Czytelnicze podsumowanie półrocza

Ponieważ jest to podsumowanie czytelniczego półrocza, zgodnie z logiką powinno pojawić się po sześciu miesiącach, czyli na początku lipca. Ponieważ jednak zapomniałam o tym wcześniej/popierdoliły mi się miesiące/pochorowałam się, ukazuje się dopiero teraz. W związku z tym jest troszkę krzywe, bo obejmuje okres od stycznia do sierpnia, ale mam nadzieję, że ogólną ideę rozumiecie.

Gorzej jednak, że jakiś czas temu przygotowałam sobie wstępną listę lektur na resztę roku, a potem pojechałam na Polcon, gdzie zachwalano mi różne książki… Dlatego też do listy książek, które już posiadam i planuję przeczytać dochodzi parę tytułów, które dopiero muszę upolować. Są to rzeczy, które zainteresowały mnie na tyle, że nie chcę o nich zapomnieć i głównie dlatego dodaję je do listy.

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie półrocza”

Reklamy

Czytelnicze podsumowanie 2018 roku

Teoretycznie wszystko się zgadza. Rok temu zaplanowałam sobie, że przeczytam 24 książki i cel osiągnęłam. Co więcej, osiągnęłam go już we wrześniu, co oznaczało, że mam jeszcze jeden kwartał na mocne przebicie mojego postanowania. I chyba dlatego jestem ostatecznie tak niezadowolona z czytelniczego 2018 roku, bo ostatecznie skończyło się na 26 książkach… Po raz ostatni doczytałam coś do końca na początku października. Od tamtej pory tylko rozgrzebuję kolejne tytuły.

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie 2018 roku”

Czytelnicze podsumowanie 2017 roku

Także ten.

Nie był to rok czytelniczo wybitny. Przeczytać miałam tradycyjnie książek 30, udało się zaledwie 16. Nie ma jednak większego sensu płakać nad minionym rokiem, skoro zaczął się nowy. Było jak było, powody nieczytania były różne, a czasem na drodze stawało… czytanie.

Odkąd dorobiłam się prenumeraty „Polityki” co prawda jestem z wydarzeniami z kraju i ze świata na bieżąco, ale za to ogólna depresja i defetyzm mi się od tej wiedzy pogłębiły. A gdy mi źle, to zwykle brak mi sił do czytania. Poza tym przekopanie się przez cały numer zwykle zajmowało mi koło tygodnia – co oznaczało, że ledwo kończyłam bieżące wydanie, a już pojawiało się następne. I tak czasu na książki jakoś brakło. Można więc powiedzieć, że czytałam w 2017 roku wbrew pozorom bardzo dużo, tylko nie to, co miałam w planach.

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie 2017 roku”

Lektury września ’17

Whoa! Branie udział w challenge’ach na Habitice ukazało się zaskakująco skuteczne, bo on dwóch miesięcy udaje mi się wyrabiać równe minimum pół godziny czytania dziennie, a nie, że raz czytam cały dzień, a raz przez dwa tygodnie nie oglądam książki na oczy. Sukces! Dzięki temu zaczęłam w końcu nadrabiać zaległości (także w literaturze faktu, co mnie cieszy). Co prawda do 30 zaplanowanych na ten rok książek już nie dobiję, zwłaszcza że w listopadzie czeka mnie NaNo, a wtedy zwykle nie czytam wiele, ale do 20 może da radę.

We wrześniu zdążyłam więc przeczytać trzy książki, a czwartą zaczęłam. Oto one:

Czytaj dalej „Lektury września ’17”

Czytelnicze podsumowanie roku 2016

Czytelniczo ten rok był naprawdę dobry. Nadrobiłam parę zaległości, na których mi zależało, poznałam paru świetnych autorów. Zaplanowałam sobie 30 książek, przeczytałam 31, jeszcze jedną mam nadzieję dokończyć w grudniu. W sumie przeczytałam w tym roku 10350 stron, nie licząc książek rozgrzebanych, a tych mam z pięć!

Odkryciem numer jeden tego roku jest Jürgen Thorwald. Nigdy nie sądziłam, że opisy dziewiętnastowiecznych operacji mogą być tak wciągające. Thorwald ma cudowny styl, wspaniałe podejście do pacjentów, dar opowiadania. Kocham historię medycyny. Plus w tym roku wyszło całe zatrzęsienie jego książek! Szkoda że zwlekałam z kupnem paru starszych, bo się nakład wyczerpał… gdzieś je pewnie ustrzelę. A przede mną jeszcze historia detektywów – tyle dobra!

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie roku 2016”