Lektury marca ’17

W marcu w końcu trochę się rozgrzałam i przeczytałam 2 książki plus zaczęłam trzecią. Może jeszcze uda się wygrać tegoroczne wyzwanie!

Mark Webber. Moja Formuła 1

Ponieważ właśnie ruszył nowy sezon Formuły 1, wypadało w końcu nadrobić biografię Marka Webbera, zwłaszcza że kibicuję Red Bullowi.

Dlatego trochę ku mojemu zaskoczeniu stwierdzam, że najciekawsza część książki wcale nie dotyczyła Formuły 1, lecz drogi, jaką Webber pokonał, by się do niej dostać. To nie takie łatwe, gdy nie jest się synem byłego zawodnika albo chociaż pochodzi z mocno sportowej rodziny. Pierwszą połowę książki wypełniają wspomnienia z dzieciństwa, kwestie rodzinne oraz pierwsze kroki w różnych seriach wyścigowych. A że były to inne, przedinternetowe czasy, możemy poznać takie smaczki, jak całonocne siedzenie przy faksie i ręczne rozsyłanie informacji prasowych. I to nie przez zespół, a przez samego kierowcę.

Czytaj dalej „Lektury marca ’17”

Grecki Bookrage

W końcu pojawił się nowy pakiet BookRage, i to kompletnie inny od tego, co mogliśmy kupić do tej pory! Jak czytamy na stronie:

Pakiet „Greckie klimaty” to specjalnie wyselekcjonowane wspólnie z wydawnictwem Książkowe Klimaty pozycje, dające możliwie najlepszy przekrój dostępnej w języku polskim współczesnej greckiej literatury. Autorzy zarówno już uznani, jak i znajdujący się na fali wznoszącej i ich książki – zupełnie jak wyspy archipelagu Egejskiego – niektóre cieszące się sławą, a niektóre nieco już zapomniane.

Plus tym razem, poza pakietem e-booków, możemy też zamówić dwie książki papierowe! Zainteresowani? Z kolei na najzagorzalszych miłośników greckich klimatów czekają płyty z muzyką! Wszystkie szczegóły poniżej:

Czytaj dalej „Grecki Bookrage”

E-booki, których nie było #6

W ramach czytelniczego wyzwania na tej rok postanowiłam nadrobić klasykę cyberpunku, czyli „Neuromancera” Wiliama Gibsona. A jak już przeczytać jedną, to równie dobrze można wszystkie – Trylogię Ciągu. Jak łatwo się domyślić, „Neuromancera” w e-booku nie znalazłam. Ba, żadnej książki Gibsona nie można kupić w formacie elektronicznym.

Ale żeby było zabawniej, wydanie drukowane też ciężko dostać. W przypadku późniejszych tomów, np. „Mona Lizy Turbo” jeszcze nie jest źle, ale sam „Neuromancer” to już trochę biały kruk, na którego trzeba polować po antykwariatach i Allegro. W lokalnej bibliotece też nie mają. A ostatnie wydanie w 2009 było. Załapałam się w końcu na to piękne wydanie z 1992 r., w którym pierwsza literówka pojawia się już z tyłu okładki, a w środku jest jeszcze gorzej:

Nie lepiej jest z trylogią Richarda K. Morgana – e-booków nie ma, w papierze też nie widzę. Słowem – trudne lektury sobie na ten rok wybrałam.

Szczerze mówiąc, nie przewiduję, by te książki miały się szybko w wydaniu elektronicznym pojawić. Obawiam się, że na długo trafią do wydawniczego limbo i w żadnej formie dostępne nie będą. W ogóle mam takie wrażenie, że „Neuromancer” został troszeczkę zapomniany. Ale na pocieszenie można sobie kupić późniejsze powieści Gibsona – póki nakład i licencja się nie wyczerpią.

Karaluch popełzł w świat – zapraszam do czytania

szatanmniepodkusildozlegoPewnie już wiecie (trudno nie zauważyć wielkiego baneru), że wydałam e-booka z opowiadaniami fantastycznymi „Karaluch w uchu”. Oficjalnego postu jeszcze jednak nie było.

Chciałabym was gorąco zachęcić do sięgnięcia po zbiorek – znajdziecie tu trochę demonów, trochę potworów i jedną dziewczynkę o oczach tak intensywnie brązowych i ciepłych, że aż wydają się czerwone. Znajdzie się też coś dla fanów post-apo.

Serwis RW2010 tak zachwala zbiorek:

Z cyklu: Perły polskiego self-publishingu dziś prezentujemy premierę szczególną. Zbiór opowiadań Agnieszki Żak „Karaluch w uchu”. Naszym zdaniem gdyby polski S-P prezentował taki poziom, jak zbiór Agnieszki, to byłby to spory problem. Dla wydawców tradycyjnych i równie tradycyjnych malkontentów. :)

„Karaluch” zebrał też pochwały od recenzentów „Leniwca literackiego”:

Ten „Karaluch” jest tyleż świetny, co ponury – zupełnie jak niektóre dzieła fantastyki rosyjskiej. Dobra książka? Bardzo dobra! Ale polecić ją komuś? Chyba tylko ogarniętym wątpliwościami samobójcom, żeby im pomóc skoczyć z mostu. […] To są dobrze napisane i bardzo inteligentne opowiadania dla wszystkich wielbicieli fantastyki, tylko przeraźliwie smutne. Ani strzępka nadziei, ani światełka w tunelu, ani nawet fatamorgany.

Jeśli dalej nie czujecie się przekonani, zapraszam do działu „Opowiadania”, gdzie znajdziecie parę darmowych tekstów, publikowanych też w e-czasopismach. Bo czemu mielibyście kupować kota (karalucha?) w worku? Poza tym w księgarniach możecie pobrać darmowe fragmenty. Wszystkie informacje znajdziecie na stronie „Karalucha w uchu”.

Miłego czytania!

Przeciętny Brytyjczyk ma 86 książek i 19 e-booków

Najnowsze badania z Wielkiej Brytanii pokazują, ile książek dorośli Brytyjczycy trzymają na półkach, a ile na czytniku. Do posiadania książek w domu przyznało się 84% badanych, ze średnią 86 książek na osobę. Najwięcej zgromadzili ludzie w grupie wiekowej 55-64 lata – średnio 118 tytułów, najmniej zaś w grupie 16-24 – średnio 50. Można by spróbować wytłumaczyć to tym, że młodzi ludzie chętniej sięgają po książki elektroniczne. Nic bardziej mylnego! W przypadku e-booków osoby w grupie wiekowej 45-54 lat zgromadziły ich najwięcej – bo średnio 22. A najmniej – w grupie 16-24 lat, bo średnio tylko 12. Widać więc, że kolekcję – czy to papierową, czy cyfrową – buduje się z czasem. Ogólna średnia wynosi 19 e-booków na osobę.

papierebook
Wykres pochodzi z raportu The Communications Market Report.

Czytaj dalej „Przeciętny Brytyjczyk ma 86 książek i 19 e-booków”