Przegląd analiz złej literatury

Znalazłam sobie nowe hobby – czytanie analiz złych książek. Analiza złej książki tym się różni od samej złej książki, że można ją przeczytać i nie oszaleć. A tak poważnie – dobra analiza nie tylko złośliwie wyśmiewa wszelkie głupoty, niekonsekwencje, błędy i nieprawdopodobieństwa złej książki, ale też prezentuje komentarze i rozmyślania tłumaczące, dlaczego coś jest złe czy nawet szkodliwe. Analizy uczą i bawią, a także dają nadzieję, bo jeśli ktoś wydał taki chłam, to czemu miałby nie wydać mnie?

Drugą część zestawienia znajdziecie tutaj. Część trzecia w przygotowaniu!

Oto przegląd tego, co czytałam (link prowadzi do pierwszej części analizy, zainteresowani bez problemu znajdą następne):

1. „Bezdomna” Katarzyny Michalak zanalizowana przez NAKW-ę – jak się ostatnio dowiedziałam, Michalak – zwana też AutorKasią lub aŁtorKasią – cieszy się wyjątkowo złą sławą. I całkowicie słusznie. Michalak nie zna pojęcia researchu i radośnie klepie, co jej palce na klawiaturę przyniosą, nie dbając o realia, prawdopodobieństwo psychologiczne czy choćby zwykły sens i logikę. Cierpi też na typową wśród aŁtoreczek przypadłość – nie pamięta, co napisała dwie strony temu. Żeby było jeszcze straszniej, zabiera się za tak poważne tematy, jak bezdomność (wystarczy znaleźć bezdomnemu mieszkanie, by rozwiązać wszystkie jego problemy – podziwiajmy dogłębną znajomość tematu), choroby psychiczne (różne choroby o różnych nazwach są w praktyce tym samym, a w szpitalach przywiązuje się do łóżek nagich pacjentów i polewa zimną wodą), praca dziennikarza (wszyscy jak jeden mąż zajmują się wymyślaniem ploteczek o celebrytach i zarabiają na tym nieziemsko wielką kasę). Ba, autorka nie radzi sobie nawet z wynajmem mieszkań (kawalerka na Mokotowie za 300 zł miesięcznie – studenci całego świata płaczą). I moje ulubione – trzyminutowe seksy, od których bardziej niedorzeczny jest już tylko Grey.

2. „McDusia” Małgorzaty Musierowicz zanalizowana przez NAKW-ę – nigdy Musierowicz nie czytałam, więc nie mam sentymentu. Ale ci, którzy się do serii przywiązani, tym bardziej boleśnie odczują koszmar najnowszej odsłony. W „McDusi” narrator opowiada, jakie to postaci są miłe i kochane, ale same postaci swoim zachowaniem udowadniają zupełnie przeciwne tezy. Rzucanie w dzieci szkłem jest dopuszczalną techniką wychowawczą, tak jak i wpędzanie w zaburzenia odżywienia, a najlepsza kobieta to stłamszona u boku męża sarenka. Straszne rzeczy się tu dzieją.

3. „Achaja” t. 1 Andrzeja Ziemiańskiego zanalizowana przez NAKW-ę – świat Ziemiańskiego jest radośnie niespójny i pozbawiony jakichkolwiek sensownych zasad, a główna bohaterka to irytująca, współczesna nastka. I nie wiem, co mnie bardziej śmieszy – orzeł z mózgiem człowieka, obóz pracy na pustyni, w którym więźniowie uczą się sztuk walki zamiast umierać z głodu i wyczerpania, podróż przez burzę piaskową z żyroskopem czy „Jedna lisica[, która] poroniła z wrażenia”. Czy to miała być parodia?

4. „Nadzieja” Katarzyny Michalak zanalizowana komiksowo przez Eśkę – chciałabym powiedzieć, o czym jest ta książka, ale naprawdę nie wiem (nie jest to pierwszy tytuł Michalak, przy którym występuje ten problem – nie wiem też, o czym jest „Gra o Ferrin”). Wiem tylko, że mężczyźni są źli (jak w każdej książce tej aŁtorki), świat jest zły (jak w każdej książce tej aŁtorki), a bohaterka zachowuje się albo głupio, albo wrednie, znęcając się nad jedynym człowiekiem, który okazuje jej sympatię. Dlaczego? To chyba miała być trudna miłość, a wyszło na to, że Liliana to kłamczucha i prowokatorka, a Aleksiej to masochista.

