Przegląd analiz złej literatury #2

Pierwszy przegląd wciąż cieszy się sporą popularnością, więc pora na kolejne zestawienie!

Są ludzie, dla których czytanie złej literatury to hobby. Pocą się i cierpią, by reszta nie musiała po te koszmarki sięgać. Tworzą analizy – złośliwe i zabawne, ale przede wszystkim brutalnie obnażające wszystkie błędy rozkładanych na kawałki tForów. Ku naszej uciesze.

Tak jak poprzednio, jeśli analiza miała więcej niż jedną część, linki prowadzą do pierwszej. Resztę sobie znajdziecie ;)

1. „Admiralette” Andrzeja Tucholskiego zanalizowana przez PLUS-a – podobno jacyś źli hejterzy czepiali się tej książki, a Wydaje.pl, które wspierało autora w procesie wydawniczym, broniło się, że redakcja językowa była, tylko autor taki styl po prostu ma. Mimo to w krótkim fragmencie znalazły się takie kwiatki jak „konstrukcja pyszniąca się liberią”, „burty zdobione hakami” „pobiegła bocznym łukiem”, „zanurzył zwykłego trzewika”, „z poparzeniem na prawym ręku”, „okręty zmieniające szyk w celach społecznych” czy „kawalkada okrętów” (niczym wataha autobusów). Mamy więc problemy z gramatyką, używaniem wyrazów niezgodnie z ich znaczeniem i zwykłymi dziwadełkami. Akcja rozgrywa się na statku noworuskich – zbudowanym z tysięcy rodzajów najdroższych drzew, wyłożonym szlachetnymi kamieniami nawet w wychodku, ozdobionym rzeźbieniami, herbami i najdroższym-najszlachetniejszym wszystkim, co tylko autorowi do głowy przyszło. Co najmniej to groteskowe. Ale kto bogatemu zabroni?

2. „Gra o Ferrin” Katarzyny Michalak zanalizowana przez PLUS-a – Kolejna analiza powieści, z którą poprzednia analizatorska ekipa sobie nie poradziła. „Gry” nie zmógł też w całości PLUS. Główna bohaterka przenosi się do magicznego świata, który uważa za Australię. Jest bardzo ważna, bo ma rude włosy i każdy chce ją mieć. Poza tym można by ją dodać w Wikipedii jako definicję idealnej Mary Sue – butnej, upartej, głupiej i zapatrzonej w siebie. Poza tym ma tylko dwie szare komórki – jedną od wygadywania głupot i drugą od robienia scen. Fabuła? Jaka fabuła? Cieszmy się perełkami w rodzaju Narratora Zaskoczonego: „Nie otwierając oczu, rozejrzała się po pomieszczeniu. Jak to rozejrzała się?! Przecież nie otworzyła oczu!”.

3. „Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker” Leanny Renee Hieber zanalizowana przez PLUS-a – „niezwykła waga grafitowych chmur”, „ciemna czupryna prowadząca układy z wiatrem” i „stateczne aleje”. A to dopiero początek. Budowanie klimatu nijak nie działa, a nuda się potęguje, zwłaszcza że jakieś duchy w strojach z różnych epok porywają jakieś losowe dzieci. Dzieci są oczywiście wybrańcami i obrońcami ludzkości przed Mrokiem, a wprowadzająca nas do fabuły tęczowa boginka płacze rubinami, szafirami i szmaragdami. Pojedyncza kryształowa łza wypada przy tej książce blado. Wciągnij oddech i czytaj!

4. „Burzliwe Lata” Henryka Longina Rogowskiego zanalizowane przez NAKW-ę – ta powieść historyczna ku pokrzepieniu serc dzieje się w 1405 r. w alternatywnej wersji Polski, gdzie Wołyń leży pod Krakowem, a rządzi Kazimierz Jagiełło, ślepy, głuchy i nie mający pojęcia, co się w jego kraju dzieje. Komanda Krzyżaków składające się z synów Stirlitza plądrują kraj, zastawiając pułapki na bagnach i w lasach oraz knując coraz to bardziej zaskakujące brakiem sensu i logiki intrygi. Krzyżackie zamki wyrastają znienacka wszędzie. Dzielni Prawdziwi Polacy ganiają się przez dwa tomy z Krzyżakami, nawzajem się zabijając, biorąc do niewoli, odbijając, uciekając, znów walcząc, znów zabijając, znów biorąc do niewoli, znów uciekając… O ile oczywiście nie kąpią się w rzeczce i nie popasają co pięć kilometrów. Dobra książka dla ludzi z zanikami pamięci. Nie pamiętasz, co działo się 10 stron temu? Nie szkodzi, zaraz wydarzy się dokładnie to samo!

5. „Wszystkie odcienie czerni” Ilony Felicjańskiej zanalizowane przez NAKW-ę – wyparłam istnienie tej książki z pamięci. Już po tytule można się domyślić, co autorka kopiuje, a to oznacza jedno:

the-human-centipede-wallpaper_111317-1024x768
Obrazek z recenzji „Wszystkich odcieni czerni” Q

Główni bohaterowie, to warszawska elita, która czyta mądre książki, by potem chwalić się na lewo i prawo nazwiskami ich autorów i losowymi „mądrymi” skojarzeniami, po czym idzie do klubu nad Wisłą, by walić wódę i uprawiać seks na pobliskim drzewie. I jak tu nie zazdrościć celebrytom lifestyle’u? Poza tym bohaterka ma pochwę połączoną z cewką moczową („Siadam na kibelku i sikam. Wylewają się ze mnie soki Pawła.”), a geje są posłuszni i cierpliwi. Złe opisy seksów i głupota są wszędzie, ale najgorsza jest pseudo-sensacyjna intryga, w której nic się kupy nie trzyma oraz zupełnie bezsensowne zakończenie, z którego nic nie wynika.

6. „Not Alone” Akiry zanalizowane przez NAKW-ę i Literę Q – główny bohater tego „boys love” płacze. I użala się nad sobą. I mieszka w pudełku, gdzie płacze. I użala się. I płacze. Oraz płacze. Słabo wam? Jemu na pewno, bo się biedaczyna mocno odwadnia. Jiro, czyli płaczliwa mameja, chce poderwać najprzystojniejszego i najbardziej stereotypowego amerykańskiego nastolatko-mięśniaka w szkole, ale wstydzi się zagadać. O pomoc prosi randkowego „specjalistę” z Internetu. Żeby było zabawniej, mięśniak nie zadaje się z dziewicami, więc z jakiegoś tajemniczego powodu Jiro wierzy, że jego szanse u wyraźnie heteroseksualnego kolegi wzrosną, jeśli specjalista go rozdziewiczy. Jiro przez cały opko płacze, gdybyście nie zauważyli. Płaczą też czytelnicy.

7. „Czarna Walkiria” Sitriel zanalizowane przez NAKW-ę i Literę Q – książka na podstawie komiksu będącego yaoi-fanfikiem do „Harry’ego Pottera”. Jest więc to już trzeci poziom trawienia, więc słusznie należy spodziewać się kupy. Uniwersum wyjściowe zostało przetworzone bez większego sensu, postaciom amputowano charakter i inteligencję, a całość posypano zawstydzającą ilością błędów. Jeśli myślicie, że gwałt dokonany przez Snape’a na Harrym jako symbol miłości to zbyt wiele na wasze delikatne żołądki, poczekajcie aż usłyszycie o męskiej ciąży. Oj, nie dobrze – jak wiadomo, przez pupę rodzą się tylko największe gówniarze! Kto się poczuł zachęcony, może też przeczytać bardziej klasyczną recenzję autorstwa Litery.

8. „Opowiadania Kotori 1” zanalizowane przez Prezydenta Internetu Literę Q – cały blog Q poświęcony jest recenzowaniu złych książek i komiksów, więc to perełka jakich mało. A najjaśniej z nich lśni właśnie niniejszy zbiór opowiadań „boys love”. Dlaczego? Dlatego że niektóre z nich są tak słabe, że na skali od 1 do 10 otrzymały ziemniaka, a główną kategorię oceniającą stanowi anal. Ale ziemniaki to jeszcze nic, słynne „Not Alone” dostało na skali od 1 do 10 kupę. Złe książki to jedno, złe opka to drugie, ale złe yaoi to specjalna kategoria. Najwięksi grzesznicy muszą to przez wieczność czytać w piekle…

9. Relacja na żywo z czytania „50 twarzy Greya” E.L. James na Zombie Samurai – ponieważ analizator podchodzi do lektury znacznie spokojniej niż autorki innego, przywoływanego w pierwszym zestawieniu tekstu, tym razem czytamy Greya na wesoło, a nie wkuropatwiono. A przynajmniej na tyle wesoło, na ile da radę przy wyraźnie nudzącym analizatora materiale. Tekst dalej jest nudny, postaci niezbyt bystre, fabuła znikoma, a zżynka ze „Zmierzchu” bolesna. A zęby przed całowaniem umyliście? Pomarańczę? Ananasa?

10. Relacja na żywo z czytania „Gry o Ferrin” Katarzyny Michalak na Zombie Samurai – to już TRZECIA analiza tej książki, na jaką się natykam. I dalej zupełnie nie rozumiem, o czym ta książka jest. Co gorsza, żaden z analizatorów też tego nie rozgryzł. Za to bohaterka wciąż zachwyca ujmującą osobowością – jak to ładnie ujęto w analizie: „[Karolina] nie ma żadnego charakteru, nie zastanawia się nad sytuacją w której się znalazła, nie rozważa co powinna zrobić. Jedyne co ma w głowie to krzyczenie i bieganie wokół. Tak jakbym czytał książkę o pięciolatce”.

11. Relacja na żywo z czytania „Czarnego księcia” Katarzyny Michalak na Zombie Samurai – AutorKasia jest niesamowicie popularna wśród analizatorów. Nie bez powodu. Książka zaczyna się od tego, że na ulicy jakiś mężczyzna wsuwa kobiecie palec do pochwy, a sztylet w szyję, a potem jest tylko zabawniej. Dobra kobieta to taka, która wpasowuje się kształtem w kształt mężczyzny. Absolutnie każda postać, niezależnie od płci, wieku lub sensu, chce uprawiać seks z główną bohaterką, ale to nawet dobrze, bo ta wyraźnie cierpi na nieustającą chcicę i podnieca się nawet, gdy gwałci ją jej stara, brzydka, nienawidzona ciotka. Nie mam pytań. A, i absolutnie wszyscy są przedstawiani za pomocą konstrukcji „On/Ona, [imię postaci]”. Ach, oni!

A na deser coś z trochę inne beczki: „Hogwarts School of Prayers and Miracles” – o tym fanfiku było jakiś czas temu głośno. Pewna amerykańska chrześcijanka (ewangeliczka chyba?) nie chciała, żeby jej dzieci czytały Harry’ego Pottera, bo nauczą się od tego magii i zostaną wiedźmami. Więc przepisała słynną książkę po swojemu, tak by uwzględniała odpowiednie religijne wartości i nie miała w sobie nic z magii. Mamy tu więc złych ateistów-dżenderystów Dursley’ów, czczących Darwina, ewolucję i urodziny. Mamy Harry’ego rzucającego cytaty z Biblii, choć nigdy jej nie czytał. Mamy odłamy chrześcijaństwa zamiast oryginalnych czterech domów (katolicy zawsze najgorsi). Mamy Boga, który całymi dniami pichci w kuchni Dumbledora i nakrywa do stołu oraz Hermionę, posłuszną i cnotliwą panienkę w różowej sukience. Ale przede wszystkim: mężczyzn o niesamowicie seksownych włosach na klacie. Przyznam, że to mnie niepokoi w tym tworze najbardziej.

[Aktualizacja] Ostatecznie tekst okazał się prowokacją – na całe szczęście :) Wciąż jednak bawi. Pierwotnie czytanie na żywo odbywało się na Facebooku.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Przegląd analiz złej literatury #2

  1. Pingback: Przegląd analiz złej literatury | Jak napiszę, to będzie

  2. Pingback: Przegląd analiz złej literatury #3 | Jak napiszę, to będzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s