Piszę

Przygotowania do NaNoWriMo 2023 przyspieszają (Z notatek pisarzyny: październik ’23)

Minął kolejny miesiąc, a moje problemy zdrowotne dalej nie minęły… Osiągnęłam jednak pewien stan pogodzenia się z faktem, że teraz po prostu tak wygląda moje życie. Może to brzmieć trochę jak rezygnacja, ale wbrew pozorom jestem bardzo dobra w funkcjonowaniu w stanie ciągłego zmęczenia. Z takim podejściem działało mi się po prostu trochę lepiej.

Ignorując więc bóle, poświęciłam październik na dalsze przygotowania do NaNoWriMo 2023. Dla tych, którzy nie wiedzą – jest to wyzwanie pisarskie, polegające na napisaniu 50 tysięcy słów w jeden miesiąc (listopad). Tych, którzy chcą wiedzieć więcej, zapraszam do tego wpisu. Teraz zaś przejdźmy do tegorocznych pisarskich planów.

NaNoWriMo 2023 – opowiadanie

W listopadzie będę pisać dwie rzeczy. Obie z nich zawierać będą Zbyszka – łowcę demonów, duchów, potworów i wszelkiego innego magicznego tałatajstwa. Ukazało się do tej pory już parę opowiadań z tym bohaterem i nabrałam właśnie ochoty, by znów go przywołać. Pisanie NaNoWriMo rozpocznę więc nie od powieści, lecz właśnie od tekstu znacznie krótszego. Tradycyjnie nie ma on jeszcze tytułu, ale będzie w nim pewne polskie miasto i wiedźma, co to rzuciła klątwę na bezużytecznego chłopa. ; ) Myślę, że opowiadanie na rozgrzewkę jest dobrym pomysłem.

Stan przygotowań: opowiadanie rozpisane jest dosyć szczegółowo na poszczególne sceny. Większość riserczu też już jest zrobiona – mam opisy oraz zdjęcia prawdziwych miejsc, które chcę wykorzystać. Oczywiście nie da się przygotować na 100% i już w trakcie pisania na pewno wyjdą mi jakieś braki, ale czuję się idealnie przygotowana do tworzenia pierwszej wersji tekstu, tzw. first draft. NaNoWriMo doskonale nadaje się właśnie do takich zadań. Chcę z siebie „wyrzucić” to opowiadanie, by potem móc już na spokojnie je przerobić/poprawić.

kolorowanka NaNoWriMo 2023
Kolorowanka NaNoWriMo 2023. Takie rzeczy robiło się na warszawskim kick-offie!

NaNoWriMo 2023 – powieść

W kroku drugim biorę się za powieść o tytule „Trzynogie bóstwo”. Będę wskrzeszać mój projekt z NaNoWriMo 2019. I jak pisałam ostatnim razem, bardzo się nim jaram. Bardzo mi zależy, by nie pisać tej powieści z myślą o przyszłym czytelniku albo możliwości wydania, odbiorze przez wydawnictwo. Chcę napisać coś dla siebie, co mi będzie sprawiało radochę. Chcę też poeksperymentować sobie z formą – stąd dziwny podział na części, stopniowe dodawanie ważnych postaci, dużo retrospekcji, które potem łączą się w głównym wątku… jak o tym opowiadam ludziom, to odnoszę wrażenie, że niezbyt ich to przekonuje. No ale znów – będę to pisać dla własnej frajdy. A może czegoś się w tym szaleństwie nauczę.

Stan przygotowań: W zasadzie taki sam jak w 2019 roku. XD Nie no, nie do końca. Tzn. ponownie mam rozpisany porządnie tylko pierwszy akt, a reszta jest zbiorem przypadkowych scen i idei, które trzeba jakoś połączyć w sensowny ciąg. Tak jak wtedy mam dosyć chaotyczny świat przedstawiony i nie do końca jasne zasady magii. Z postaciami to jest chyba nawet gorzej, bo część mi się pozmieniała, część doszła zupełnie nowa, a część jest na tyle niezdefiniowana, że może mnie czymś zaskoczyć. Jednocześnie mam jednak wrażenie, że udało mi się wprowadzić bardzo dużo zmian na lepsze i że ta nowa wersja szykuje się dużo bardziej dopracowana.

Z fabułą zresztą jakoś sobie poradzę, bo ona po prostu wyjdzie w praniu, w trakcie pisania załapię pewien flow i jakoś się te sceny poustawiają (a przynajmniej taką mam nadzieję). Zawaliłam jednak zdecydowanie pogłębiony risercz. A to nie jest coś, co łatwo da się zrobić już w trakcie NaNoWriMo. Z pewnością niedopracowane zasady działania świata i brak pewnych konkretnych szczegółów bardzo będą mi przeszkadzać w pisaniu… ale to przecież tylko NaNoWriMo, nie należy się za bardzo przejmować. ; )

Cel? 50 tysięcy słów!

Moim celem jest 50 tysięcy słów, ale wcale nie zamierzam włączyć w nie tylko opowiadania i powieści. Od lat mam zwyczaj dorzucać do licznika wszystko, co jest wynikiem wysiłku intelektualnego. Jeśli więc przyjdzie mi akurat pisać jakieś dłuższe i bardziej skomplikowane teksty na potrzeby pracy zawodowej – będę je liczyć. Tak samo jakieś ambitniejsze wpisy blogowe lub na Facebooka. Jeśli najdzie mnie chęć na wypisanie przypadkowych przemyśleń o życiu, jak najbardziej dołączą do celu. Lubię takie luźne podejście i zamierzam je stosować także w trakcie NaNoWriMo 2023. W końcu to wyzwanie jest dla mnie, nie ja dla wyzwania. Mogę z nim sobie zrobić, co chcę. : ) I chyba jedyne, czego się boję, to że już dawno nie pisałam w takim tempie. 1667 słów na dzień to wcale nie mało…

Jeszcze nie wiem, czy będę – jak kiedyś – publikować cotygodniowe podsumowania. Zobaczymy. Do usłyszenia za tydzień lub za miesiąc!

Moje pisanie w tym roku:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *