Warszawskie Targi Książki 2019 – niedziela

Niedziela była dniem pracowitym – no bo targi, głosowanie, Dzień Matki… trzeba było wcześnie wstać, żeby się ze wszystkim wyrobić!

Spodziewałam się podobnych tłumów jak w sobotę, niedziela jest jednak dniem dużo spokojniejszym. Jeśli więc w przyszłym roku nie możecie być w czwartek-piątek, a weekendowe tłumy was przerażają, polecam niedzielną wizytę.

Harda Horda w pełnym składzie

Odwiedzający targi mieli wyjątkową szansę spotkać całą Hardą Hordę, wszystkie trzynaście autorek! Tak, trzynaście, bo niedawno do ekipy dołączyła też Krystyna Chodorowska. Także jeśli Harda Horda wyda kiedyś kolejną antologię, to Aneta Jadowska obiecała, że będzie w niej i spis treści, i Krysia. Czegóż można chcieć więcej? ;)

Wybaczcie kartoflaną jakość zdjęć, ale światło wpadające przez wielkie okna wszystko mi rozmazywało.

Jeśli nie wiecie, co to jest ta Harda Horda, to śpieszę z szybkim wyjaśnieniem – otóż jest to nieformalna grupa polskich autorek, mniej i bardziej doświadczonych, które nawzajem się wspierają, czy to w życiu czy w pisaniu. A czasem wymyślą jakąś fajną inicjatywę, na przykład antologię opowiadań.

Skład Hardej Hordy to (w kolejności alfabetycznej): Ewa Białołęcka, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Rachudowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska.

Niestety godzina to trochę mało, by można było porządnie porozmawiać z tak wieloma autorkami. Z jednej strony – cudownie było zobaczyć je wszystkie na raz, a z drugiej prowadząca zdążyła zadać tylko dwa pytania. Na początku każda pani opowiedziała o sobie oraz swoim tekście. Następnie zaś zdradziły, co im dało bycie w Hardej Hordzie.

Na określenie Hordy padły przeróżne określenia: „potężny kop na rozbieg” (Kisiel), „zbiorowy mózg” (Wójtowicz), „niewyczerpane źródło energii” (Jadowska). Wszystkie panie podkreślały, że grupa jest dla nich niezastąpionym wsparciem. Mają nie tylko możliwość wygadania się w zły dzień, ale też zdobycia cennych pisarskich porad. Bo czasem po prostu żaden tekst nie idzie, nie ma się pomysłu, nie wiadomo, jak skutecznie zabić bohatera. O procesie twórczym nie z każdym da się porozmawiać, a jednak pisarz najlepiej rozumie drugiego pisarza. W grupie panuje więc ciągły twórczy ferment, który przekłada się potem na świetne teksty.

Magdalena Kubasiewicz zwróciła za to uwagę na inny aspekt, czyli możliwość poradzenia się w kwestiach bardziej „biznesowych” – czyli jak powinna wyglądać umowa, czy jakiś zapis w niej jest ok, którzy wydawcy są w porządku, jak wyglądają kwestie finansowe. Publicznie się o takich rzeczach nie mówi, a w zaufanej grupie można podpytać bardziej doświadczone koleżanki.

Z kolei Agnieszka Hałas podkreśliła możliwość wzajemnego promowania się. Raz, że popularność jednych autorek pomaga się wybić tym mniej znanym, a dwa, że niektóre z nich mają podobne grupy czytelników, więc mogą się im nawzajem polecać.

Rozdawanie autografów przebiegło zaskakująco sprawnie, biorąc pod uwagę, że nie wszyscy chcieli mieć wszystkie podpisy na jednej stronie, lecz przy opowiadaniach. Na szczęście autorki zwykle pamiętały odpowiednią stronę plus niektórzy wpadli na pomysł zakładek/karteczek.

Krótka forma

Ostatnią prelekcją, której wysłuchałam, była ta poświęcona opowiadaniom. Uczestnicy opowiadali, za co kochają opowiadania i czemu popadły one w niełaskę (choć ostatnio jest trochę lepiej). Udział w dyskusji brali Magdalena Kucenty, Adam Podlewski, Marcin Zwierzchowski i Michał Cetnarowski.

Od lewej: Adam Podlewski, Marcin Zwierzchowski Magdalena Kucenty i Michał Cetnarowski. Prowadząca Aleksandra Radziejewska.

Na początek prelegenci odpowiedzieli na pytanie, za co lubią opowiadania. Michał Cetnarowski chwalił opowiadania za to, że pozwalają się zapoznać z różnymi światami czy pomysłami w krótkim czasie. Zaś z punktu widzenia autora opowiadania uczą, jak zamknąć ładnie całą fabułę, są poligonem doświadczalnym pozwalającym trenować styl. Pisanie opowiadań wcale nie jest łatwe, wymaga takiego samego riserczu jak powieść, choć efekt uzyskuje się szybciej.

Zgodziła się z nim Magdalena Kucenty, mówiąc, że opowiadania pozwalają nauczyć się panowania nad formą. Napisanie jednego zwykle zajmuje góra kilka miesięcy, a jest olbrzymią pracą nad warsztatem i  uczy kończenia tekstu. Łatwo jest zaplanować sobie sagę na 12 tomów, ale potem nie kończy się nawet jednego, bo to za trudne. Dlatego lepiej zacząć od opowiadań. Osobiście zaś dobre opowiadanie potrafi dać jej energię na cały dzień, zaś na powieść nie zawsze ma ochotę, bo trzeba się jednak wczuć, bardziej wysilić.

Marcin Zwierzchowski zauważył, że forma zależy od historii. Niektóre opowieści nadają się najlepiej na opowiadania. Czasem też wymyślny styl może być ciekawy w krótszym tekście, a w dłuższym już męczy. Adam Podlewski stwierdził, że siłą fantastyki są eksperymenty myślowe – czy to w formie krótkiego opowiadania, czy sagi na kilka tomów. Obie te formy są ważne, choć opowiadanie jest łatwiejsze technicznie, bo nie wymaga rozpisania całego, wielkiego świata.

Następnie prelegenci rozmawiali o pozycji opowiadań na rynku wydawniczym. Zaczął Marcin Zwierzchowski mówiąc, że rynek nie lubi opowiadań, bo nie lubi czasopism. Nie ma już prawie gdzie publikować, choć fantaści i tak mają lepiej, bo nie-fantastyki już w ogóle nie ma gdzie drukować, co najwyżej uznany autor powieści może liczyć, że gdzieś mu w ramach ciekawostki wrzucą opowiadanie. Narzekał też, że nawet jak już się zbiór wyda, to nie robi on szału na rynku. To dlatego, że teraz też dużo łatwiej jest zadebiutować, w ogóle wydaje się za dużo książek, więc po co autorzy mają się bawić w opowiadania, skoro mogą od razu wydać powieść?

Michał Cetnarowski zauważył jednak, że ostatnio sytuacja się poprawia, bo poza „Nową Fantastyką” są też „Fenix”, „Fantom” – choć to inicjatywy fanowskie, niszowe, a nie rynkowe. Zauważył też, że to czytelnicy nie chcą opowiadań, bo szukają bohaterów, a nie fabuł. Postawił tezę, że chcemy wracać do bohaterów, dlatego zbiory, które łączą te same postaci są traktowane inaczej niż zbiory niepowiązanych ze sobą tekstów.

Magdalena Kucenty dodała, że to dlatego, że czytelnikom zależy na bezpieczeństwie – chcą powrócić do tego, co już znają, stąd popularność cyklów. Poza tym jeśli opowiadanie jest lekko otwarte i ma dobrych bohaterów, to czytelnicy są bardziej wyrozumiali. Jeśli tekst im nie przypadł do gustu, ale bohatera lubią, to ogólnie ocenią opowiadanie pozytywnie, bo jest nadzieja na kontynuację i spotkanie z lubianą postacią. A eksperyment myślowy szybciej zostanie oceniony negatywnie, bo jak komuś się pomysł nie podoba, to się nie podoba i tyle.

Mówiono też dużo o ciągłości. To oznacza nie tylko zbiór opowiadań z tym samym bohaterem (jak np. zbiory o Wiedźminie), ale też połączenie za pomocą świata, albo zasad formatu, jak w przypadku „Black Mirror”. Opowiadania zebrane w numerze czasopisma też są połączone, tyle że za pomocą marki tego pisma, jego renomy. Kompletnie różne teksty opatrzone dopiskiem „Cetnarowski poleca” też stają się serią, a ludzie lubią serie.

W końcu jest też rozszerzenie świata – można obejrzeć bajkę, potem kupić z niej zabawkę, potem przeczytać książkę. To jest też dla odbiorcy wygodne, bo dostaje ciągle więcej tego, co zna i lubi.

Portale internetowe nie przejęły dobrze roli forum dla opowiadań właśnie przez ten brak ciągłości. Zbyt dużo kompletnie różnych tekstów jest zgromadzonych w jednym miejscu, to nie daje tego komfortu i bezpieczeństwa ciągłości. Kucenty zwróciła też uwagę na zjawisko zamykania się w enklawach, w których ludzie czytają sobie tylko nawzajem kilka tekstów, nie wychodzą poza tę grupę.


Sprawiedliwie przyznam, że nie zostałam do końca prelekcji, bo się jednak czułam wykończona i zamiast tego udałam się w niewielkiej grupce znajomych trochę pogadać. Jak dobrze jest zobaczyć dawno niewidziane twarze!

Ufff, koniec ze sprawozdaniami z prelekcji. Ale jest jeszcze parę rzeczy, o których chcę powiedzieć, także spodziewajcie się jeszcze jednej notki targowej!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.