CampNaNoWriMo 2018 – tydzień drugi

Tym razem notka jest na czas!

Drugi tydzień CampNaNoWriMo może dalej nie był wybitny, ale poczyniłam już pewien postęp. Po pierwsze, poprawiłam tekst, który ma bardzo dużą szansę na publikację. Po drugie, zostawiłam na razie kosmitów i przeniosłam się do cyborgów. Zrobiłam dosyć szybką i łatwą redakcję dwóch scen, bo jestem z nich całkiem zadowolona i nie wymagały dużych przeróbek. Dwie kolejne sceny wymagały większego nakładu pracy, ale również poszły mi nie najgorzej. Co prawda wymagało to wyrzucenia pewnych fragmentów, ale stwierdziłam, że lepiej będzie skupić się na jednym temacie. Trochę mi szkoda, bo te fragmenty nie były złe… Zobaczę na koniec, czy będą mi potrzebne, ale raczej muszę się z nimi pożegnać.

Czytaj dalej „CampNaNoWriMo 2018 – tydzień drugi”

Reklamy

CampNaNoWriMo 2018 – tydzień pierwszy

Jeśli nie wiecie, co to jest CampNaNoWriMo, zapraszam do tego postu sprzed paru lat, bo już zaskakująco długo się w tę zabawę bawię.

Tegoroczny kwietniowy Camp jest dla mnie wyjątkowo nieudany. Przede wszystkim zaraz na początku kwietnia wypadły święta Wielkanocne, co oznaczało więcej jeżdżenia po rodzinie niż pisania. Potem wcale nie zrobiło się lepiej. Chciałam w końcu domknąć rozgrzebane projekty szydełkowe, ale tych złośliwie tylko przybywa. No i, no wiecie… pisanie po prostu mi nie idzie. Nawet podsumowanie tygodnia pojawia się późno.

Czytaj dalej „CampNaNoWriMo 2018 – tydzień pierwszy”

CampNaNoWriMo ’17 #2 – podsumowanie

Tak jak napisałam we wcześniejszym poście – opowiadanie przewidziane na lipcową edycję CampNaNo skończyłam dosyć wcześnie, bo w połowie miesiąca. Szczerze mówiąc, dobrze było doprowadzić coś do końca, a nie tylko osiągnąć wymaganą liczbę słów i odkryć, że się jest w 1/3 fabuły…

Tekst odłożyłam na ponad tydzień, by go „zapomnieć” i móc na świeżo podejść do poprawek. Wydrukowałam go też, bo z jakiegoś powodu na papierze łatwiej dostrzec błędy. Choć literówek nie znalazłam zbyt wielu. Pytanie, czy po prostu piszę bez błędów, czy nie jestem w stanie ich zobaczyć… wiadomo, że najlepiej jest, gdy ktoś inny sprawdza pod tym kątem twój tekst.

Czytaj dalej „CampNaNoWriMo ’17 #2 – podsumowanie”

Relacja z CampNaNoWriMo ’17 #1

W tym miesiącu wybrałam sobie niewielki cel, bo zaledwie 6 tysięcy słów. Zależało mi jednak na napisaniu średniej długości opowiadania, które zmieściłoby się w limicie jakiegoś konkursu/czasopisma.

I cel osiągnęłam już 13 lipca! Bardzo mnie to cieszy, jak zawsze zresztą, gdy udaje mi się w szybkim tempie skończyć tekst (nie wspominając o skończeniu w ogóle). W sumie mam 6582 słowa, 42633 znaków. Pewnie byłoby dobrze, jakby udało mi się zmieścić poniżej 40 tysięcy, ale z jakiegoś powodu zawsze troszeczkę tę liczbę przekraczam. Cóż, i tak jest dobrze.

Czytaj dalej „Relacja z CampNaNoWriMo ’17 #1”

Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne

Tradycyjnie kolejna edycja CampNaNo wystartowała 1 lipca. Tyle że ja wtedy jeszcze byłam na wakacjach, ale to nie szkodzi, bo pomyślałam sobie, że jak zacznę pisać 3-go, to i tak zdążę. Ale nie zaczęłam i o tym chciałabym wam chwilę pomarudzić.

Z objazdowej wycieczki po Polsce, Czechach, Austrii i Słowacji wróciłam naładowana pozytywną energią, wypoczęta, opalona i gotowa wrócić do pracy – pisać, czytać, planować, szydełkować. Działać! Miałam ambitne plany na powyjazdowy poniedziałek. Zamiast tego złapał mnie kac w postaci tęsknoty za zwiedzaniem, próbowaniem lokalnych specjałów, leżeniem na trawiastej plaży na brzegu jeziora i miłymi ludźmi. Co jeszcze może być zrozumiałe, ale warto podkreślić, że gdy przez tydzień codziennie zajeżdża się do innej miejscowości, nie ma się czasu na myślenie o rzeczywistości. A ta, jak zawsze, nie jest tak miła i uprzejma jak przeciętny Austriak.

Czytaj dalej „Spóźniony CampNaNo i rozważania ogólne”