NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe

Minął trzeci tydzień NaNoWriMo, a to oznacza, że wchodzimy już na ostatnią prostą! W tym tygodniu dobiłam do 40435 słów! Tym samym zostało mi już tylko ostatnie 10 tysięcy do zwycięstwa.

Po pierwsze, nie wiem, jak to robię, ale jeszcze nigdy nie pisałam NaNoWriMo w tak równym tempie. Zawsze trafiały mi się gorsze dni albo miałam inne zajęcia i dałam radę wklepać dosłownie tylko kilkanaście słów. W tym roku codziennie piszę około 1700 słów (czasem więcej, jeśli mi akurat wena dobrze idzie) i jest to niesamowicie wyczerpujące psychicznie. Potrzebuję dnia przerwy, ale to NaNo, więc nie ma czasu na przerwę. Zresztą czuję, że jak wypadnę z rytmu, to już go na nowo nie złapię.

Zrzut ekranu 2017-11-21 o 19.22.23

Po drugie, w tym tygodniu nie skończyłam żadnego tekstu. Brzmi źle, ale wcale tak nie jest. Przede wszystkim jestem bardzo zadowolona z opowiadania dziejącego się w świecie mojego wcześniejszego NaNoWriMo, „Mechanofobii”, o którym już wspominałam. Podobnie jak w przypadku „Gdy ucichnie huragan”, mniej skupiam się na fabule, a bardziej pozwalam bohaterom mówić i myśleć. Zresztą mniej więcej wiem, co się w tym tekście ma wydarzyć i głównie jest on właśnie o tym, by bohaterowie mogli się rozliczyć ze swoją przeszłością i rozkminić pewne rzeczy. Jest więc to znowu zbiór dialogów i idei do późniejszego opracowania.

Poza tym dłubałam tekst o rzece, co wyschła, ale mam wrażenie, że dotarł do martwego punktu, poza tym zrobił się nagle przygnębiający, więc na razie go sobie odpuszczę. Co jednak najważniejsze, zaczęłam „Wieloryba, który spadł z nieba”. Bardzo mi zależy, żeby to opowiadanie w trakcie NaNoWriMo skończyć, to już moje trzecie czy czwarte podejście do tego tekstu. Na razie jestem z tego co mam tylko częściowo zadowolona, ale i tak chcę kontynuować.

Wróciłam też do „Fasolki i tofu”! Postanowiłam, że stara koncepcja była jednak lepsza, ale nowa też ma dobre elementy, więc jakoś je zmiksuję. Już raczej nie zdążę tego tekstu skończyć, ale mam nadzieję, że chociaż połowę teraz uda się uporządkować. Głównie chcę pododawać parę retrospekcji. Ważne, że coś ruszyło.

Ciekawe jest to, że teksty, które pisałam tydzień czy dwa temu wydają mi się tak odległe, jakbym pracowała nad nimi ze dwa miesiące temu. Ale to dobrze, bo zawsze zanim wracam do poprawiania gotowego tekstu daję sobie czas na jego „zapomnienie”, by móc spojrzeć potem świeżym okiem.

Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać końca NaNoWriMo, bo jestem już zmęczona i wpadł mi do głowy pewien kompletnie inny projekt, który bardzo chciałabym do końca roku ogarnąć.

Na razie odpoczywam robiąc na drutach, choć w zasadzie też jest to męczące – czemu moja prawa ręka musi być taka słaba i boleć po dłuższej robocie… Pracuję teraz nad dwustronnym szalikiem w róże. Nie powiecie mi, że nie jest piękny, double knitting to moja nowa ulubiona rzecz.

Do usłyszenia za tydzień.

Reklamy

5 uwag do wpisu “NaNoWriMo 2017 – tydzień 3, w którym niczego nie skończyłam, ale za to tempo jest równe

  1. Absolutnie podziwiam twój wykres *-* W tym roku celuje w to, aby codziennie mieć coś wpisac w licznik, ale i tak mam na nim niezłą czkawkę, a twój wygląda jak od linijki.
    I totalnie rozumiem potrzebę oddechu .__. mój mózg chce mieć dzień bez komputera i dzień na poczytanie tego co mam, żebym odnalazła się w fabule i przypomniała sobie wszystkie zagubione wątki, a czasu na to nie ma.

    1. O tak, bardzo chciałabym przeczytać, co ja właściwie napisałam, zwłaszcza jak skaczę między 4 tekstami i piszę losowe sceny. Nie mam pojęcia co się dzieje. Ale to NaNo, nigdy w sumie nie wiem.

      Dziękuję, ta równa kreska jest nieludzko męcząca, ale jestem już tak blisko, że spróbuję dociągnąć taki wynik do końca.

  2. Pomysł świetny, szkoda, że ogarnęłam dopiero teraz, gdy już kończy się listopad :(. Na pewno kiedyś spróbuję – zawsze chciałam napisać COŚ, ale nie specjalnie umiem nawet samej sobie sprecyzować, co by to miało byc. No cóż, może kiedyś się wyklaruje.
    Natomiast różyczki wyglądają genialnie – czy jest to technika, w trakcie której musisz być calkowicie skupiona, czy możesz naprzyklad coś oglądać?
    Zdecydowanie jestem fanką łączenia rękodzieła z jakimś filmowym podkładem, a druty są techniką czekającą u mnie w kolejce do opanowania ;).
    Pozdrawiam serdecznie i życze dalszych sukcesów pisarskich :D

    1. Najbliższa okazja do pisania jest w kwietniu na CampNaNo. Tam można sobie samemu ustawić cel, minimum to 10 tysięcy słów, więc jest łatwiej niż 50 tysięcy na NaNoWriMo, może spróbujesz :)

      Zawsze jak robię na drutach/szydełku coś sobie oglądam – są rzędy przy których nie trzeba myśleć i takie, które wymagają skupienia, ale jak się złapie rytm, to można w miarę automatycznie już robić. Na szczęście mam na tyle podzielność uwagi, że mogę jednocześnie słuchać programu i liczyć sobie oczka w głowie. Choć jeden rząd się pomyliłam i musiałam cały spruć :D

      Powodzenia w nauce! Druty są świetne, choć wolę szydełko… a najlepiej umieć oba, o!

  3. Te Twoje słupki! Czemu ja tak nie umiem pisać? Mi się tak strasznie nie chce, bo myślę o moim zabitym Alfonsie, jak bardzo ten tekst popsułam i namieszałam :(
    W ogóle, to zapisuję się na czytanie tych opowiadań potem :]

    Ten szalik jest boski. I znów mi się chce próbować robić na drutach, ale obawiam się, że mam za mało czasu w dobie na wszystko :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s