Sprawozdanie z lektury: Smokopolitan nr 11

Wstyd się przyznać od jak dawna planuję, że w końcu zacznę czytać regularnie jakiś e-magazyn o fantastyce. Jest ich do wyboru całkiem sporo i co jakiś czas ściągam wszystkie bieżące numery z mocnym postanowieniem, że przeczytam. Tylko czasu i chęci zawsze jakoś brakło, kończyło się na jednym opowiadaniu tu, jednym artykule tam, przejrzeniu spisu treści jeszcze gdzie indziej…

Pierwsze wrażenia

Na Polconie skończyły się jednak wymówki, bo skoro już postanowiłam wydać pieniążka na papierową wersję „Smokopolitana” to inwestycja musi się zwrócić – najlepiej w przyjemności z czytania. Na początek powiem, że trochę żałuję, że kupiłam jedynie najnowszy, jedenasty numer, bo czasopismo jest wydane bardzo porządnie, w formacie i layoucie przyjaznym czytaniu. Fajnie byłoby sobie parę takich ładnych mini-książeczek postawić na półce. Może uzupełnię braki przy innej okazji, nie tylko ze względu na estetykę – „Smokopolitan” oferuje też dobre treści.

Tematem numeru jest cyberpunk, co mnie ucieszyło, bo wychowana na Ghost in the Shell darzę ten gatunek sympatią. Żył krótko, umarł młodo i już nigdy nie powróci, bo pewne rzeczy mogły być napisane tylko w wąskim oknie czasowym. Przy okazji wynotowałam sobie parę tytułów do przeczytania, bo poza GITS-em i Neuromancerem niewiele poznałam (gdzie jest mój Hyperion, przysięgam, że gdzieś musi leżeć).

Opowiadania

Zaskoczyło mnie, że w numerze znajdziemy aż trzy teksty zagraniczne! Wielkie brawa dla redakcji, że ma tyle ambicji, by robić i publikować tłumaczenia. Przewidywacz Sergii Paltsuna jest pierwszym z nich. Ta zajmująca ledwo dwie stronki miniaturka jest świetnie napisana i ciekawa – zazdroszczę autorowi opanowania naprawdę krótkiej formy. Drugie z opowiadań to Ogry Afryki Wschodniej Sofii Samatar. Napisane zostało w formie atlasu ogrów, na którego marginesach główny bohater dokonuje osobistych zapisków. Trochę dziennik z podróży, ale nie do końca. Najważniejsze odnaleźć można między wersami, czytelnik musi sobie z tych notatek złożyć historię. Z początku nie byłam do tego tekstu przekonana, ale na koniec byłam urzeczona.

Z polskich tekstów znajdziemy m.in. Rajskiego ptaka, rajską duszę Aleksandry Stanisz. Jest to opowiadanie z konkursu „Zaginiony wpis w słowiańskim bestiariuszu”. Przede wszystkim ciekawie wypada połączenie istot znanych z folkloru czy legend ze współczesnymi realiami, prawdziwej magii z naiwnymi zabawami pseudo-pogan. Lubię takie mieszanki.

Czytałam ostatnio antologię Skafander i melonik i jednym z opowiadań, które wyróżniłam w mojej recenzji był Jeden spalony rzut Krystyny Chodorowskiej. Dlatego widok tego nazwiska na okładce Smokopolitana od razu mnie ucieszył. Nie zawiodłam się i tym razem. Autorka po raz kolejny dotyka delikatnych i zaangażowanych tematów, tym razem związanych z dostępem kobiet do edukacji, ich ambicjami a społecznymi i rodzinnymi oczekiwaniami. Zostaje to połączone z sesją RPG i starą, dobrą 20-ścienną kostką.

Publicystyka

W numerze znajdziecie też kilka recenzji (nie tylko książkowych), a także publicystykę. Michał Szymański napisał bardzo dobry artykuł o najnowszej historii japońskiej erotyki. Co prawda Erotyczne obrazy japońskie czytałam już jakiś czas temu, a po mangę od dłuższego czasu nie sięgam, było to dla mnie jednak świetne i dosyć wyczerpujące uzupełnienie tematu.

Na koniec obowiązkowo trzeba wspomnieć o eseju Kameron Hurley Walczyłyśmy od zawsze. Dotyczy on przede wszystkich mocy języka i tego, jak sposób mówienia i używanie pewnych określeń kształtuje nasze postrzeganie rzeczywistości, głównie w kontekście wymazywania kobiet z historii i ograniczania ich ról i znaczenia. Tekst niekoniecznie tylko o pisaniu fantastyki, a niech o jego wadze poświadczy fakt, iż został wyróżniony Nagrodą Hugo.

Podsumowanie

Nie wspomniałam oczywiście o wszystkich tekstach, byście przynajmniej część numeru mogli odkryć samodzielnie. Nie trzeba w tym celu udawać się na konwent, bo „Smokopolitan” dostępny jest za darmo w formie elektronicznej. Najnowszy numer (jak i archiwalne) pobrać można ze strony czasopisma w formatach Mobi, ePub i PDF. Czy warto? Osobiście jestem bardzo mile zaskoczona wysokim poziomem numeru, zarówno opowiadań, jak i recenzji czy publicystyki. Cieszy szata graficzna, dobre opowiadania, a także sięgnięcie po teksty zagraniczne, w tym nagradzane. Pozostaje czekać na następny numer, a w międzyczasie nadrobić archiwalne wydania.

PS. Dawno temu zdarzyło mi się już recenzować pojedyncze numery różnych czasopism. Jeśli takie recenzje was interesują, dajcie proszę znać, to może w końcu znajdę motywację do przeczytania zaległych numerów także innych tytułów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.