Piszę

Pisarski wyjazd (Z notatek pisarzyny – maj ’23)

Zeszłoroczny pisarski wyjazd był wyjątkowo udany, więc i w tym roku warszawska ekipa pisarska wybrała się poza stolicę do miejsca z raczej słabym Internetem, by dzielnie klepać w klawisze.

Przede wszystkim potrzebowałam wyjazdu w sensie oderwania się od codzienności, poleżenia sobie na kocyku, wypiciu winka z psiapsiółkami, gadania i oglądania głupich seriali… ale i pisania nie zabrakło. Tak całkiem szczerze, to to były jedyne 3 dni w maju, w które pisałam. Ostrzegałam, że tak będzie, w końcu nie wisi nade mną żaden nabór ani deadline, co oznacza, że mogę pisać co chcę i kiedy chcę… a głównie mi się raczej nie chciało. Byłam jakaś zmęczona i wolałam pójść sobie na spacer/pooglądać coś. Ogólnie raczej się odprężyć niż siadać po pracy do kolejnej pracy.

Nie znaczy to jednak, że niczego nie osiągnęłam. Króciutkie opowiadanko „Nowi bogowie” zostało ukończone. Tzn. zostało doprowadzone do stanu finalnego i teraz sobie grzecznie leży i czeka, aż je zapomnę. Bo im bardziej się zapomina tekst, tym lepiej się go poprawia. Na szczęście poprawek nie ma dużo, głównie chcę jeszcze dopieścić ten tekst językowo i dodać dosłownie parę zdań w dwóch miejscach, żeby główny temat był bardziej czytelny. Czyli zadanie tradycyjnie z kategorii „mogłabym to ogarnąć w godzinkę, ale zajmie mi trzy miesiące”.

Zaczęłam też PO RAZ KOLEJNY poprawiać „Taksówkarkę”, o której wspominam tu od jakiś pewnie trzech lat, a dalej nie mogę skończyć. Uważam jednak, że podjęcie decyzji, by wyrzucić cały początek, jest dużym krokiem naprzód. Bo mi się ta scena podobała i chciałam ją rozbudowywać… tylko zdałam sobie sprawę, że trzeba by ekstra risercz dorobić, a poza tym to nie jest istotne dla historii i niepotrzebnie pompuje znaki. Praktyczność wygrała z chęcią rozpisania się i światotwórstwem. Robię się coraz lepsza w skracanie!

Dzieją się też rzeczy w tle. Jest jedna fajna książeczka, którą muszę dorwać w moje łapki, żeby wam pokazać. I wisi też nade mną redakcja, może w każdej chwili wylądować na moim mailu… Także nie był to tak całkiem zmarnowany maj, ale jednak wolałabym, żeby czerwiec był bardziej pisarski. Może wyłączenie prądu w bloku na dwa dni pomoże – zabunkruję się w jakiejś kawiarni i będę tworzyć. ; )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *