Tablety w edukacji – technologia nie zastąpi słabych nauczycieli i nadzoru rodziców

Komputery, tablety i smartphone’y mogą wspomagać proces uczenia się, ale tylko jeśli są prawidłowo wykorzystywane – nie zastąpią ani nauczyciela, ani rodzica.

Regularnie, najczęściej w ramach kiełbasy wyborczej, wypływają propozycje w rodzaju „laptop dla każdego dziecka”, „tablet dla każdego ucznia”. Tylko czy nowoczesne komputery rzeczywiście są w szkołach potrzebne? Czy pozytywnie wpływają na proces nauczania?

W zeszłym roku pisałam o badaniach przeprowadzonych w Japonii – aplikacja na tablecie podświetlała odpowiedni znak kana w momencie, gdy lektor go odczytywał. Biorąc pod uwagę specyfikę języka japońskiego rzeczywiście mogło to ułatwiać dzieciom naukę czytania poprzez podkreślenie związku między słowem pisanym a czytanym. Jak więc widać, prawidłowo użyta technologia może wspomagać rozwój dziecka. Co jednak, gdy nie jest dobrze wykorzystywana?

Czytaj dalej „Tablety w edukacji – technologia nie zastąpi słabych nauczycieli i nadzoru rodziców”

E-książki ułatwiają naukę czytania dzieciom – nowe badania

"20111105-student2-2" by Devon Christopher Adams
20111105-student2-2” by Devon Christopher Adams

Jakiś czas temu pisałam o tym, że dzieci niekoniecznie chętnie czytają i uczą się na tabletach, tym razem będzie jednak o innych badaniach, które mówią, że pokazywanie dziecku książki na tablecie ułatwia mu zrozumienie słów, które widzi. Elektroniczna książeczka dla dzieci działała w następujący sposób – na ekranie wyświetlały się słowa, które były odczytywane przez lektora, a jednocześnie czytane słowo (czy też raczej – japoński znak kana) było podświetlane w tekście na ekranie.

Badania zostały przeprowadzone w Kyoto University’s Primate Research Institute na dwóch piętnastoosobowych grupach 4-latków. Pierwsza grupa oglądała/słuchała książeczki na iPadzie dwa razy dziennie, a druga czytała drukowaną książkę razem z mamami. Jak wykazało badanie, po sześciu dniach dzieci korzystające z tabletów prawidłowo rozpoznawały średnio 19,5 znaków (przed rozpoczęciem badania – 16,6). Tymczasem grupa czytająca z rodzicami poprawiła swoje wyniki średnio o zaledwie 0,3 znaku, czyli do 16,9.

Niewątpliwie wyniki badania wydają się logiczne – gdy dziecko widzi zaznaczony znak i jednocześnie słyszy, jak jest odczytywany, zaczyna kojarzyć obraz z dźwiękiem. Natomiast gdy to mama czyta dziecku książeczkę, nie zawsze pewnie ma możliwość podkreślenia, że teraz odczytuje właśnie ten konkretny znak, w związku z czym dziecko na papierze widzi po prostu ciąg znaków. Myślę więc, że nie jest to tyle kwestia użycia technologii, co umiejętnego pokazaniu dziecku zależności między słowem pisanym a mówionym – samo pokazywanie dzieciom e-książki, bez podświetlania czytanych słów, nie dawało żadnego efektu.

Opis badań znajdziecie w artykule „Development of reading ability is facilitated by intensive exposure to a digital children’s picture book„.

Dzieci nie uczą się z ani z tabletów, ani z czytników

learningathome_cover-231x300
Raport „Learning at Home: Families’ Educational Media Use in America”

The Joan Ganz Cooney Center opublikowało wyniki badań dotyczących użytkowania nowych technologii przez dzieci w wieku od 2 do 10 lat. Badanie dotyczyło telewizji, komputerów, gier oraz – co nas najbardziej interesuje – tabletów i czytników e-książek. O tym, jak z technologii korzystają dzieci opowiedziało 1577 rodziców.

Według rodziców, dzieci czytają (lub słuchają, jak ktoś im czyta) średnio 40 minut dziennie. Dzieci czytają książki papierowe średnio 29 minut dziennie. Elektronicznie czytają średnio 8 minut dziennie na komputerze i zaledwie 5 minut na tablecie lub e-czytniku. Nie wynika to z braku dostępu do urządzeń – 62% ankietowanych posiada tablet lub e-czytnik, ale tylko 31% z nich wykorzystuje go do nauki. Głównie dlatego, że rodzice zwyczajnie wolą książki papierowe od elektronicznych. Ogółem najmłodsi spędzają 56 minut dziennie na korzystaniu z różnych multimedialnych materiałów edukacyjnych – zawiera się w tym oglądanie filmów, granie w gry edukacyjne, szukanie informacji w sieci i właśnie czytanie.

Co ciekawe, nie ma dużych różnic w czasie poświęcanym na czytanie wśród dzieci w różnym wieku. To, ile dzieci czytają, nie zależy też od rasy, dochodu czy wykształcenia rodziców. Zależy natomiast od płci dziecka – dziewczynki czytają więcej (średnio 46 minut dziennie) niż chłopcy (34 minuty). Rodzice czytają swoim dzieciom średnio 21 minut. Co logiczne, częściej czytają dzieciom w wieku 2-4 lat (44 minuty), a najmniej najstarszym w wieku 8-10 lat (24 minuty). Co ciekawe, rodzice z niższymi zarobkami czytają dzieciom więcej niż ci bogatsi (52 minuty dziennie vs 33 minuty).

Skupmy się teraz znów tylko na e-czytaniu. 55% badanych dzieci ma dostęp do tabletu, natomiast 29% – do e-czytnika. W sumie 62% ma dostęp do chociaż jednego z tych urządzeń. Spośród dzieci z dostępem do urządzeń połowa (49%) e-czyta samodzielnie lub z rodzicami. To 30% wszystkich dzieci. Jeśli chodzi o wiek, to niewiele on zmienia. Spośród dzieci w wieku od 2 do 4 lat i posiadających dostęp do tabletu lub e-czytnika, czyta na tych urządzeniach 49%. W przypadku dzieci w wieku 5 do 7 lat jest to 46%, a w najstarszej grupie – 53%. Niewiele zmienia się również czas poświęcany dziennie na e-czytanie. Najmłodsi e-czytają średnio 5 minut dziennie, trochę starsze – 4 minuty dziennie, a najstarsze – 5 minut. Znowu – dziewczynki korzystają z e-czytników trochę częściej niż chłopcy.

wykres 2
Wykres z raportu Learning at Home: Families’ Educational Media Use in America

Warto przyjrzeć się powodom, dla których dzieci z dostępem do tabletów czy e-czytników z nich nie korzystają. 45% rodziców, którzy nie dają swoim dzieciom tych urządzeń tłumaczy, że po prostu woli książki papierowe i chciałaby, żeby ich dzieci miały możliwość „doświadczenia” fizycznej książki. 29% nie chce, żeby ich dziecko spędzało jeszcze więcej czasu patrząc w ekran, a 27% wierzy, że dzieci lepiej uczą się czytania z książek papierowych. 30% twierdzi też, że ich dzieci są jeszcze za małe, by móc korzystać z takich urządzeń.

czytniki
Wykres z raportu Learning at Home: Families’ Educational Media Use in America

Najpopularniejszym narzędziem nauki jest telewizja – według rodziców dzieci spędzają 42 minuty dziennie na oglądaniu programów edukacyjnych. Dla porównania – tylko 3 minuty dziennie grają w edukacyjne gry. Łączy się to zapewne z przekonaniem rodziców, że przez telewizorem dzieci uczą się więcej – 52% tak uważa, natomiast zdaniem tylko 39% dzieci uczą się dużo z wykorzystaniem różnych platform mobilnych.

Ogólnie badania ukazały też, że im dzieci robią się starsze, tym rzadziej wykorzystują nowe technologie do nauki. Jak tłumaczy dr Michael H. Levine z Joan Ganz Cooney Center:

While young children are spending much of their media time with educational content during their preschool years, their learning opportunities drop significantly as they get older and spend more time on mobile platforms. As we work to raise education standards and improve students’ success, we must provide higher quality media options—especially on mobile—that will help engage and educate today’s older children.

Z multimedialnych materiałów edukacyjnych najczęściej korzystają najmłodsze dzieci – te w wieku 2-4 spędzają na takiej formie nauki godzinę 16 minut, w wieku 5-7 lat – 50 minut, a w wieku 8-10 lat – 42 minuty. Zmieniają się też proporcje wykorzystywania nowych technologii – 2-4-latki uczą się przez 78% czasu spędzonego z multimediami, 5-7-latki poświęcają na naukę już tylko 39% czasu, a 8-10-latki – 27%.

A kiedy dzieci dorastają – nawyki czytelnicze niewiele się zmieniają. Połowa Amerykanów posiada tablet lub e-czytnik, ale tylko 28% przeczytało e-booka w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Natomiast 68% przeczytało książkę papierową.

Artykuł „Just Like Adults, Kids Aren’t Reading on Tablets and eReaders„, w którym można znaleźć więcej liczb z badań dotyczących użytkowania nowych technologii przez dzieci w wieku od 2 do 10 lat.

W artykule „Educational Media Use Drops as Children Age, New Study Finds” więcej liczb z tegoż badania.

Dla wyjątkowo zainteresowanych tematem – pełny raport „Learning at Home: Families’ Educational Media Use in America„. Można go pobrać w PDF w języku angielskim. Stamtąd też pochodzą wykresy.

Czytniki czy tablety – debata Legimi

Legimi przygotowało „Wydarzenie bez precedensu! Pojedynek ekspertów. Czytać, ale na czym?„, czyli dyskusję o tym, czy e-booki czytać na e-czytnikach czy tabletach. Tablety „reprezentował” Przemysław Pająk z serwisu SpidersWeb,pl i sPlay.pl, a czytniki – Robert Drózd ze świataCzytników.pl. Prowadził Mikołaj Małaczyński z Legimi. Sama idea pojedynku jest oczywiście bez sensu, bo równie dobrze można by się kłócić, czy lepszy jest samochód osobowy czy traktor, ale oddajmy głos uczestnikom.

Pojedynkowy baner
Pojedynkowy baner

Dyskusję rozpoczął Przemysław Pająk, stwierdzając, że rynek już teraz wybrał tablety przed czytnikami, gdyż rocznie kupuje się 15 razy więcej tabletów niż czytników. Także Amazon, twórca najpopularniejszego czytnika, wszedł na rynek tabletów. Tablety mają też tę przewagę, że oferują do czytania również magazyny. Pan Pająk przepowiedział, że w przyszłości 80-90% e-booków sprzedawanych będzie na tablety.

Pan Drózd kontrował, że ludzie nie porzucają czytników dla tabletów. 20% Amerykanów ma oba te urządzenia. Przywołał też badania ze stycznia 2013 r., według których 31% Amerykanów ma tablety, a 24% – czytniki. Podkreślił, że ważne jest współposiadanie, zaspokajanie różnych potrzeb. Amazon również wszedł w tablety nie dlatego, że są lepsze od czytników, ale dlatego, że chce zdobyć kolejne rynki. Tablety to inne treści niż czytniki, to filmy czy magazyny. Zdaniem pana Drozda wygra ten, kto zdobędzie różne rynki rozrywki równymi rozwiązaniami, a nie będzie probował wepchnąć wszystkie rynki do jednego rozwiązania/urządzenia.

Następnie dyskusja zeszła na temat wpływu technologii na sposób w jaki czytamy. Pan Pająk zauważył główną różnicę pomiędzy tabletami a czytnikami: Kindle to rytuał czytania, odcięcie się, czytanie parę godzin pod rząd. Tablety czy smatphone’y to czytanie fragmentaryczne, po 10-15 minut dziennie, w przerwach między jedną a drugą czynnością, kiedy akurat ma się czas. To nie znaczy, że czyta się mniej, bo można nie mieć 3 godzin, żeby w spokoju poczytać, ale można mieć w ciągu dnia bardzo dużo krótkich chwil na czytanie. Czytniki przekładają czytanie książki tradycyjnej jeden do jednego, a to – zdaniem pana Pająka – nie pasuje to dzisiejszych realiów, w których złapanie za smartphone’a by chwilę poczytać jest łatwiejsze i wygodniejsze, a także bardziej naturalne. Tablety wprowadziły interwałowość czytania. Wprowadziły też elementy społecznościowe czy multimedialne.

