Litha. Przesilenie letnie
O książkach

Sprawozdanie czytelnicze: „Litha: Rytuały, przepisy i zaklęcia na przesilenie letnie”, Deborah Blake

„Litha” to kolejna już przeczytana przeze mnie pozycja z Serii Sabaty. Staram się je czytać mniej więcej tuż przed świętem, więc logiczne, że tym razem treść dotyczy przesilenia letniego, czy też najdłuższego dnia w roku, który na półkuli północnej ma miejsce w okolicach 21-22 czerwca.

Książka ma znajomy układ, jeśli więc ktoś jest stałym czytelnikiem serii, od razu wie, czego się po niej spodziewać. Poradnik otwiera wstęp, ten sam w każdej części, więc można go spokojnie ominąć. Potem znajdziemy dawne i współczesne obrzędy, miejsca kultu i powiązanych ze świętem bogów, zaklęcia i wróżby, potrawy i rękodzieło, afirmacje i medytacje, polecane rytuały oraz zabawy, a na końcu źródła i słowniczek.

Mam wrażenie, że tym razem część historyczna jest wyjątkowo uboga i wypada blado na tle chociażby poprzedniej części: Beltane. O sabacie Litha dowiadujemy się w sumie tyle, że to czas czczenia słońca i burz, miłości, ślubów i zaręczyn. Rozpala się ogniska, tańczy i tyle. Po prostu zabrakło w tych opisach jakiejś pasji. Choć chciałabym zwrócić uwagę, iż wspomniane są Noc Kupały oraz Wianki – normalnie seria pomija raczej słowiańskie czy lepiej kojarzone w Polsce święta, skupiając się na krajach anglosaskich, Niemcach, Skandynawii plus wspomina mitologie grecką, rzymską, egipską. Nawet więc takie paru zdaniowe wzmianki cieszą.

Natomiast dalsze części wypadają już znacznie lepiej i są nawet całkiem w porównaniu z innymi tytułami z serii rozbudowane, np. poza standardowymi przepisami na rękodzieło (w tym wypadku wianki oraz łódeczki z darami) dostajemy też oddzielny rozdział o ziołowym rękodziełe. Sporo jest także przepisów kulinarnych, łącznie z robieniem wina. Imponuje lista inwokacji i modlitw. Kiedy więc przychodzi do konkretów jak współcześnie można obchodzić Przesilenie Letnie, dostajemy ciekawy zestaw różnorodnych propozycji. Pod tym względem nie mam zastrzeżeń.

Jak zawsze warto docenić zdroworozsądkowość pozycji z Serii Sabaty. Po pierwsze – jak zawsze – autorka nie narzuca jedynie słusznego świętowania, ale zachęca do wyboru własnej ścieżki, a także dostosowywania zaklęć i obrzędów do swoich potrzeb oraz możliwości. Nie możesz iść odprawić czaru na środku polany w deszczu? Złap trochę deszczówki do miski albo nawet użyj kranówki, po prostu napełnij ją swoją energią. Tak naprawdę żadne rozwiązanie nie jest złe. Po drugie, książka przypomina, że tylko dlatego, że coś jest naturalne, nie znaczy, że jest nieszkodliwe. Próbując nowych ziół i mieszanek należy być ostrożnym, a przygotowując potrawy dla rodziny i przyjaciół – pamiętać o alergiach. Bawić się, ale z rozwagą.

Wszystkie pozycje z Serii Sabaty to króciutkie, identycznie ułożone książeczki, które stanowią przede wszystkim świetne źródło natchnienia. Z przepisów, pomysłów i inspiracji każdy neopoganin czy wiedźma mogą wybrać coś dla siebie.

Jeden komentarz

  • Iwona

    Za każdym razem, jak opisujesz jedną z tych książek, to sobie myślę, że chcę, że muszę przeczytać. A potem jak jest promocja na ebooki to jakoś ich nie kupuję 😀
    Przydałby mi się do ‚riserczu’ wszelakiego. Trochę mnie smuci niedostępność Mabon i Samhain, bo to oznacza, że mogę już wszystkich nie zebrać. A idealnie i tak byłoby mieć je w papierowej formie, żeby szybko były pod ręką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: