Lektury czerwca ’17

Ech, znowu dosyć ubogo, przeczytałam zaledwie jedną książkę. Co miesiąc powtarzam sobie, że następny miesiąc będzie lepszy, ale na razie idzie powoli. Może w lipcu uda się skończyć chociaż dwie?

A na razie macie moje przemyślenia na temat Wojen przestrzeni Pawła Majki.

– Zresztą czuję, że już za późno, jużeśmy w nią wpadli.

– W co?

– W opowieść. W to kurewstwo, które ciągnie się nieprzerwanie od ponad dwustu lat.

Miałam szczęście – zaraz po tym, jak skończyłam Pokój światów, wypatrzyłam promocję na Wojny przestrzeni. Stwierdziłam, że nie ma co czekać, aż zdążę zapomnieć, co się działo i przeczytam kontynuację od razu.

Niestety tym razem nie bawiłam się już tak samo dobrze. Książka umęczyła mnie z kilku powodów. Z czego chyba najpoważniejszy to ciągłe, nieprzerwane zwroty akcji. Zwroty w zasadzie w każdej postaci, formie i dotyczące wszystkiego. Może ten robi to. A może robi co innego. Może ci są sojusznikami, a może wrogami. A może to jest pułapka, albo pułapka w pułapce, albo pułapka nad pułapką pułapki. Potrójne sojusze, poczwórne sojusze. Zdrady, podejrzenia i zdrady zdradzających. A może ten jest Szóstym. A może jednak tamten. A może przenieśmy się dwieście lat w przyszłość i jeszcze trochę pokombinujmy, bo na razie historia nie jest wystarczająco skomplikowana.

Czytaj dalej „Lektury czerwca ’17”

Lektury maja ’17

Trochę oszukane, bo Pokój światów owszem, jest majowy, ale Duchologię przeczytałam jeszcze w kwietniu. Szkoda, że się nie zebrałam, by wtedy jednak więcej o niej napisać…

Pokój światów, Paweł Majka

Czego w tej książce nie ma – duchy, potwory, bogowie, mówiące obrazy, ożywione przesądy i ochronne tatuaże, świadome państwa-organizmy i kolejowe korporacje , Marsjanie i zaawansowana technologia, morderstwa i zemsta, sterowce i muszkiety… Wydaje się, że to miks absolutnie szalony i że nie może zadziałać. A jednak. Świat przedstawiony to jeden z lepszych elementów tej książki.

Czytaj dalej „Lektury maja ’17”

Lektury czerwca ’16 – Geniusze fantastyki

Minęło już dobrych parę miesięcy odkąd ukazała się darmowa antologia „Geniusze fantastyki” od Genius Creations. Ludzie przeczytali, recenzje popisali, tylko ja w tyle zostałam. Ale może dobrze, bo w ten sposób przypomnę tym, którzy jak ja się zagapili, o tym zbiorze opowiadań na wakacje. Czyż coś krótszego nie wydaje się idealnie pasować na plażę lub pod namiot?

Plusy i minusy antologii

Na początek będą rozważania ogólne. Antologia ma z 1000 stron i 64 opowiadania ułożone alfabetycznie nazwiskami autorów. Nie powiem, by było to najlepsze rozwiązanie. Po pierwsze dlatego, że w tomie mamy science-fiction, wszelkiego rodzaju low i high fantasy, statki kosmiczne, demony i czarownice. Jednym z powodów, dla których czytanie szło mi tak wolno, była konieczność szybkiego przestawienia się z jednego świata do drugiego, przyzwyczajenia się do zupełnie innej konwencji. Co w zasadzie w przypadku wielu zbiorów opowiadań jest problemem, ale to bardziej moja wina, gdyż po skończonej lekturze zawsze potrzebuję chwili by ochłonąć przed rozpoczęciem następnej. Wolałabym jednak, by tom podzielono na parę rozdziałów gatunkami, wtedy łatwiej by mi się po nim nawigowało i czytało to, na co w danej chwili mam ochotę.

Czytaj dalej „Lektury czerwca ’16 – Geniusze fantastyki”