Przegląd analiz złej literatury #4

Kochani! Jak co roku o tej porze, pora na przegląd analiz złej literatury! Oto najdzielniejsi z dzielnych sięgają po książki napisane tak źle, że aż zęby szczypią i rozprawiają się z brakiem logiki, papierowymi postaciami, dziurami fabularnymi oraz brakami warsztatowymi. Tradycyjnie link prowadzi do części pierwszej analizy.

Wszystkie poprzednie części znajdziecie tutaj. Miłego!

1. Tygrys i Róża Małgorzaty Musierowicz zanalizowany przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona – w zasadzie nie ma się nawet z czego śmiać, bo mi się raczej smutno robi, gdy to czytam. Nastoletnia Laura, która nigdy nie widziała swojego biologicznego ojca na oczy, chciałaby się czegoś o nim dowiedzieć. Niestety pytań zadawać nie wolno, bo to sprawia matce przykrość, a wszelkie dociekania w tej kwestii są traktowane przez rodzinę jak fanaberie i zagłuszane rozmowami o niczym. Józinek bije Ignacego Grzegorza, ale wszyscy to olewają. Dzieci chodzą zimą ubrane w cienkie, wyleniałe płaszczyki i pantofelki, a szkoła to „ponura buda”. Borejkowie mieli być mili i ciepli, a wyszło, że nie potrafią w ogóle ze sobą rozmawiać i wychowywać dzieci. Mieli też żyć skromnie, ale wyszło dziwnie – bo na komputery i telefony to ich stać, ale już na nowe meble albo porządne ubrania to nie. Przykro się od tego robi.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury #4”