Czytaj dalej „Czytniki czy tablety – debata Legimi”

Pomiędzy LCD a e-papierem, czyli co zrobić ze świecącym Nookiem

Spotkałam raz miłego pana, który pokazał mi swój tani chiński tablet, którego używa do czytania. Twierdził, że jest lepszy od e-czytników, bo jest tańszy, a brak e-papieru to żaden problem, bo wystarczy przyciemnić ekran. Pokazał mi więc szary ekran z czarnymi literkami. Cóż, skoro jemu czyta się tak wygodnie, to niech czyta sobie na zdrowie – osobiście nie jestem fanką wszystkich wyrobów „tabletopodobnych” tudzież „czytników” z ekranami TFT. Uważam, że jak już kupować, to albo w pełni funkcjonalny tablet od Apple’a lub z Androidem, albo czytnik z e-papierem.Wszystko jest kwestią tego, do czego chcemy urządzenia używać. Jeśli chcemy rzeczywiście dużo czytać (a badania dowodzą, że właściciele e-czytników czytają dużo i namiętnie) to może lepiej rzeczywiście zadbać o komfort oczu oraz jakość wykonania i już się na ten e-papier wykosztować. Jeśli natomiast potrzebny nam mały, przenośny komputerek z dostępem do Internetu, poczty, aplikacji, gier, filmów – to kupujemy tablet. Nie musi być od razu iPad – ostatnio pojawił się Dante, który kosztuje zaledwie 399 zł, a ma na pokładzie Androida 4.0. Nie wiem, jaka jest jakość wykonania, ale gdybym już koniecznie chciała jakiś tani tablet do czytania, to jednak zdecydowałabym się na coś, co daje mi też dodatkowe możliwości. Bo skoro już ma ten ekran LCD, to może by tak warto wykorzystać jego możliwości?

Bo ekran e-papierowy, choć jest droższy, to ma bardziej ograniczone funkcjonalności. Ekran LCD umożliwia nam znacznie więcej i dlatego marnotrawstwem wydaje mi się kupowanie urządzenia, które pełnych możliwości takiego ekranu nie wykorzystuje. To na co mi ten świecący ekran właściwie? Żeby sobie kolorowe zdjęcia wyświetlić? No pewnie w niektórych książkach się to przyda, ale poza tym?

Ale Barnes & Noble postanowił obalić całą moją filozofię i zaprezentował… podświetlany ekran e-papierowy w Nooku. Dlaczego takie dziwactwo? Ponieważ z ankiety wynika, że ludzie lubią czytać w łóżku, a aż 42% partnerów książkowych pasjonatów skarży się na zapaloną lampkę, która nie daje im spać, gdy druga połówka czyta (więcej procentów tutaj).

Po pierwsze – na litość – nikt jakoś nie wprowadził podświetlanych kartek w książkach. Partnerzy osób czytających książki drukowane muszą więc cierpieć dalej. Poza tym – jakim cudem światło z Nooka nie będzie przeszkadzać tym, którzy próbują zasnąć? A co, jeśli się przekręcę/obudzę i zobaczę nienaturalnie oświetloną od dołu  twarz mojego partnera? Ciemny pokój i lewitująca obok mnie nad łóżkiem czarno-biała twarz. Zawału można dostać.

Po drugie – na litość – nie czyta się w takich warunkach! Przepraszam, ale -5 dioptrii do czegoś mnie zobowiązuje – czytać należy przy dwóch źródłach światła, jednym górnym rozproszonym i jednym silniejszym skierowanym na lekturę. Albo już od biedy chociaż przy tej lampce. Przypominam sobie wysyłanie smsów w środku nocy – światło uderzające mnie prosto w twarz w środku nocy nie jest niczym przyjemnym i nie wiem, jak można w takich warunkach czytać. Ewentualnie można to podświetlenie w Nooku wyregulować, ale wtedy uzyskujemy przyciemniony ekran – to już można sobie ten tani tablet kupić i go przyciemnić, efekt będzie ten sam.

Szczerze mówiąc, czuję się zagubiona. Najpierw wszędzie się mówi, że e-papier jest zdrowy dla oczu, energooszczędny i wygodny, bo nie świeci, a potem wprowadza się podświetlany ekran e-papierowy i opowiada o jego zaletach, jakim to jest jeszcze lepszym rozwiązaniem. Eh, jeszcze trochę technologia pójdzie w tę stronę, a się przerzucę z powrotem na książki papierowe.

Oczywiście każdy może kupić to co chce i co uważa za najlepszy dla siebie wybór. Prawda jest taka, że nie każdy ma takie problemy z oczami jak ja i nie każdemu kolejny świecący ekran przeszkadza. Ja jednak po całym dniu siedzenia przy komputerze i po czytaniu na komórce z wielką ulgą sięgam po książkę papierową lub Kindle. Dlatego nie podobają mi się ani tanie tableto-czytniki, ani świecące e-czytniki.