsze przedstawiać ekologiczne, ale też praktyczne rozwiązania. Podpowiada, jak być w miarę samowystarczalnym i wykorzystywać to, co daje natura. Potrafi też być konkretny – gdy wymienia, czym karmić różne warunki ptaków, jakie są właściwości odchodów różnych zwierząt i jak przygotować z nich kompost, albo gdy opisuje właściwości różnych gatunków drewna i do czego je wykorzystać.

Ostatecznie powiedziałabym, że to dobra książka dla tych, którzy dorobili się właśnie domu z dużym ogrodem i nie są pewni, jak go zagospodarować. Raczej nie będą budować kurnika albo wychodka, ale może chociaż ziemiankę? Poza tym dowiedzą się, jak najlepiej ułożyć ścieżkę, odprowadzić wody gruntowe albo pozbyć myszy – ta wiedza zawsze się przyda. Albo by nie wyrzucać skoszonej trawy i nie palić opadłych liści. Na pewno dzięki tej książce można uniknąć marnotrawstwa i popełnienia paru błędów. Plus świetnie wygląda na półce i przyjemnie się ją kartkuje.

2. Słowo „las” znaczy „świat”, Ursula K. le Guin

Powieść ta została po raz pierwszy wydana w 1976 roku. Mimo to sprawia wrażenie, jakby napisano ją wczoraj. Może dlatego, że wycinka planety-lasu budzi szybkie skojarzenia z działalnością Szyszkodnika, a postać Davidsona – z tzw. prawdziwymi mężczyznami z ruchów alt-right.

Ciekawe, że nie ma w tej książce bohaterów. Są tylko antybohaterowie. Z jednej strony dostajemy Davidsona, wychowanego na pozbawionej drzew, zalanej betonem Ziemi, który wierzy, że ludziom jako lepszym wszystko się należy. Nie ma problemu z wycinką na obcej planecie, choć jej mieszkańcy są nierozerwalnie z lasem związani. W końcu po to są rośliny i zwierzęta, by je sobie brać – niezbadany ląd trzeba sobie podporządkować, wszystko należy do człowieka-zdobywcy. A konkretnie do mężczyzny, bo kobiety są tu tylko elementem wyposażenia, mają zabawiać ciężko pracujących samców, a z czasem pozwolić na rozmnożenie kolonii. Mężczyzna powinien być też odpowiedniej rasy – bo Davidson występuje nie tylko przeciwko Ludziom Lasu, uważając ich praktycznie za zwierzęta (co nie przeszkadza mu gwałcić ich kobiet – w końcu jest mężczyzną, który ma prawo wszystko sobie wziąć…), ale też własnym kompanom, gdy dochodzi do wniosku, że wszyscy Azjaci to z pewnością zdrajcy. Sprowadza wyłącznie zniszczenie i śmierć, a każdemu, kto próbuje go przekonać do próby porozumienia, odbiera prawo do nazywania się męskim.

Ale niezależnie od tego, kogo Davidson zabije czy poniży i jak bardzo dumny i lepszy czuje się od innych, jest wzorem wyjątkowo słabej męskości. Tego typu ludzie wciąż potrzebują potwierdzenia własnej wyższości, na każdym kroku muszą upewniać się, że podejmują wyraźnie „męskie” decyzje, zachowują się właściwie. Agresja wynika więc z ukrytego braku poczucia własnej wartości i lęku, że jeśli my nie uderzymy pierwsi, to uderzą nas.

Davidson jest przerysowany, ale nie karykaturalny. Działa jak mikroskop, powiększając najgorsze możliwe cechy. Doskonale ukazuje działanie niepowstrzymanej siły, tej pełnej nienawiści energii pozbawionej szacunku dla innych.

Z drugiej strony mamy Selvera – Człowieka Lasu, który w zemście za śmierć żony niszczy jeden z obozów Ziemian. Potem zaś prowadzi swój lud na wojnę. Można się oczywiście spierać, że Selver miał prawo do gwałtownej reakcji. Nie chodziło w końcu tylko o pomszczenie ukochanej, ale też obronienie domu i towarzyszy przed najeźdźcami. Można też powiedzieć, że Ziemianie sami winni są zamienieniu pokojowej rasy w morderców – niewoląc, gwałcąc i zabijając tak Ludzi Lasu, jak i ich planetę. Nie zmienia to faktu, że Selver dopuszcza się ludobójstwa. Rozwiązanie problemu znajduje wyłącznie w przelaniu krwi, a jeśli już pozwala komuś żyć, to jest to łaska dyktatora, który w każdej chwili może zmienić zdanie.

Można więc rozumieć jego motywy, ale ciężko trzymać jego stronę. Zresztą on sam zdaje sobie sprawę, że na zawsze odmienił swój lud, dając mu zdolność zabijania. Raz wyrządzonej szkody nie da się jednak naprawić.

Ale nie chodzi ostatecznie o to, by komuś kibicować, ani nawet o to, by ktoś miał rację. Lektura ma służyć pochyleniu się nad konsekwencjami nieprzemyślanych działań, braku szacunku dla innych ludzi, gatunków i przyrody jako takiej, ale też eskalowania konfliktu i sięgania po bezmyślną siłę w imię swoich przekonań. Pogarda dla tego, co słabsze, niewinne, inne prowadzi do tragedii – takie jest przesłanie tej książki.

Nie wiem, czy nie kocham tej książki nawet bardziej niż „Lewej ręki ciemności”. Ale może to dlatego, że czytam ją w tym, a nie innym momencie. Na takie ostatnio trafiam lektury – historie na trudne czasy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s