Piszę

Z notatek pisarzyny: marzec ’21

Marzec był… dziwny. Po dwóch miesiącach męczenia się z opowiadaniem byłam po prostu wykończona i mimo ciekawych naborów stwierdziłam, że się poddaję i potrzebuję przerwy. Będę pisać tylko jeśli najdzie mnie ochota – nic na siłę, nigdzie się nie śpieszę, terminy nie gonią.

Okazało się jednak, że bez deadline’u ciężko mi określić, czy w ogóle zrobiłam jakieś postępy czy nie. Wydaje się, że zrobiłam w marcu całkiem sporo, a jednocześnie – przez brak punktu odniesienia – że prawie nic. Zwłaszcza że sporo pracy to było tylko myślenie. Bo postanowiłam zabrać się za rozpisywanie powieści. Udało mi się przygotować część pierwszą (z trzech) – rozpisać na pojedyncze sceny, porozdzielać, powymyślać nowe wątki i retrospekcje, trochę uporządkować stary materiał, zebrany w 2019 roku. Także na przykład trzy dni próbowałam wykombinować, jak rozwiązać jakąś dziurę fabularną, po czym czwartego dnia w końcu zapisywałam te trzy-cztery zdania, co też się wydarzy. Robiłam też sporo notatek i riserczu. Ale samej powieści nie napisałam ani słowa, bo też chciałabym się z tym wstrzymać do momentu, aż będę miała cały, maksymalnie szczegółowy plan. Może dlatego odczuwam taki niedosyt?

Nie wiem też, czy ustalenie sobie, że w kwietniu rozpisuję część drugą, to dobry cel, czy trochę za mały… W sumie mam tam bardzo dużo do przemyślenia, muszę jakoś połączyć ze sobą poszczególne ważne sceny i dialogi, żeby postaci tylko nie siedziały i nie gadały. Na razie ta druga część wydaje mi się mocno chaotyczna i nieprzemyślana. Czuję, że potrzebuję czasu na jej ogarnięcie, a jednocześnie chciałabym pracować nad tym projektem trochę szybciej. W każdym razie w tym roku chcę się głównie na tym skupić.

Powolne tempo i brak terminu ma też jednak swoje plusy. Nie czuję takiego napięcia, nie stresuję się, nawet małe postępy w planowaniu dają mi dużo radości i satysfakcji. Pracuję w swoim tempie, w niektóre dni w ogóle nie otwierając pliku ani nie myśląc o powieści. Pozwalam jej przyrastać stopniowo. Może nie jest to najbardziej wydajny sposób, ale przecież miałam w tym miesiącu odpocząć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: