Fenix Antologia 2019
Czytam

Sprawozdanie czytelnicze: „Fenix Antologia: Zajdel 2019”

Zajdlowa antologia czasopisma „Fenix” nie jest w sumie oddzielnym bytem lecz zbiorem wszystkich opowiadań, które ukazały się na jego łamach w zeszłym roku. Dzięki niemu czytelnicy mogą szybko i łatwo przeczytać wszystkie te opowiadania bez przekopywania się przez pojedyncze numery. A wszystko to oczywiście z myślą o ułatwieniu wyboru nominacji do Nagrody Zajdla.

Tradycyjnie nie będę opisywać wszystkich opowiadań, a wyróżnię jedynie parę, które spodobały mi się najbardziej albo zapadły mi z jakiegoś powodu w pamięć.

Jak zawsze nie zawiodła Marta Magdalena Lasik. Jej „Nieprzezroczystości” mają niezwykle ciekawy świat. Istnieje w nim coś zwane „odkładaniem miazmy”, co powoduje zanieczyszczenie i wypalanie duszy, wszyscy dbają więc, by mieć czyste sumienie, nie powiedzieć ani nie zrobić niczego niewłaściwego i nie mieć żadnej niebezpiecznej wiedzy. Ma ich to ochronić przed ostatecznym unicestwieniem po biologicznej śmierci. Bogacze żyją tam odcięci od świata, zatrudniając innych do wykonywania za nich „brudnych” czynności.

Pojawia się też kwestia cyfryzacji ludzi i ogólnie jest to takie bardzo Lasikowe opowiadanie, choć językowo jest mniej pokrętne niż zwykle. Główny konflikt jest niby prosty, ale przedstawiony w interesujący sposób, który pozwala skupić się czytelnikowi przede wszystkim na zasadach świata przedstawionego i konfliktach moralnych postaci. Jak dla mnie świetny tekst.

Natomiast lektura „Mrówek w Złotych Tarasach” Aleksandry Janusz była dla mnie co najmniej niekomfortowa, bo przypadła akurat na ten moment, gdy rozpoczynała się epidemia koronawirusa, a ja próbowałam upolować wizytę u endokrynologa. „Mrówki” bowiem to dziejąca się w postapokaliptycznym świecie opowieść o Jagodzie, polującej na zdziczałe roboty, by wymienić ich baterie na lewotyroksynę – hormon przyjmowany przez osoby z chorobami tarczycy. Przyznam, że Janusz bardzo umiejętnie wplotła motyw przewlekłej choroby i prób radzenia sobie z nią w czasach, gdy nie ma już lekarzy, tylko apteki pełne przeterminowanych leków. Zwłaszcza że w razie kataklizmu byłby to realny problem, który dotknąłby bardzo wiele osób, chociażby mnie.

Dobry jest nie tylko nietypowy temat, ale też świat przedstawiony, miks katastrofy klimatycznej i zbuntowanych robotów – przy czym nie jest to nudna, wałkowana milion razy sztuczna inteligencja próbująca zniszczyć ludzkość lecz zmutowane oprogramowanie, które sprawia, że roboty dalej robią to, co miały robić, tylko nikt ich nie kontroluje, a ich reakcje na ludzi są automatyczne, nie świadome. Po raz kolejny jest więc to realistyczne podejście do problemu.

Ogólnie też ten tekst po prostu dobrze się czyta, styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze.

Opowiadanie „A kiedy przyjdzie po ciebie Pan” Katarzyny Rogalińskiej jest… dziwne. Ale w dobrym sensie! Na początku, gdy je przeczytałam, nie zrobiło na mnie aż tak wielkiego wrażenia, potem jednak moje myśli do niego wracały, gdy myślałam o antologii, było moim pierwszym skojarzeniem. To wszystko przez niepokojący klimat mrocznej baśni, dziwaczny świat pełen bogów, którzy na każdym kroku opętują przypadkowych ludzi, świat magów, ale też ukrywanej na pustyni technologii i eksperymentów. Podróżujemy z Giovaną, ale kompletnie nie wiemy, gdzie nas historia zabierze.

Chętnie przeczytałabym coś więcej tej autorki, bo ciekawi mnie, czy wymyśliła więcej tak pokręconych uniwersów i czy też są równie fascynująco opisane.

Anna Sikorska zaczyna „W oczekiwaniu na cud” od cytatu z Ursuli K. Le Guin. Jeśli śledzicie tego bloga, wiecie, że to moja ulubiona autorka. Tekst Sikorskiej jest bardzo wyraźnie inspirowany – sposób przedstawienia podróży międzygwiezdnych, wpływ na siebie odległych kultur i ras, moralne wybory, branie odpowiedzialności za swoje czyny, trudy życia na obcej planecie, ukazanie sytuacji z perspektywy wielu pokoleń i przekazywanie wiedzy…

Powiedziałabym tylko, że jest to jednak wizja trochę bardziej brutalna i agresywna u Le Guin, która przynajmniej według mnie, charakteryzowała się większą łagodnością. Dalej jednak było dla mnie niezwykle interesującym zobaczyć opowiadanie współczesnej autorki tak mocno nawiązujące do znanych mi z zupełnie innego miejsca klimatów.

Była to dla mnie antologia bardzo nierówna. Niektóre opowiadania naprawdę świetnie mi się czytało, kilka było całkiem fajnych, inne mocno wbiły mi się w pamięć. Trafiły się jednak i takie, z których po paru stronach zrezygnowałam. Taki zresztą urok zbiorów i wiadomo, że inny czytelnik pewnie miałby zupełnie odwrotne odczucia… Cieszę się jednak, że miałam okazję zapoznać się z tymi paroma naprawdę świetnymi dla mnie tekstami.

PS. To na razie powinno być ostatnie zdjęcie z kotem, może następną sesję zdjęciową uda mi się już zrobić bez jego interwencji.


Podoba ci się moja pisanina blogowa lub prozatorska?

Śledź mnie na Facebooku,

obserwuj na Instagramie,

zajrzyj na Twittera.

Chcesz wesprzeć moją twórczość? Grosza daj pisakowi na Ko-fi.

komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: