Przegląd analiz złej literatury #3

Powracam z nowym zestawieniem! A w nim wszystko to, co najlepsze w złej literaturze – niedobre seksy, jeszcze gorsza gramatyka i ani grama logiki. Na pocieszenie komentarze analizujących zawsze pełne są złośliwego humoru, celnych uwag i porad jak nie pisać. To nie jest tylko rozrywka – to nauka rzemiosła.

Jeśli wam mało przypominam o części pierwszej oraz drugiej zestawienia.

Jak zawsze link wiedzie do pierwszej części analizy.

1. Komiksoanaliza „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak w wykonaniu Eśki – mały biały domek na czterech łapach… nie czekaj, bez łap. No w każdym razie domek z marzeń z rzeką, bo domek bez rzeki to jak ryż z truskawkami i śmietaną bez ryżu. To ta książka, której bohaterka zostaje redaktorką i wydaje… „Lato w Jagódce”, inną, naprawdę istniejącą książkę Katarzyny Michalak. Cytując: „GŁÓWNA BOHATERKA KSIĄŻKI KATARZYNY MICHALAK ZACHWYCA SIĘ KSIĄŻKĄ KATARZYNY MICHALAK WYSŁANĄ JEJ PRZEZ KATARZYNĘ MICHALAK”. Ale nie tylko książki Michalak występują w „Roku”. Pojawia się w niej także autorka we własnej osobie, rozmawiając ze swoimi postaciami, które zachwycają się jej elfią urodą. Nie mam pytań.

h4Wm6Qi

Poza tym znajdziemy tu to co zawsze – żenujące dowcipy, całkowite oderwanie od rzeczywistości, jad płynący w każdą stronę, seksizm, krzywdzące stereotypy, przemoc domową i elementy biograficzne. A do tego to książka zupełnie nie ciepła, nie pocieszająca i nie ku pokrzepieniu serc. Ziew. Przeczytać jedną książkę Michalak to jak przeczytać wszystkie.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury #3”

Reklamy

Przegląd analiz złej literatury #2

Pierwszy przegląd wciąż cieszy się sporą popularnością, więc pora na kolejne zestawienie!

Są ludzie, dla których czytanie złej literatury to hobby. Pocą się i cierpią, by reszta nie musiała po te koszmarki sięgać. Tworzą analizy – złośliwe i zabawne, ale przede wszystkim brutalnie obnażające wszystkie błędy rozkładanych na kawałki tForów. Ku naszej uciesze.

Tak jak poprzednio, jeśli analiza miała więcej niż jedną część, linki prowadzą do pierwszej. Resztę sobie znajdziecie ;)

1. „Admiralette” Andrzeja Tucholskiego zanalizowana przez PLUS-a – podobno jacyś źli hejterzy czepiali się tej książki, a Wydaje.pl, które wspierało autora w procesie wydawniczym, broniło się, że redakcja językowa była, tylko autor taki styl po prostu ma. Mimo to w krótkim fragmencie znalazły się takie kwiatki jak „konstrukcja pyszniąca się liberią”, „burty zdobione hakami” „pobiegła bocznym łukiem”, „zanurzył zwykłego trzewika”, „z poparzeniem na prawym ręku”, „okręty zmieniające szyk w celach społecznych” czy „kawalkada okrętów” (niczym wataha autobusów). Mamy więc problemy z gramatyką, używaniem wyrazów niezgodnie z ich znaczeniem i zwykłymi dziwadełkami. Akcja rozgrywa się na statku noworuskich – zbudowanym z tysięcy rodzajów najdroższych drzew, wyłożonym szlachetnymi kamieniami nawet w wychodku, ozdobionym rzeźbieniami, herbami i najdroższym-najszlachetniejszym wszystkim, co tylko autorowi do głowy przyszło. Co najmniej to groteskowe. Ale kto bogatemu zabroni?

2. „Gra o Ferrin” Katarzyny Michalak zanalizowana przez PLUS-a – Kolejna analiza powieści, z którą poprzednia analizatorska ekipa sobie nie poradziła. „Gry” nie zmógł też w całości PLUS. Główna bohaterka przenosi się do magicznego świata, który uważa za Australię. Jest bardzo ważna, bo ma rude włosy i każdy chce ją mieć. Poza tym można by ją dodać w Wikipedii jako definicję idealnej Mary Sue – butnej, upartej, głupiej i zapatrzonej w siebie. Poza tym ma tylko dwie szare komórki – jedną od wygadywania głupot i drugą od robienia scen. Fabuła? Jaka fabuła? Cieszmy się perełkami w rodzaju Narratora Zaskoczonego: „Nie otwierając oczu, rozejrzała się po pomieszczeniu. Jak to rozejrzała się?! Przecież nie otworzyła oczu!”.

Czytaj dalej „Przegląd analiz złej literatury #2”