Piszę

Pisarskie podsumowanie 2021 roku

To nie był dla mnie dobry rok. To był wręcz chujowy rok. Upłynął pod znakiem rozwodu, przeprowadzki, bezsenności i próby poukładania sobie wszystkiego na nowo. Jak łatwo się domyślić, nie były to najlepsze warunki do pisania czegokolwiek.

Na początku roku dokończyłam opowiadanie, z którym męczyłam się jeszcze pod koniec 2020 roku. Ostatecznie wylądowało w koszu i nawet nie planuję do niego wracać. Było za długie, przekombinowane, po prostu zbyt wymęczone. Użyłam go sobie, żeby trochę się wyżyć, a jak zauważyłam – gdy piszę w tym celu, to zwykle efekt końcowy nie jest za dobry. Potem, poza jakimiś zrywami, prawie niczego nie tknęłam. Nawet na blogu przestałam regularnie publikować. Dopiero na NaNoWriMo napisałam 10 tysięcy słów tekstu, który mam nadzieję poprawić do końca lutego i wysłać na nabór. Choć boję się, że mi się nie uda. Że się cofnęłam i zamiast pisać lepiej, to idzie mi po przerwie gorzej i zwyczajnie nie przekażę mojego pomysłu w dobry sposób. I znowu będzie jak krew w piach.

Nic też nie opublikowałam. Myślałam, że uda się puścić jeden starszy tekst, ale jak się dowiedziałam – w najbliższej przyszłości nie ma na to szans, trzeba czekać. Przegapiłam masę różnych naborów, wysłałam bodajże jedno opowiadanie i nawet nie przejrzałam do niego uwag, bo nie miałam na to siły. Pozwoliłam, by czytelnicy o mnie zapomnieli. Znów zostałam nazwana recenzentką i tak mnie to wkurzyło, że rozważam likwidację “Sprawozdania czytelniczego” i przeniesienie się z bardzo krótkimi opiniami na Instagrama. Z jakiegoś powodu nie można być jednocześnie pisarką i wypowiadać się o cudzych książkach… niby o tym wiedziałam, ale ja po prostu lubię napisać czasem o czymś parę słów… Ale bardziej chciałabym być pisarką i mi to nie wychodzi. Pewnie powinnam się skupić na, no wiecie, budowaniu osobistej marki, nawiązywaniu branżowych znajomości i wpychaniu moich tekstów w różne miejsca. Szkoda, że nawet w lepszych latach po prostu nie byłam w tym dobra. Nie wiem, jak robić takie rzeczy.

W 2022 też nie wchodzę ze specjalną nadzieją. Mam wrażenie, że od dobrych kilku lat ciągle liczę, że następny rok w końcu będzie lepszy, coś się zmieni, coś osiągnę, ale za każdym razem jest gorzej. Dlatego tym razem niczego nie oczekuję. Niczego nie planuję. W nic za bardzo nie wierzę, ani w wymiarze osobistym, jak i krajowym czy światowym. Co nie znaczy, że nie będę pisać. Mam nawet ambitny plan, by do końca lutego skończyć opowiadanie na nabór. Mam drugie rozgrzebane opowiadanie na oku. Ostatnio co nieco myślę o powieści, chętnie bym nad nią popracowała. Ale obiecywać coś sobie lub wam? To zbyt ryzykowne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: