Ile można za tym lujem biegać?: „Lubiewo” Michała Witkowskiego

Wyleję z siebie frustrację już na początku, żeby nie przeszkadzała później – na bora najzieleńszego, czemu w tej książce ani razu nie pojawia się „tę”? Nawet tam, gdzie powinno być? O co chodzi, co się dzieje, czy to alternatywna wersja rzeczywistości, w którym słowo „tę” zostało zakazane???

Już, teraz mi lepiej. Zawsze chciałam tę książkę przeczytać, tzn. odkąd wyszła w 2004 roku. Zeszło mi tylko jedenaście lat.

Co za dużo, to niezdrowo

Czytając „Lubiewo. Bez cenzury” zastanawiałam się, co to miłego chcę o nim napisać, ale potem odkryłam, że jestem dopiero w połowie i mi przeszło. Bo „Lubiewo” jest zwyczajnie za długie.

Czytaj dalej „Ile można za tym lujem biegać?: „Lubiewo” Michała Witkowskiego”

Reklamy