Self-publishing jest mocny – raport Hugh Howeya o sprzedaży w Amazonie

Dwa tygodnie temu Hugh Howey, self-publishingowy autor, wypuścił ciekawy raport dotyczący sprzedaży e-booków w Amazonie. Zdaniem Howeya brakuje dokładnych i przydatnych danych dotyczących poziomu sprzedaży e-booków – danych, które przede wszystkim przydałyby się autorom zastanawiającym się nad self-publishingiem. Bo czy warto w ogóle w to wchodzić, jeśli nic lub niewiele się na tym zarobi? Howey porównał sprzedaż e-booków w trzech kategoriach: Thriller, Romans i Science-Fiction/Fantasy, biorąc pod uwagę, czy zostały wydane przez self-publishera, małe czy duże wydawnictwo. Na pierwszy ogień poszło 7 tys. e-booków z „topki” – statystyki ich dotyczące zostały zebrane przez napisany przez jednego z autorów program:

I received an email from an author with advanced coding skills who had created a software program that can crawl online bestseller lists and grab mountains of data. All of this data is public—it’s online for anyone to see—but until now it’s been extremely difficult to gather, aggregate, and organize. This program, however, is able to do in a day what would take hundreds of volunteers with web browsers and pencils a week to accomplish. The first run grabbed data on nearly 7,000 e-books from several bestselling genre categories on Amazon. Subsequent runs have looked at data for 50,000 titles across all genres.

7k Report

Po przejrzeniu danych o listach bestsellerów Amazonu Howey odkrył, że 70% tytułów na liście 100 najpopularniejszych e-booków należy do trzech wspomnianych już gatunków. Na liście 1000 bestsellerów również stanowiły ponad połowę tytułów (57%). Raport dotyczący 50 tys. e-booków i wszystkich gatunków omówię w dalszej części postu, na razie skupmy się na Thrillerze, Romansie i Science-Fiction/Fantasy.

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings1

Najwięcej, bo 35% tytułów na listach bestsellerów w tych trzech gatunkach, to e-książki self-publisherów! Kolejne 18% to autorzy, co do których twórcy raportu nie mieli pewności, czy są self-publisherami, czy być może zostali wydani przez jakieś malutkie wydawnictwo.

Kolejny wykres prezentuje sprzedaż dzienną: w oczy rzucają się dwie rzeczy: 4% książek Amazonu generuje 15% sprzedawanych dziennie kopii (w obrębie omawianych najpopularniejszych gatunków). I druga rzecz – self-publisherzy oraz mali wydawcy sprzedają razem więcej niż „Big Five” (Hachette, ­HarperCollins, Macmillan, Penguin Random House i Simon & Schuster).

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings2

Howey zauważa, że inne raporty zwykle podają, iż e-booki stanowią 25% sprzedaży wszystkich książek, są to jednak dane pochodzące bezpośrednio od dużych wydawców, gdy Amazon, Barnes&Noble, Kobo, iBookstore i Google Play nie podają takich danych. Tym samym te 25% nie obejmuje e-książek wydawanych przez self-publisherów, małe wydawnictwa, wydawnictwa internetowe i Amazon. Zauważa też, że wiele z drukowanych książek, to podręczniki, książki dla dzieci, książki kucharskie i inne, które niekoniecznie sprawdzają się w wersji elektronicznej. Zdaniem Howeya, jeśli skupimy się tylko na beletrystyce i literaturze faktu, czyli najpopularniejszych kategoriach, e-booki mogą stanowić aż 50% sprzedaży książek. A jeśli dodamy do tego self-publishing, możemy otrzymać aż 70%. Wow. Co najmniej szokujące liczby. Oczywiście raport Howeya skupia się tylko i wyłącznie na Amazonie, jest więc podobnie ograniczonym źródłem wiedzy.

W każdym razie – po analizie listy 100 bestsellerów Amazona w najpopularniejszych kategoriach okazało się, że 92% tychże bestsellerów to e-booki na Kindle. Kolejne 4% to audiobooki. Wszystkie książki drukowane (paperbacki, hardcovery) to zaledwie 4%. Gdy przyjrzymy się liście 2500 najpopularniejszych książek, statystyki niewiele się zmienią: e-booki to 86%, książki – 12%, audiobooki – 2%.

