Piszę

Pisarskie (i nie tylko) podsumowanie 2022 roku

Ponieważ jestem z natury marudna, miałam ochotę zacząć narzekać, jakiż zły był to rok. Bo przecież każdy kolejny rok jest gorszy od poprzedniego. Dzieje się tak jakoś od 2016, kiedy to – jak wierzę – świat tak naprawdę się skończył, a my utknęliśmy w limbo. Tylko że 2022 wcale nie był taki zły. Owszem, ledwo zaczęliśmy się wygrzebywać z pandemii, a wybuchła wojna, ale Ukraina radzi sobie w niej całkiem nieźle i nic nie jest przesądzone. Może fala nieszczęść trochę zwolniła, może na chociaż rok albo dwa…

Skupmy się jednak na 2022:

W styczniu się rozwiodłam. Nie miałam czasu za bardzo o tym rozmyślać, bo już w lutym przeprowadzałam się do mojej nowej jaskini. Musiałam pozałatwiać meble, malowanie i jakiś milion papierkowych spraw. Byłam kompletnie wykończona, a jeszcze cały ten chaos płynnie przeszedł w wiosenne perturbacje osobiste, ale nie powstrzymało mnie to przed dokończeniem “Wspomnień”. W marcu wyszedł trzeci dodatek do “Green Hell”, przy którego powstawaniu pracowałam. Udało mi się wrócić do nazwiska panieńskiego. W maju pojechałam na pierwszy weekendowy wyjazd pisarski z moimi najlepszymi psiapsi, gdzie pracowałam nad “Solanum lunares” (premiera w przyszłym roku). W czerwcu zrobiłam sobie mini-zwiedzanie okolicznych kawiarni, w poszukiwaniu fajnego miejsca do pisania poza domem. Zaczęłam regularnie chodzić do kina na złe filmy. Lato było upalne, a we wrześniu chorowałam, więc warunki do pisania były nie najlepsze, ale za to trwało przygotowywanie aż trzech moich tekstów do publikacji. Warszawska grupa pisarska niezmiennie wspierała mnie w działaniu. Na jesieni otrzymałam diagnozę zaburzeń ze spektrum autyzmu oraz ADHD. Pierwszy raz w życiu stworzyłam miniaturę. W listopadzie po raz pierwszy pojechałam do Krakowa na Imladris oraz po raz dziewiąty brałam udział w NaNoWriMo, z dobrymi skutkami. Na konwencie miała też miejsce premiera antologii “Niewidoczne”. W grudniu w końcu udało mi się rozpisać fabułę ważnego opowiadania i zacząć poważnie nad nim pracować. Przystroiłam sobie nowy dom tak świątecznie, jak nie zdażyło mi się od lat. Wzięłam udział w ostatnim sprincie 2022 roku.

Patrząc na to szybkie streszczenie, mam wrażenie, że ten rok był bardzo udany, zarówno pod względem pisarkim, jak i osobistym. No bo słuchajcie – jak nic się nie posypie, to w przyszłym roku ukażą się aż cztery moje teksty!

A złe rzeczy… wyjątkowo nie mam ochoty się nad nimi rozwodzić ani o nich myśleć. Niech już odejdą do przeszłości i nie wracają. Chciałabym ten rok zapamiętać jako dobry, w którym rzeczy ruszyły do przodu, zmieniły się na lepsze albo były po prostu przyjemne. I wszystkiego również dobrego życzę sobie i Wam na 2023 rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: