disgust-15793_1920

Przegląd analiz złej literatury #4

Kochani! Jak co roku o tej porze, pora na przegląd analiz złej literatury! Oto najdzielniejsi z dzielnych sięgają po książki napisane tak źle, że aż zęby szczypią i rozprawiają się z brakiem logiki, papierowymi postaciami, dziurami fabularnymi oraz brakami warsztatowymi. Tradycyjnie link prowadzi do części pierwszej analizy.

Wszystkie poprzednie części znajdziecie tutaj. Miłego!

1. Tygrys i Róża Małgorzaty Musierowicz zanalizowany przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona – w zasadzie nie ma się nawet z czego śmiać, bo mi się raczej smutno robi, gdy to czytam. Nastoletnia Laura, która nigdy nie widziała swojego biologicznego ojca na oczy, chciałaby się czegoś o nim dowiedzieć. Niestety pytań zadawać nie wolno, bo to sprawia matce przykrość, a wszelkie dociekania w tej kwestii są traktowane przez rodzinę jak fanaberie i zagłuszane rozmowami o niczym. Józinek bije Ignacego Grzegorza, ale wszyscy to olewają. Dzieci chodzą zimą ubrane w cienkie, wyleniałe płaszczyki i pantofelki, a szkoła to „ponura buda”. Borejkowie mieli być mili i ciepli, a wyszło, że nie potrafią w ogóle ze sobą rozmawiać i wychowywać dzieci. Mieli też żyć skromnie, ale wyszło dziwnie – bo na komputery i telefony to ich stać, ale już na nowe meble albo porządne ubrania to nie. Przykro się od tego robi.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury #4”

Przegląd analiz złej literatury #3

Powracam z nowym zestawieniem! A w nim wszystko to, co najlepsze w złej literaturze – niedobre seksy, jeszcze gorsza gramatyka i ani grama logiki. Na pocieszenie komentarze analizujących zawsze pełne są złośliwego humoru, celnych uwag i porad jak nie pisać. To nie jest tylko rozrywka – to nauka rzemiosła.

Jeśli wam mało przypominam o części pierwszej oraz drugiej zestawienia.

Jak zawsze link wiedzie do pierwszej części analizy.

1. Komiksoanaliza „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak w wykonaniu Eśki – mały biały domek na czterech łapach… nie czekaj, bez łap. No w każdym razie domek z marzeń z rzeką, bo domek bez rzeki to jak ryż z truskawkami i śmietaną bez ryżu. To ta książka, której bohaterka zostaje redaktorką i wydaje… „Lato w Jagódce”, inną, naprawdę istniejącą książkę Katarzyny Michalak. Cytując: „GŁÓWNA BOHATERKA KSIĄŻKI KATARZYNY MICHALAK ZACHWYCA SIĘ KSIĄŻKĄ KATARZYNY MICHALAK WYSŁANĄ JEJ PRZEZ KATARZYNĘ MICHALAK”. Ale nie tylko książki Michalak występują w „Roku”. Pojawia się w niej także autorka we własnej osobie, rozmawiając ze swoimi postaciami, które zachwycają się jej elfią urodą. Nie mam pytań.

h4Wm6Qi

Poza tym znajdziemy tu to co zawsze – żenujące dowcipy, całkowite oderwanie od rzeczywistości, jad płynący w każdą stronę, seksizm, krzywdzące stereotypy, przemoc domową i elementy biograficzne. A do tego to książka zupełnie nie ciepła, nie pocieszająca i nie ku pokrzepieniu serc. Ziew. Przeczytać jedną książkę Michalak to jak przeczytać wszystkie.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury #3”

Przegląd analiz złej literatury

Znalazłam sobie nowe hobby – czytanie analiz złych książek. Analiza złej książki tym się różni od samej złej książki, że można ją przeczytać i nie oszaleć. A tak poważnie – dobra analiza nie tylko złośliwie wyśmiewa wszelkie głupoty, niekonsekwencje, błędy i nieprawdopodobieństwa złej książki, ale też prezentuje komentarze i rozmyślania tłumaczące, dlaczego coś jest złe czy nawet szkodliwe. Analizy uczą i bawią, a także dają nadzieję, bo jeśli ktoś wydał taki chłam, to czemu miałby nie wydać mnie?

Drugą część zestawienia znajdziecie tutaj. Część trzecia w przygotowaniu!

Oto przegląd tego, co czytałam (link prowadzi do pierwszej części analizy, zainteresowani bez problemu znajdą następne):

1. „Bezdomna” Katarzyny Michalak zanalizowana przez NAKW-ę – jak się ostatnio dowiedziałam, Michalak – zwana też AutorKasią lub aŁtorKasią – cieszy się wyjątkowo złą sławą. I całkowicie słusznie. Michalak nie zna pojęcia researchu i radośnie klepie, co jej palce na klawiaturę przyniosą, nie dbając o realia, prawdopodobieństwo psychologiczne czy choćby zwykły sens i logikę. Cierpi też na typową wśród aŁtoreczek przypadłość – nie pamięta, co napisała dwie strony temu. Żeby było jeszcze straszniej, zabiera się za tak poważne tematy, jak bezdomność (wystarczy znaleźć bezdomnemu mieszkanie, by rozwiązać wszystkie jego problemy – podziwiajmy dogłębną znajomość tematu), choroby psychiczne (różne choroby o różnych nazwach są w praktyce tym samym, a w szpitalach przywiązuje się do łóżek nagich pacjentów i polewa zimną wodą), praca dziennikarza (wszyscy jak jeden mąż zajmują się wymyślaniem ploteczek o celebrytach i zarabiają na tym nieziemsko wielką kasę). Ba, autorka nie radzi sobie nawet z wynajmem mieszkań (kawalerka na Mokotowie za 300 zł miesięcznie – studenci całego świata płaczą). I moje ulubione – trzyminutowe seksy, od których bardziej niedorzeczny jest już tylko Grey.

2. „McDusia” Małgorzaty Musierowicz zanalizowana przez NAKW-ę – nigdy Musierowicz nie czytałam, więc nie mam sentymentu. Ale ci, którzy się do serii przywiązani, tym bardziej boleśnie odczują koszmar najnowszej odsłony. W „McDusi” narrator opowiada, jakie to postaci są miłe i kochane, ale same postaci swoim zachowaniem udowadniają zupełnie przeciwne tezy. Rzucanie w dzieci szkłem jest dopuszczalną techniką wychowawczą, tak jak i wpędzanie w zaburzenia odżywienia, a najlepsza kobieta to stłamszona u boku męża sarenka. Straszne rzeczy się tu dzieją.

3. „Achaja” t. 1 Andrzeja Ziemiańskiego zanalizowana przez NAKW-ę – świat Ziemiańskiego jest radośnie niespójny i pozbawiony jakichkolwiek sensownych zasad, a główna bohaterka to irytująca, współczesna nastka. I nie wiem, co mnie bardziej śmieszy – orzeł z mózgiem człowieka, obóz pracy na pustyni, w którym więźniowie uczą się sztuk walki zamiast umierać z głodu i wyczerpania, podróż przez burzę piaskową z żyroskopem czy „Jedna lisica[, która] poroniła z wrażenia”. Czy to miała być parodia?

4. „Nadzieja” Katarzyny Michalak zanalizowana komiksowo przez Eśkę – chciałabym powiedzieć, o czym jest ta książka, ale naprawdę nie wiem (nie jest to pierwszy tytuł Michalak, przy którym występuje ten problem – nie wiem też, o czym jest „Gra o Ferrin”). Wiem tylko, że mężczyźni są źli (jak w każdej książce tej aŁtorki), świat jest zły (jak w każdej książce tej aŁtorki), a bohaterka zachowuje się albo głupio, albo wrednie, znęcając się nad jedynym człowiekiem, który okazuje jej sympatię. Dlaczego? To chyba miała być trudna miłość, a wyszło na to, że Liliana to kłamczucha i prowokatorka, a Aleksiej to masochista.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury”