E-booki jednak są książkami – w pociągach

Akcja „Książka w podróży” promuje czytanie e-booków i oferuje zniżki do księgarni – internetowych i tradycyjnych.

Niedawno pisałam o akcji #czytamwrocław, która ma na celu promowanie czytelnictwa – niestety tylko papierowego. Wieść oczywiście smutna, bo może e-bookowców wielu w tym kraju nie ma, ale stanowią dosyć aktywną i dużo czytającą grupą. Poza tym do czytania wystarczy im czasem po prostu telefon lub tablet.

ksiazka-w-podrozy

I z tej ostatniej cechy postanowiło skorzystać PKP Intercity, które w przeciwieństwie do Wrocławia o e-bookowcach nie zapomniało. Na początek w pociągach między Warszawą a Poznaniem oraz na dworcach kolejowych znajdziemy plakaty z wirtualną biblioteczką – w sumie 27 książek, całych i we fragmentach, które co jakiś czas będą zmieniane. Wystarczy zeskanować QR code lub wpisać adres książki w wyszukiwarkę.

Czytaj dalej „E-booki jednak są książkami – w pociągach”

Raport Legimi o czytelnikach e-booków i książek drukowanych

Legimi opublikowało „Raport z badania czytelników książek i e-booków”. Ankieta przeprowadzona na potrzeby tego badania wzbudziła trochę kontrowersji – była długa, miała czasem kiepsko skonstruowane pytania, a także pytania o poglądy polityczne czy posiadane dzieci, które dla niektórych respondentów okazały się zbyt wrażliwe. Mimo to udało się zebrać odpowiedzi prawie 5 tysięcy aktywnych czytelników e-booków i książek papierowych – 94% badanych przeczytało w ciągu roku co najmniej 6 książek. Prawie 68% respondentów przeczytało ponad 15 tytułów.

legimi-raport-2

Prawie 90% badanych czytało w ciągu ostatniego roku książki papierowe, a trochę ponad 78% – e-booki. Wynika to głównie z tego, że do czytelników e-booków ankieta była skierowana w pierwszej kolejności i nie przekłada się na ogół czytelniczej populacji.

legimi-raport-1

Czytaj dalej „Raport Legimi o czytelnikach e-booków i książek drukowanych”

Nowe badania czytelnictwa – tylko 2% czytelników wybiera e-booki

Na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ukazały się wstępne wyniki badania „Kierunki i formy transformacji czytelnictwa w Polsce. Raport z badania założycielskiego„. Brzmi zawile, ale nas interesuje jedno – że ankieterzy poza książkami papierowymi wypytywali też o e-booki i audiobooki. Krótkie podsumowanie tego badania brzmi:

Dominującym nośnikiem książek jest papier (95%). Zaledwie co dwudziesty badany mający dzień przed wywiadem kontakt z książką (5%) czytał ją na komputerze. Sporadycznie wskazywano inne urządzenia mobilne, takie jak smartfon, tablet czy – wymieniany wśród innych – czytnik e-booków. Ponad 70% respondentów zauważa, że cyfrowa postać książek i czasopism nie wpłynęła na ich nawyki czytelnicze. Osoby pozyskujące książki w Internecie wybierają księgarnie internetowe (13% ) częściej niż serwisy aukcyjne (10%), serwisy udostępniające pliki (8%) czy biblioteki internetowe (2%). Bezpłatne pobieranie książek w serwisach z plikami deklaruje co dwudziesty respondent, a w księgarniach internetowych 5%.  Prawie dwie trzecie badanych pobierało w minionym roku z Internetu nieautoryzowaną / nielegalną kopię książki lub audiobooka.

Według badania, 74% pytanych uznało czytanie książki za najbardziej wartościowy sposób spędzania wolnego czasu. A książki bierzemy przede wszystkim z księgarni (udział księgarni internetowych wynosi 9%) i przede wszystkim w formie papierowej. We wprowadzeniu znalazła się też uwaga o tym, że „Ściąganie książek za darmo z internetu jest dalece rzadsze niż w przypadku filmów czy muzyki”.

Przejdźmy jednak do interesujących szczegółów.

Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie ponad 2000 osób, zorganizowano też panel czytelniczy czy przepytywano uczestników targów książki (szczegóły we Wprowadzeniu do badania).  Uczestnicy byli pytani o to, ile książek przeczytali w trakcie miesiąca poprzedzającego badanie. Połowa stwierdziła, że nie przeczytała żadnej książki papierowej. 96% nie przeczytało żadnego e-booka, a 97% – audiobooka. Po 2% respondentów przeczytało/wysłuchało jednego e-booka/audiobooka, a po 1% – więcej niż jednego. W sumie w ciągu miesiąca kontakt z książką w jakiejkolwiek postaci miało 51% uczestników badania.

ile w miesiacu

Ciekawe jest pytanie o zależność pomiędzy korzystaniem z Internetu a czytaniem książek. W badaniu potwierdziło się to, o czym mowa od dłuższego czasu i co wykazały już inne badania – że Internet wcale w czytaniu nie przeszkadza, a wręcz osoby serfujące częściej też czytają książki. Choć, jak słusznie zauważają ankietujący, być może wcale nie chodzi o Internet sam w sobie, ale o to, że z Internetu po prostu częściej korzystają młodzi i wykształceni, a więc grupa, która i tak czyta.

Internet

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na pytanie o nośniki. Dotyczy ono tych, którzy w dniu poprzedzającym badanie mieli kontakt z książką, czyli 46% badanych. W tej grupie 95% czytało książkę papierową, 5% czytało książkę na komputerze, 2% na „innym urządzeniu” (najczęściej czytniku e-książek, którzy widać był tak mało popularną odpowiedzą, że aż nie doczekał się własnej kategorii… albo może to prowadzący badanie o nim zapomnieli? Tak czy siak niecałe 2% to nie jest szaleńczy wynik). Po jednym procencie korzystało ze smartphone’a i tabletu.

Badacze pytali też o czytanie „innych tekstów”, prawdopodobnie artykułów, newsów i tym podobnych. 62% badanych robiło to na papierze, 49% – na komputerze, a 52% na smartphone. Co ciekawe, tylko 2% korzystało w tym celu z tabletu. Trochę mnie ten wynik dziwi, bo myślałam, że tablet właśnie świetnie nadaje się do przeglądania wiadomości, czasopism i innych rzeczy, tymczasem z badania wynika, że w ogóle na tabletach nie czytamy… (ewentualnie – mało kto ma tablet, co też wiele by tłumaczyło).

ebooki

No cóż, czytniki i e-booki wciąż wydają się być w naszym kraju w zatrważającej mniejszości i jakoś nie mogą przeskoczyć magicznego progu 2% w badaniach, choć podobno rynek rośnie.

Zapraszam do zapoznania się z całą prezentacją i wszystkimi przedstawionymi wynikami, np. o źródła pozyskiwania nowych/używanych książek. Przy okazji dostępne jest też badanie rynku audiowizualnego:

71 % badanych internautów deklaruje, iż w okresie trzech miesięcy poprzedzających badanie odwiedziło salę kinową co najmniej raz.  Co trzeci obejrzał film polski.  Ponad połowa respondentów kupiła płytę DVD lub Blu-ray. Film produkcji polskiej na ostatnio zakupionej płycie obejrzało 23% uczestników badania.

Ponad trzy czwarte respondentów w ciągu ostatnich trzech miesięcy obejrzało film w Internecie bądź ściągnięty z Internetu. Prawie połowa zadeklarowała oglądanie lub pobieranie nielegalnych kopii. Największa grupa (47%) motywuje swoją decyzję zbyt wysokim kosztem dostępu do legalnych kopii, jedna czwarta natomiast brakiem legalnej dostępności. 70% twierdzi, że nie potrafi jednoznacznie ocenić kwestii legalności kopii.

Prezentacje „Kierunki i formy transformacji czytelnictwa w Polsce. Raport z badania założycielskiego. Pierwszy etap dwuletniego badania przygotowywanego przez CBOS na zlecenie Polskiej Izby Książki w ramach finansowania z programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Obserwatorium Kultury” oraz „Badanie rynku audiowizualnego. Konkurencyjność Sektora Audiowizualnego Polski – wyzwania dla dystrybutorów. Raport przygotowany przez TOMO Group na zlecenie MKiDN, Media Desk Polska oraz Stowarzyszenie Filmowców Polskich -ZAPA” są dostępne na stronie MKiDN.

Raport końcowy z badań będzie gotowy w drugiej połowie 2014 r.

III Warszawskie Targi Książki – dzień pierwszy

W dniach 10-13 maja odbywają się już III Warszawskie Targi Książki. Pierwszy dzień, czwartek, upłynął raczej spokojnie – po pierwsze dlatego, że to dzień, kiedy część wystawców jeszcze się przygotowywała, po drugie – mniej było odwiedzających. Zapewne w sobotę, gdy ludzie będą mieli więcej wolnego, zjawi się ich więcej.

Na oficjalnym otwarciu organizatorzy zapewniali o rekordowym charakterze tej edycji – ponad 500 wystawców, 432 autorów, ponad 600 wydarzeń, 17 nominacji i wręczeń nagród oraz 13 wystaw – w tym ilustracji dziecięcej czy związanej z Korczakiem. Ta edycja jest też bardziej międzynarodowa – gościem honorowym jest Armenia, zajrzeć można na duże stoisko wydawców australijskich czy francuskich. Na samym otwarciu zjawili się ambasadorzy lub przedstawiciele Armenii, Azerbejdżaniu, Izraela, RPA, Ukrainy, Niemiec. Szkoda, że poziomu nie utrzymała tłumaczka – mówiła z wyjątkowo słabym akcentem, często robiła pauzy albo wtrącała nieszczęsne „yyy”, zgubiła się przy wypowiedzi ambasadora Szwecji i nie przetłumaczyła informacji o spotkaniu z noblistą Tomasem Tranströmerem (piątek 11 maja o godz. 18.00 w Teatrze na Woli. Wstęp wolny). Pod tym względem można się było bardziej postarać.

Stoisko wydawców australijskich
Stoisko wydawców australijskich

Warszawskie Targi Książki powstały, gdy wydawcy zniechęceni współpracą z Ars Poloną i formułą Międzynarodowych Targów Książki zbuntowali się. Jedną z widocznych różnic między imprezami była właśnie międzynarodowość starej, a polskość nowej. Widać jednak likwidacja MTK oraz wyjazdy zagraniczne WTK sprawiły, że wystawcy z innych krajów powoli przenoszą się na nowe targi. Tym samym WTK ostatecznie zajmują miejsce poprzednika.

(Odbyło się też wręczenie kilku nagród – wszystkie nominacje i zwycięzcy zostaną zebrane w oddzielnym, podsumowującym poście.)

Kącik e-bookowy/e-czytnikowy był mniejszy niż w zeszłym roku i ponownie znajduje się na piętrze. Znowu pojawiła się Ebook Cafe (kawa 5-8 zł) prowadzona przez Bezkartek.pl. Odbywał się tam spory ruch, miejsca ciągle były zajęte. Do kupienia są Pocketbooki, Kindle, okładki do e-czytników. Można było spotkać się z Piotrem Lipińskim, który będzie tam też w piątek.

Kawiarnia ebookowa
Kawiarnia ebookowa

Poza tym pojawiło się Legimi z tabletem Dante, który jak na tzw. urządzenie z niższej półki prezentuje się całkiem nieźle i zbiera pozytywne recenzje, więc być może Android za 399 zł może być alternatywą dla iPada. Nie zabrakło e-Lib.pl, które jutro w większości poprowadzi Forum Nowych Technologii. Zjawiło się także Virtualo, również z różnymi czytnikami oraz E-czytnik.pl, gdzie można kupić Pocketbooki w atrakcyjnych, targowych cenach. Swoje stoisko ma też Inpingo, prezentujące wygodne i wszechstronne oprogramowanie do przygotowywania publikacji elektronicznych.

Duże stoisko na środku ma Empik, który głównie reklamuje Trekstora. Co ciekawe, na dole Weltbild również prezentuje to samo urządzenie. Szczerze mówiąc, jeden pan od Weltbildu wydał mi się lepiej przygotowany niż spora grupka pracowników Empiku, którzy w niektórych momentach zasłaniali całą jedną stronę ekspozycji. Zabrakło Woblinku, Libranovy czy Artatechu, którzy pokazali się w zeszłym roku.

Generalnie w części e-bookowej odbyłam parę przyjemnych rozmów :) Odniosłam też wrażenie, że odwiedzający chyba lepiej już kojarzą technologię e-papieru, bo dopytywali się o nią. Choć strefa jest mniejsza niż ostatnio, to czytniki można „obmacać”, kupić, podyskutować. Ogólne odczucia są pozytywne.

Wybrałam się też na prezentację „Czego chcą czytelnicy” dotyczącą promocji książki w internecie. Poprowadził ją Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu Granice.pl, który został nagrodzony Nagrodą Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR 2012 w kategorii animacja czytelnictwa.  Zwracał uwagę przede wszystkim na personalizację rekomendacji, konieczność zadbania o wysoki poziom merytoryczny i językowy recenzji, zachęcanie czytelników do aktywności poprzez „grywalizację” – choćby poprzez zachęcanie do rywalizacji o punkty, które można wymieniać na książkowe nagrody. Przypomniał też o sukcesie akcji „5 minut dla książki” i zapowiedział, że najbliższa, letnia edycja bęzie miała charakter gry miejskiej.

Z ciekawostek można obejrzeć wystawę mody inspirowanej książką – poniżej jedna z kreacji, „Zmarzlina”, autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu, a wykonanej m.in. z wytłaczanek do jajek. Zapraszam serdecznie do obejrzenia wszystkich projektów.

"Zmarzlina", autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu
„Zmarzlina”, autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu

Jutro wybieram się na Forum Nowych Technologii – twittoprzekaz możecie śledzić tutaj i pod tagiem #3wtk, podsumowanie ukaże się na blogu troszkę później.

Szczegółowy program targów znajdziecie tutaj.

PS. Przepraszam za średnią jakość zdjęć, aparat szwankował.

Szpetne potworki, czyli jak marzy mi się przyszłość książki

Dziś będzie trochę koncert życzeń, ale ponieważ pod ostatnim wpisem wywiązała się spora dyskusja, to być może i tym razem będziecie mieli ochotę porozmawiać – tym razem o przyszłości książki. Oraz o tym, dlaczego e-booki wcale książce drukowanej nie grożą i nie szkodzą, a wręcz przeciwnie – mogą jej wyjść na dobre.

O wielu rzeczach tu nie piszę – o kwestiach technologicznych, prawnych, bezpieczeństwa, wreszcie o tym, co zrobią ze sobą wydawcy itd. Być może powinnam rozważyć wszystkie szczegóły zgodnie z myślą „uważaj, czego sobie życzysz”, ale chciałam się skupić przede wszystkim na jednej kwestii – o czym mówimy, gdy mówimy o książce drukowanej?

Przy okazji każdej (bezpłodnej i bezsensownej) dyskusji „Co lepsze – książka papierowa czy elektroniczna” pada argument „Nigdy nie zrezygnuję z książek papierowych, uwielbiam szelest papieru, zapach farby – fizyczne, papierowe książki są takie cudowne!”. Ano jasne, że są. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami i mam świadków na to, że jeszcze w niedzielę rzuciłam się na książkę tylko po to, by się „sztachnąć” farbą. Z tym że…

Kiedy obrońcy książki papierowej o niej mówią, nie precyzują, co dokładnie mają na myśli. Czy chodzi im może o czytadła, które po lekturze rzuca się w kąt i zapomina? Czy o te szybkie i przyjemne lektury, które odsprzedaje się potem na Allegro? O drukowane masowo w Chinach malutkie książeczki dla dzieci za złotówkę? Oddaje znajomym/antykwariatom/komukolwiek? Czy gdy mówią o książkach papierowych, myślą raczej o pozycjach ulubionych autorów, czy też o szpetnych, typograficznych potworkach drukowanych na srajtaśmowym papierze z literkami rozmazującymi się pod palcami?

Książka książce jest nierówna. Ostatnio wygrzebałam „Żmiję” Sapkowskiego, wydanie superNOWEJ. Wydanie z roku 2009, więc idzie jej dopiero 3 rok. I co? Papier tak poszarzał, że litery są niedużo od niego ciemniejsze. Przepraszam, ale mój Kindle ma tysiąc razy lepszy kontrast między tłem a literami. I te fantazyjne marginesy, tak wąskie, że oszczędność na papierze aż krzyczy. Co ja mam z tą „Żmiją” zrobić? Przecież czytać tego się już nie da. Zatrzymać na pamiątkę, jako przykład wyjątkowo szpetnej książki? W sumie trochę tych Sapkowskich mam, ładnie to wygląda, gdy tak pół półki zajmują Wiedźminy, Trylogie… Nie, stój. Nie wygląda ładnie. Kilka szpetnych książek ustawionych obok siebie może być tylko jeszcze bardziej szpetne.

Bo gdy się broni książki papierowej często myśli się o niej jako o najwyższym dobru kultury, tej świętej PRAWDZIWEJ KSIĄŻCE. Cały dowcip polega na tym, że takie myślenie zwykle wiąże się z podziwianiem książki jako utworu literackiego, czyli właśnie podziwianie treści, a nie formy. Zapomina się o książce jako przedmiocie, jako produkcie, jako czytadle, które ma nam zapewnić rozrywkę. Wszystkie książki nam tak pięknie pachną? Wszystkie tak ładnie szeleszczą i wszystkie tak dobrze gładzi się po stronie? Czy tylko te dobrze wydane?

Czytaj dalej „Szpetne potworki, czyli jak marzy mi się przyszłość książki”