Lektury maja ’17

Trochę oszukane, bo Pokój światów owszem, jest majowy, ale Duchologię przeczytałam jeszcze w kwietniu. Szkoda, że się nie zebrałam, by wtedy jednak więcej o niej napisać…

Pokój światów, Paweł Majka

Czego w tej książce nie ma – duchy, potwory, bogowie, mówiące obrazy, ożywione przesądy i ochronne tatuaże, świadome państwa-organizmy i kolejowe korporacje , Marsjanie i zaawansowana technologia, morderstwa i zemsta, sterowce i muszkiety… Wydaje się, że to miks absolutnie szalony i że nie może zadziałać. A jednak. Świat przedstawiony to jeden z lepszych elementów tej książki.

Czytaj dalej „Lektury maja ’17”

Lektury marca ’17

W marcu w końcu trochę się rozgrzałam i przeczytałam 2 książki plus zaczęłam trzecią. Może jeszcze uda się wygrać tegoroczne wyzwanie!

Mark Webber. Moja Formuła 1

Ponieważ właśnie ruszył nowy sezon Formuły 1, wypadało w końcu nadrobić biografię Marka Webbera, zwłaszcza że kibicuję Red Bullowi.

Dlatego trochę ku mojemu zaskoczeniu stwierdzam, że najciekawsza część książki wcale nie dotyczyła Formuły 1, lecz drogi, jaką Webber pokonał, by się do niej dostać. To nie takie łatwe, gdy nie jest się synem byłego zawodnika albo chociaż pochodzi z mocno sportowej rodziny. Pierwszą połowę książki wypełniają wspomnienia z dzieciństwa, kwestie rodzinne oraz pierwsze kroki w różnych seriach wyścigowych. A że były to inne, przedinternetowe czasy, możemy poznać takie smaczki, jak całonocne siedzenie przy faksie i ręczne rozsyłanie informacji prasowych. I to nie przez zespół, a przez samego kierowcę.

Czytaj dalej „Lektury marca ’17”

Lektury lutego 2017

W tym miesiącu nadrobiłam kolejnego „klasyka”.

Bóg urojony, Richard Dawkins

Jestem szczerze zaskoczona, jak bardzo rozczarowała mnie ta książka. Tym bardziej, ze jako stara ateistka, zasadniczo w większości się z Dawkinsem zgadzam. Mimo to – wynudziła mnie lektura strasznie.

Czytaj dalej „Lektury lutego 2017”

Lektury stycznia 2017

BUM! Z miesięcznym opóźnieniem, ale co tam. Dziś zdecydowanie powiało wiosną, więc wybudziłam się trochę ze snu zimowego. Dlatego dziś będzie podsumowanie stycznia, a jutro podsumowanie lutego. Nie żeby dużo w nich było, bo czytelniczo jakoś ten rok ślamazarnie mi idzie, trochę dlatego, że postanowiłam wrócić do czytania prasy i próba bycia na bieżąco z rzeczywistością zajmuje mi sporo czasu normalnie przeznaczonego na czytanie książek. Poza tym wiadomości z kraju i świata są w kij przygnębiające, więc w ogóle czegokolwiek się odechciewa.

Czytaj dalej „Lektury stycznia 2017”

Czytelnicze podsumowanie roku 2016

Czytelniczo ten rok był naprawdę dobry. Nadrobiłam parę zaległości, na których mi zależało, poznałam paru świetnych autorów. Zaplanowałam sobie 30 książek, przeczytałam 31, jeszcze jedną mam nadzieję dokończyć w grudniu. W sumie przeczytałam w tym roku 10350 stron, nie licząc książek rozgrzebanych, a tych mam z pięć!

Odkryciem numer jeden tego roku jest Jürgen Thorwald. Nigdy nie sądziłam, że opisy dziewiętnastowiecznych operacji mogą być tak wciągające. Thorwald ma cudowny styl, wspaniałe podejście do pacjentów, dar opowiadania. Kocham historię medycyny. Plus w tym roku wyszło całe zatrzęsienie jego książek! Szkoda że zwlekałam z kupnem paru starszych, bo się nakład wyczerpał… gdzieś je pewnie ustrzelę. A przede mną jeszcze historia detektywów – tyle dobra!

Czytaj dalej „Czytelnicze podsumowanie roku 2016”