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings_pages1

Skoro liczby są tak wielkie, warto zapytać, czy przekładają się też na pieniądze. Druga część raportu zawiera informacje na temat tego, ile w Amazonie zarabiają self-publisherzy. Przypomnijmy – chodzi o 7000 najpopularniejszych książek w gatunkach Thriller, Romans i Science-Fiction/Fantasy. Pierwszy wykres pokazuje, że na e-bookach wciąż najwięcej zarabiają duże wydawnictwa:

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings_pages2

Jednak to, ile zarabiają wydawnictwa nie przekłada się na to, ile zarabiają autorzy. Twórcy raportu obliczyli, ile dostanie autor wydawany przez wydawnictwo, a ile self-publisher. I nagle okazuje się, że self-publisherzy zgarniają prawie połowę dziennego „urobku”:

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings_pages3

Dzieje się tak, gdyż większość zarobionych pieniędzy trafia do autora, a część do pośrednika, czyli Amazonu. W przypadku wydawnictw pieniądze dzielone są pomiędzy autora, wydawcę i Amazon, co sprawia, że autor dostaje mniej. O tyle:

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings_pages4

Następny wykres przedstawia, ile autorzy zarabiają na e-bookach rocznie w zależności od tego, czy wydają się sami, czy przez wydawnictwo:

The_Data_-_A_Look_at_Author_Earnings_pages5

Według tego wykresu, self-publisherzy zarabiają więcej od tradycyjnych autorów w zasadzie w każdej grupie zarobków, przy czym różnice maleją, gdy kwoty rosną. W przypadku tych zarabiających powyżej miliona rocznie mamy do czynienia z 10 self-publisherami, 8 autorami wydanymi przez Amazon i 9 autorami z „BigFive”. Co ciekawe, self-publisherzy wcale nie zarabiają więcej dlatego, że sprzedają na raz więcej książek. Autorzy raportu odkryli, że self-publisherzy statystycznie mają mniej książek (ok. 2-3) niż autorzy z „BigFive” (od 2,5 do 5,5) – a im wyższe roczne zarobki, tym da różnica jest większa, poza ostatnią kategorią – powyżej miliona dolarów zarabianych rocznie, gdzie self-publisherzy mają średnio 5 książek, a autorzy tradycyjni – 2.

W dalszym ciągu nawet do najniższej grupy zarobków (10 tys. dolarów rocznie) łapie się zaledwie 750 autorów, a do kolejnej (25 tys.) – 450 autorów. Podejrzewam, że wciąż nie jest to wielu.

Howey wysnuł dosyć ciekawe wnioski z porównania średnich ocen i cen e-książek. Okazuje się, że książki self-publisherów są oceniane o pół gwiazdki wyżej niż książki „Big Five”, czyli pięciu największych wydawnictw. Zdaniem Howeya dzieje się tak, ponieważ dla czytelnika coraz mniejsze znaczenie ma, czy e-book pochodzi bezpośrednio od autora czy od wydawnictwa – interesuje go natomiast, jak bardzo lektura mu się podobała i ile za nią zapłacił. Jeśli dobra książka kosztowała mało (a self-publishing zwykle jest tańszy), to czytelnik będzie podwójnie zadowolony. Natomiast oczekiwania wobec drogiej książki (a wydawnictwa wysoko cenią e-booki, by zrekompensować straty tytułów papierowych) są wyższe i trudniejsze do spełnienia, a czytelnik niezadowolony z lektury dodatkowo zdenerwuje się, że wydał tyle pieniędzy.

ReviewPrice

Szczerze mówiąc, nigdy nie zdarzyło mi się osobiście ocenić książki biorąc pod uwagę jej cenę – jeśli kiedykolwiek tak postąpiłam, to tylko podświadomie. Dlatego nie do końca jestem przekonana do argumentacji Howeya.

50k Report

W zeszłym tygodniu pojawiło się uzupełnienie do tych danych – tym razem przebadano aż 54 tysięce najpopularniejszych tytułów książkowych Amazonu. Zaczyna się od przypomnienia, w jaki sposób specjalny program zbiera dane z Amazonu:

It crawls through all the categories, sub-categories, and sub-sub-categories listed on Amazon, starting from the very top and working its way down. It scans each product page and parses the text straight from the source html. Along with title, author, price, star-rating, and publisher information, the spider also grabs the book’s overall Amazon Kindle store sales ranking. This overall sales ranking is then used to slot each title into a single master list. Duplicate entries, from books appearing on multiple bestseller lists, get discarded.

Tym razem pod uwagę wzięto wszystkie kategorie książek, nie tylko trzy najpopularniejsze gatunki:

50000-gross-sales-by-category1

Raport zawiera szczegółowe wykresy dla poszczególnych typów literatury, ale pozwolę je sobie ominąć i przedstawić tylko całościowe dane (dla 54 tys. e-booków). Kto jest ciekaw – niech zajrzy do raportu. W skrócie – self-publisherzy najlepiej radzą sobie w przypadku „genre fiction” (czyli chyba „literatury popularnej”? Chodzi o gatunki takie jak Thriller, Kryminał, Horror, Romans, Science-Fiction, Fantasy, książki Przygodowe i Akcji, Powieści Historyczne, Erotykę) – ich książki stanowią 27% tytułów.

Wykres ponownie dotyczy danych z jednego dnia. Książki self-publisherów stanowią 27% dziennie sprzedanych e-booków przy 39% tytułów od „BigFive” i 18% tytułów od małych wydawców. Self-publisherzy zgarniają 35% pieniędzy, które przeznaczone są dla autorów. Autorzy wydawani przez „Big Five” dostają w sumie niewiele więcej – 39%.

50000-author-revenue-by-pubtype1-2

Następnie twórcy raportu postanowili zająć się „długim ogonem” – odrzucili pierwszy tysiąc najpopularniejszych e-booków i skupili się na tytułach zajmujących miejsca od 1001 do końca.

next49000-itsindiesallthewaydown

Jak widać, wpływy self-publisherów jeszcze trochę wzrosły, a wpływy autorów z „BigFive” zmalały.

Odzew i źródła

Raporty wzbudziły oczywiście olbrzymi odzew i kontrowersje. Howeyowi zarzucano braki w metodologii, tłumaczono, że dane z Amazona nie odzwierciedlają całego rynku, że 50 tys. najpopularniejszych ebooków wciąż nie oddaje skali całego zjawiska (self-publisherów, którzy nie sprzedali prawie niczego) i że niektóre ze stwierdzeń oraz przewidywań Howeya są naciągane i są bardziej pobożnymi życzeniami niż faktami. Inni docenili raport jako ważny głos w dyskusji o publikowaniu realnych liczb, których teraz nie ma, a które umożliwiłyby określenie, jak dokładnie wygląda rynek e-booków. Raport pokazał też, że być może niepotrzebnie narzeka się na self-publishing i jakość tego typu publikacji.

W artykule „AuthorEarnings.com Roundup” znajdziecie serię wycinków z różnych artykułów z komentarzami na temat raportu.

W artykule „Self-publishing changed my life, but my publisher grew my sales” Kerry Wilkinson, kiedyś self-publisher, dziś autor wydawany przez Macmillan, opowiada o różnicach między self-publishingiem a tradycyjnym wydawnictwem, a także rynkiem w USA i UK.

W artykule „Common Ground in the Debate of Self. vs Traditional Publishing” zebrano w punktach najważniejsze wnioski z raportu i dyskusji wokół niego.

Pełen raport „The 7k Report” znajdziecie na stronie Autors Earnings. Tam też znajdziecie „suche dane” do pobrania w formacie xlsx.

Pełen raport „The 50k Report” znajdziecie na stronie Autors Earning. Tam też znajdziecie „suche dane” dotyczące całości oraz wybranych kategorii tytułów do pobrania w formacie xlsx.

Oba raporty dostępne są na licencji Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

W razie jakichkolwiek wątpliwości zachęcam do zajrzenia do oryginalnego raportu w języku angielskim – przy okazji tłumaczenia zawsze mogłam coś poplątać.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Self-publishing jest mocny – raport Hugh Howeya o sprzedaży w Amazonie

  1. Pingback: Po Amazonie czas na Barnes&Noble – raport Hugh Howeya | Agnieszka Żak - blog autorski

  2. Pingback: Self-publishing w Amazonie wciąż ma się dobrze | Agnieszka Żak - blog autorski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s