IMG_0996

Czytelnicze podsumowanie roku

W tym roku przeczytałam 31(33) książki. Liczba w nawiasie dolicza dwa tomy mangi – osobiście wolę komiksy liczyć oddzielnie, bo czyta się je znacznie szybciej. Tak czy siak, udało mi się wygrać moje czytelnicze wyzwanie, zakładające 30 tytułów :)

Jak być może pamiętacie, na początku roku wybrałam 26 książek, które chciałam przeczytać. Patrząc tylko po liczbach, swój zamiar spełniłam. W praktyce jest trochę gorzej – jak się okazuje, nie potrafię trzymać się planu i zawsze jakaś ciekawa pozycja wciśnie się w kolejkę. Ostatecznie zaliczyłam tylko 18 tytułów z listy.

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie roku”

IMG_0995

Grudniowe lektury

Oto książki, które towarzyszyły mi w świątecznym okresie:

Lux Perpetua, Andrzej Sapkowski

I tyle, skończyło się. Zawsze, gdy kończy się jakaś seria nachodzi mnie to dziwne uczucie, gdy nie wiadomo, co zrobić ze sobą dalej. I jakaś taka niemożność pogodzenia się, że skończyło się właśnie tak, jak się skończyło. Nawet nie dlatego, że chciałoby się inne rozwiązania – raczej dlatego, że podróż jest ciekawsza od przybycia do celu. I chciałoby się, żeby jeszcze chwilę ta podróż potrwała.
Czytaj dalej „Grudniowe lektury”

IMG_0967

Październikowe lektury

Z dużym poślizgiem prezentuję książki przeczytane w październiku. Podsumowania za listopad nie będzie, bo pochłonęło mnie NaNoWriMo i niczego nie przeczytałam.

W październiku zaliczyłam jedną książkę z wyzwania na ten rok i dwie inne, które bezczelnie wepchnęły się w kolejkę:

Lubiewo, Michał Witkowski – na temat tej książki rozpisałam się szerzej w osobnym tekście.

Sztuka budowania, Jan Knothe – ach, jak piękna jest ta książka!

Podoba mi się zabieg, w którym rysunek jest częścią zdania, bezpośrednią jego kontynuacją. Nie czytamy tekstu, a następnie podziwiamy stosownej ilustracji, lecz przechodzimy do niej płynnie jak to pointy. Bardzo sprytne.

Czytaj dalej „Październikowe lektury”

Kwietniowe lektury

Kwiecień był bardzo wolny. I nawet nie wiem, kiedy zleciał – ale zawsze mogę mówić, że byłam zbyt zajęta pisaniem, by czytać, o. Jedyne, co mi się lekturowo udało osiągnąć, to dokończenie zaczętego jeszcze w zeszłym roku Narrenturm.

narrenturmNarrenturm, Andrzej Sapkowski – Przez pierwsze 200 stron bardzo mi się ta książka podobała. Potem było gorzej. Reynevan uganiający się za Adelą po całym Śląsku do pewnego momentu był uroczy, ależ ileż można. Chłopina i jego wesoła kompania przez pół książki kręcili się jak przysłowiowe g..no w betoniarce – a to ktoś ich łapał, a to się uwalniali, a to ktoś im pomagał, a to ściągali na siebie nowe problemy, ktoś ich łapał, uwalniali się… środek dłużył mi się straszliwie. Na szczęście ostatnie 100 stron uratowało sytuację, co prawda daleko poza schemat nie wychodząc, ale jednak wprowadzając jakieś urozmaicenie i popychając akcję na przód.

Czytaj dalej „Kwietniowe lektury”