Nie potrzebna nam cenzura, wystarczy zdrowy rozsądek

Logo Banned and Challanged Books
Logo Banned and Challanged Books

Z cyklu: tymczasem w Ameryce – według badań (na grupie 2244 osób) opublikowanych w lipcu tego roku, 28% dorosłych Amerykanów odpowiedziało twierdząco na pytanie „Czy uważasz, że istnieją takie książki, które powinny być całkowicie zakazane?”. W roku 2011 było to tylko 18% respondentów. Kolejne 24% w nowym badaniu nie jest pewne odpowiedzi. To oznacza, że tylko połowa wypowiedziała się jednoznacznie przeciwko cenzurowaniu książek. Larry Shannon-Missal, organizator badania, uznał wzrost z 18 do 28% w cztery lata za „zaskakujący”.

Czytaj dalej „Nie potrzebna nam cenzura, wystarczy zdrowy rozsądek”

Sherlock Holmes w domenie publicznej – musiał to potwierdzić sąd

Arthur Conan Doyle zmarł w 1930 r., wydawać by się więc mogło, że możemy korzystać z jego twórczości bez wyrzutów sumienia. Jednak w magicznym świecie praw autorskich nic nie jest oczywiste, zwłaszcza gdy dzieje się w Ameryce. U nas dzieło wchodzi do domeny publicznej, gdy mija 70 lat od śmierci autora (i tłumacza!). Tamtejszy system jest bardziej skomplikowany – ostatnio pojawił się 52-stronicowy poradnik, który pomaga ustalić, czy dane dzieło znajduje się w domenie publicznej. I tak wszystkie utwory opublikowane przez 1923 należą do domeny publicznej, niezależnie od daty śmierci autora. Tym samym zdecydowana większość opowiadań o Sherlocku Holmesie znajduje się w domenie publicznej, jednak prawami autorskimi objęte jest wciąż kilka opowiadań napisanych po 1923 roku. To komplikuje sytuację.

Obrazek z blogu Missio Logos do artykułu "Sherlock Holmes: Downey vs. Cumberbatch vs. Miller"
Obrazek z blogu Missio Logos do artykułu „Sherlock Holmes: Downey vs. Cumberbatch vs. Miller”

W 2011 r. Leslie Klinger wydał przez Random House książkę „A Study in Sherlock: Stories Inspired by the Sherlock Holmes Canon”, która jest zbiorem opowieści inspirowanych oryginalnymi przygodami Sherlocka Holmesa i zawiera tę postać. Wówczas The Conan Doyle estate zażądało 5 tys. dolarów opłaty licencyjnej za wykorzystanie bohatera. Random House ugiął się i zapłacił. Sytuacja powtórzyła się, gdy Klinger zaczął pracować nad kontynuacją, „In the Company of Sherlock Holmes”, w której miały znaleźć się inspirowane opowiadania różnych autorów. The Conan Doyle estate groziła mu też sądem i blokowaniem jego książki u dystrybutorów. Klinger uparł się, że Holmes i reszta spółki są w domenie publicznej i może z nich korzystać w swoich dziełach. I zdecydował się udowodnić to w sądzie.

Czytaj dalej „Sherlock Holmes w domenie publicznej – musiał to potwierdzić sąd”

54% Amerykanów czyta e-booki (?)

Według Harris Interactive, firmy należącej do Nielsena i zajmującej się badaniem rynku wydawniczego, 54% Amerykanów czyta e-booki. Natomiast wśród „Millenialsów” po książki elektroniczne sięga aż 66%. 46% badanych stwierdziło, że czyta wyłącznie książki drukowane, kolejne 16% czyta głównie książki drukowane plus czasem e-booki, 17% czyta mniej więcej tyle samo papieru co e-booków. Kolejne 15% czyta przede wszystkim e-booki, a 6% – wyłącznie e-booki.

