Piszę

NaNoWriMo 2021 – podsumowanie

Skończyłam to NaNoWriMo zaskakująco zadowolona. Z początku męczące, z czasem zaczęło mi dawać sporo radości. Głównie dzięki wspaniałej pisarskiej drużynie. Ogólnie ostatnio więcej wychodzę do ludzi i mam wrażenie, że mi to raczej służy, a jednocześnie męczy mniej niż zwykle. W każdym razie wsparcie innych na tej listopadowej drodze było naprawdę istotne. : ) A doszłam ostatecznie do 10080 słów. Czyli co prawda nie wygrałam (50000 słów), ale 1/5 też jest fajna.

Do tego w trakcie NaNoWriMo 2021 udało mi napisać całe opowiadanie! To znaczy oczywiście ma parę mniejszych dziur tu i tam, bo akurat nie byłam w nastroju na wymyślanie jakieś “przejściowego” akapitu, ogólnie jednak udało mi się opisać całą historię. Aczkolwiek raczej nie będzie to jej forma ostateczna. Czuję, że jeszcze przy niej trochę podłubię, coś poprzestawiam, poprzenoszę, pododaję. Naprawdę jednak nie sądziłam, że tak dużo osiągnę, skoro w ogóle nie planowałam w tym roku brać udziału w wyzwaniu. A jak już w ostatniej chwili postanowiłam się dołączyć, to na głowę spadły mi inne rzeczy do zrobienia, przez co nie miałam czasu ani siły pisać.

Tym bardziej niesamowite mi się wydaje, że osiągnęłam swój osobisty cel pisania codziennie, choćby nie wiem co. Choćby to miało być symboliczne sto słów – ostatecznie najmniej to było 50 (przypadło na dzień, kiedy byłam z wizytą u rodziny, więc rozumiecie). Wątpię, by pisanie nawet wtedy, gdy padałam na twarz i naprawdę nie miałam na to ochoty było na dłuższą metę zdrowe, ale w ramach NaNoWriMo pokazało mi, że jest we mnie jednak jakaś motywacja. I że mogę.

A teraz pora zacząć poprawiać to, co spłodziłam. Nawet się na to cieszę, jeszcze trochę ostrożnie, ale jednak cieszę. To opowiadanie może wyjść całkiem dobre. A ja może nawet zacznę znów regularnie pracować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: