Lektury czerwca ’17

Ech, znowu dosyć ubogo, przeczytałam zaledwie jedną książkę. Co miesiąc powtarzam sobie, że następny miesiąc będzie lepszy, ale na razie idzie powoli. Może w lipcu uda się skończyć chociaż dwie?

A na razie macie moje przemyślenia na temat Wojen przestrzeni Pawła Majki.

– Zresztą czuję, że już za późno, jużeśmy w nią wpadli.

– W co?

– W opowieść. W to kurewstwo, które ciągnie się nieprzerwanie od ponad dwustu lat.

Miałam szczęście – zaraz po tym, jak skończyłam Pokój światów, wypatrzyłam promocję na Wojny przestrzeni. Stwierdziłam, że nie ma co czekać, aż zdążę zapomnieć, co się działo i przeczytam kontynuację od razu.

Niestety tym razem nie bawiłam się już tak samo dobrze. Książka umęczyła mnie z kilku powodów. Z czego chyba najpoważniejszy to ciągłe, nieprzerwane zwroty akcji. Zwroty w zasadzie w każdej postaci, formie i dotyczące wszystkiego. Może ten robi to. A może robi co innego. Może ci są sojusznikami, a może wrogami. A może to jest pułapka, albo pułapka w pułapce, albo pułapka nad pułapką pułapki. Potrójne sojusze, poczwórne sojusze. Zdrady, podejrzenia i zdrady zdradzających. A może ten jest Szóstym. A może jednak tamten. A może przenieśmy się dwieście lat w przyszłość i jeszcze trochę pokombinujmy, bo na razie historia nie jest wystarczająco skomplikowana.

Czytaj dalej „Lektury czerwca ’17”

Bookrage „Subiektywny przegląd”

Nasz ulubiony zespół od smakowitych e-bookowych pakietów na koniec roku przygotował kolejny zestaw książek do kupienia za tyle, ile się chce – subiektywny przegląd współczesnej polskiej literatury. Zapraszam na Bookrage.org.

Czytaj dalej „Bookrage „Subiektywny przegląd””

Lektury września ’16 część 1

W tym miesiącu znów rozbiję podsumowanie lektur na dwie części, głównie dlatego, że komentarz do Zasługi nocy Mateusza M. Lemberga wyszedł niewyobrażalne długi, a mam wrażenie, że to dalej nie wszystko, co chciałam powiedzieć. Część druga będzie we wtorek, bo wiecie, w poniedziałek strajk.

Po pierwsze, tempo akcji.

Był taki moment, gdy chciałam tę książkę pochwalić. To nie jest tak, że jej autor kompletnie nie potrafi pisać. Bardzo mi się podobało, jak wszystkie wątki stopniowo łączą się w sensowną całość. Trochę przyjemności z lektury miałam. Ale nie powstrzyma mnie to przed rozłożeniem Zasługi nocy na czynniki pierwsze. Uwaga, spoilery!

Po pierwszych 60 stronach chciałam rzucić książką w kąt. Za mało tu wyjaśniania morderstwa, a za dużo prywatnego życia bohaterów. Co gorsza, przedstawiane są bez umiaru, po prostu wylewane na czytelnika – ten to ma taką ksywkę, bo to, ten ma inną ksywkę bo tamto, a ta to miała takie dzieciństwo, a potem pracowała tu i tu… spokojnie. Powoli. Można było to informacje umieścić w innych miejscach opowieści.

Czytaj dalej „Lektury września ’16 część 1”

Ile można za tym lujem biegać?: „Lubiewo” Michała Witkowskiego

Wyleję z siebie frustrację już na początku, żeby nie przeszkadzała później – na bora najzieleńszego, czemu w tej książce ani razu nie pojawia się „tę”? Nawet tam, gdzie powinno być? O co chodzi, co się dzieje, czy to alternatywna wersja rzeczywistości, w którym słowo „tę” zostało zakazane???

Już, teraz mi lepiej. Zawsze chciałam tę książkę przeczytać, tzn. odkąd wyszła w 2004 roku. Zeszło mi tylko jedenaście lat.

Co za dużo, to niezdrowo

Czytając „Lubiewo. Bez cenzury” zastanawiałam się, co to miłego chcę o nim napisać, ale potem odkryłam, że jestem dopiero w połowie i mi przeszło. Bo „Lubiewo” jest zwyczajnie za długie.

Czytaj dalej „Ile można za tym lujem biegać?: „Lubiewo” Michała Witkowskiego”