Badanie potwierdziło też, że osoby czytające e-booki ogólnie czytają i kupują więcej książek niż osoby, które czytają tylko książki drukowane. Ci, którzy czytają tylko e-booki (6% badanych) oraz ci, którzy czytają w większości e-booki oraz czasem książki papierowe, częściej czytają ponad 20 książek rocznie od tych czytających tylko  papier lub oba formaty. W przypadku e-bookowców jest to 30%, a w przypadku korzystających głównie/tylko z papieru – 18%.

Połowa badanych powiedziała, że obecnie czyta mniej więcej tyle samo książek co wcześniej, a 23% stwierdziło, że przez ostatnie pół roku czytali mniej niż wcześniej. Tylko 17% zaczęło czytać więcej. Do czytania więcej częściej przyznawali się „Millenialsi” (21%) niż „Den Xers” (14%) czy „Baby Boomers” i „Matures” (15%)*. Również czytający e-booki częściej przyznawali się do „przyspieszenia tempa” (29%) niż czytający głównie/tylko papier (13%).

84% badanych stwierdziło, że w ciągu roku czyta co najmniej jedną książkę, natomiast 36% zadeklarowało, że czyta więcej niż 10 książek rocznie. Średnio przeciętny Amerykanin czyta 17 książek rocznie, przy czym „Baby Boomers” i „Mature” czytają od 19 do 25 książek rocznie, natomiast „Milenialsi” – średnio 13. Kobiety, jak również często pokazują badania, czytają więcej niż mężczyźni (23 książki rocznie i 11).

65% badanych kupiło w ubiegłym roku chociaż jedną książkę, natomiast 9% – więcej niż 20. Średnio przeciętny Amerykanin kupuje 8 książek rocznie. Po raz kolejny – kobiety kupują więcej książek niż mężczyźni (10 do 7). Więcej kupują też ci, którzy czytają e-booki.

Badanie przeprowadzono na grupie 2234 dorosłych osób w marcu 2014 r.

Millenialsi – 18-36 lat

Gen Xers – 37-48 lat

Baby Boomers – 49-67 lat

Matures – 68+ lat

Poniżej znajduje się tabelka ukazująca czytelnictwo z podziałem na formaty:

harris
Tabelka ze strony Harris Interactive

Wszystkie tabelki, wyniki oraz informację prasową można znaleźć we wpisie „Power(ed) Readers: Americans Who Read More Electronically Read More, Period” na stronie Harris Interactive. Badanie można też pobrać w PDF.

W tytule tego wpisu dodałam znak zapytania, ponieważ inne badania, przygotowane przez Pew, pokazują, że chociaż jedną książkę elektroniczną w 2013 r. przeczytało 28% Amerykanów. Różnica jest więc ogromna – o wynikach badania Pew możecie przeczytać tutaj.

Prawie 400 tys. self-publishingowych tytułów w Stanach

bowker coverBowker, firma zajmująca się zbieraniem i dostarczaniem informacji o rynku wydawniczym, wypuściła w zeszłym roku raport „Self-publishing in the United States 2007-2012”. Raport ten prezentuje informacje na temat wydanych przez self-publisherów e-booków oraz książek papierowych, które posiadają ISBN.

Publikacje zgrupowane zostały według serwisów, które je „wydały”. Tym samym pierwsze miejsce zajęło CreateSpace, które umożliwia autorom wydanie ich książki na papierze – w 2012 r. wypuściło 131 460 tytułów z ISBN. Na drugim miejscu znalazło się Smashwords, poprzez które opublikowano 90 252 e-booki. Na trzecim miejscu znalazło się Lulu, które umożliwia wydawanie zarówno papieru, jak i e-booków – 57 531 tytułów. W sumie w 2012 r. w Stanach Zjednoczonych ukazało się ponad 391 tys. self-publishingowych książek (w dowolnym formacie i posiadających ISBN) – o 59% więcej niż w 2011. A w 2007 r. było to zaledwie 75 tys. tytułów.

Szczerze mówiąc, raportowi brakuje jakiegoś sensownego omówienia od jego twórcy. Tak naprawdę raport to 3 tabelki pełne liczb, pozbawione jakiegokolwiek komentarza. Nie jest dla mnie na przykład oczywiste, czy chodzi tylko o książki, którym ISBN nadał dany serwis, czy ogólnie o wszystkie książki, także te, którym numery załatwili sami autorzy. Czy możliwe jest, że jakiś tytuł został zliczony dwa razy, jeśli autor korzystał z dwóch serwisów? Ciekawa jest też pozycja „Small Publishers”, czyli ponad 43 tys. książek od serwisów/wydawców/autorów, którzy wypuścili w sumie mniej niż 10 książek, bo nie do końca jest jasne, co tu się kryje. Część danych została nadesłana bezpośrednio przez serwisy, część Bowker znalazł sobie sam. W końcu – nie wiadomo, ile tytułów self-publishingowych bez numerów ISBN. Choć wybranie akurat tego kryterium wydaje się dosyć sensowne, jeśli chcemy odsiać „poważne” pozycje od rzeczy wydawanych byle jak (choć wydaje mi się, że większość serwisów i tak ma wymóg posiadania ISBN).

Nie potrafię więc za bardzo z tego zestawienia wyciągnąć wniosków, poza tym, że self-publishingowych tytułów przybywa.

Raport i informację prasową można zobaczyć tutaj.

Omówienie raportu w języku angielskim na stronie The Independent Publishing Magazine.

Christie w Teksasie, Gaiman w Illinois – najpopularniejsze książki w poszczególnych stanach

books-by-state
Popular books by state z serwisu Parade

Serwis Scribd przygotował statystyki dotyczące najczęściej wybieranych książek w poszczególnych stanach USA. Opierają się one oczywiście na czytelniczych wyborach użytkowników tego serwisu, który oferuje miesięczny dostęp do ponad 300 tysięcy tytułów za 8,99$ – w Polsce na podobnej zasadzie działa Legimi.

Scribd ma 80 milionów subskrybentów, a wyliczenia zostały dokonane na podstawie tego, ile razy dana książka została rzeczywiście przeczytania, nie zaś tylko pobrana czy zaczęta i porzucona w połowie. Poza tym Scribd zdecydował się pokazać książki, które są najpopularniejsze w danym stanie w porównaniu z ich popularnością w innych stanach – co tłumaczy różnorodność listy, bo gdyby chodziło po prostu o najpopularniejsze tytuły, wiele by się powtarzało.

Klasyk „Morderstwo w Orient Expressie” Agathy Christie cieszy się największą popularnością w Teksasie, z kolei mieszkańcy Illinois najchętniej sięgają po „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana. Na Alasce – mimo niskich temperatur – lubią czytać o lodach i innych smakołykach: „Ben & Jerry’s Homemade Ice Cream & Dessert Book”. Mieszkańcy Washingtonu są uduchowieni i wybierają „Alchemika” Paulo Coelho, natomiast w Tennessee rozumieją uduchowienie chyba trochę inaczej, sądząc po tytule „I Hope They Serve Beer In Hell”.

Jeśli chcecie wiedzieć, jakie tytuły czyta się w pozostałych Stanach, pełną listę znajdziecie w artykule „The Most Popular Book in Each of the 50 States” w serwisie Parade, skąd też pochodzi mapka. Pełną mapkę stanów znajdziecie na stronie Washington Post w artykule „A surprising map of every state’s (relative) favorite book„.

A kto u nas zrobi listę najpopularniejszych książek w poszczególnych województwach?

PS. Weszłam na stronę Scribd i okazało się, że jestem tam zalogowana i nawet followuję jakieś osoby. Nie przypominam sobie, żebym kiedyś kiedykolwiek logowała na Scribdzie przez Facebooka – kiedyś miałam tam konto, gdy był to zupełnie inny serwis, ale je skasowałam. Cóż, mam nadzieję, że to tylko moje zapominalstwo i nie zostałam automatycznie wpisana przez Facebooka do Scribda…