5. „Pięćdziesiąt twarzy Greya” E. L. James zanalizowane przez Devis – nad większością analiz płaczę ze śmiechu lub irytacji, ale tylko ta jedna, jedyna książka wywołała we mnie autentyczny wkurw. Ta książka jest zwyczajnie obrzydliwa i nie mówię o seksach. Mówię o samym początku książki, pierwszych pięciu-sześciu rozdziałach, gdy Ana i Grey się poznają. I to jest obrzydliwe. Grey to jest postać wyjątkowo paskudna, odrażająca, odrzucająca. To wredny buc z manią kontrolowania, jakimiś dziwnymi zboczeniami (nie, wciąż nie mówię o seksach). To stalker, który szpieguje w sumie obcą dziewczynę fizycznie i elektronicznie (to jest karane, można pójść za to do więzienia…). To w końcu człowiek jakoś chory psychicznie, bo mówi jedno, robi drugie, potem mówi to drugie, ale robi pierwsze, przy okazji do końca rozwodniając mózg i tak niezbyt bystrej Any. Mam wrażenie, że cała krytyka tej książki skupiła się na słabych scenach seksu i BDSM, o którym autorka pisze, choć nie ma o nim pojęcia. A dla mnie największym problemem jest to, w jak poniżający sposób autorka kreuje postaci: ich zachowania wobec siebie i innych urągają nie tylko inteligencji, ale przede wszystkim godności. E.L. James przedstawia normalne czynności takie jak picie kawy, jedzenie śniadania, kupowanie taśmy izolacyjnej czy wypad z przyjaciółmi do klubu jako jakieś przerażające seanse chamstwa, manii kontrolowania, znęcania się, obrażania i poniżania. Koszmar.

6. Tetralogia „Zmierzch” Stephanie Meyer zanalizowana przez Maryboo i Beige – o tym niedawno pisałam, więc dodam tylko, że wszystkie najgorsze zjawiska z „50 twarzy…” wzięły się właśnie stąd. „Zmierzch” pełen jest stalkingu, przemocy wobec podobno ukochanej kobiety, braku szacunku wobec podobno ukochanej kobiety, kontrolowania i robienia wody z mózgu. I pedofilii. Nie wiem, co z autorką jest nie tak, że ją tak ciągnie do pedofilii. I nie chcę wiedzieć. Analiza jest bardzo szczegółowa, nad niektórymi negatywnymi zjawiskami autorki rozpisują się bardzo szczegółowo, warto przeczytać choćby podsumowanie.

7. „Intruz” Stephanie Meyer zanalizowany przez Maryboo i Beige – a to coś dla fanów science-fiction. Meyer gwałci ten szlachetny gatunek poza granice wszelkiej przyzwoitości. Oto rasa kosmitów będących świecącymi robalami przejmuje ciała innych ras i podbija inne planety. Pomysł genialny i rodzący wiele ciekawych pytań, ale spokojnie – Smeyer nie odpowie na żadne z nich. Jaka jest relacja między robalem a jego żywicielem? Co się dzieje ze świadomością/duszą człowieka, którego ciało zostało przejęte? Jeśli robale nie mają ciał, to kto umieścił pierwszego robala w żywicielu? Dlaczego robale uważają się za lepsze od innych? Dlaczego to tacy skończeni hipokryci? Czy mają jakąś własną kulturę? I najważniejsze – jak to jest być wodorostem żyjącym na dnie morza? Jeśli chcielibyście wiedzieć – zapomnijcie. Najważniejsze w tej książce to fakt, iż dwie bohaterki żyjące w jednym ciele zakochane są w troglodycie, który na dzień dobry gwałci albo daje po mordzie, a potem miota się, nie potrafiąc podjąć żadnej sensownej decyzji. Te romanse paranormalne są coraz dziwniejsze.

8. „Anhar. Powieść antymagiczna” Małgorzaty Nawrockiej zanalizowana przez Pokrzywkę i Tacz – Anhar rozwija się do „Anty Harry”, gdyż jest to książka piętnująca Harry’ego Pottera i magię w ogóle. Inne postaci mają równie kreatywne imiona takie jak Magissimus, Kreaturro i Lupus, co by czytelnik nie miał wątpliwości, kto tu zasługuje na pogardę. Tyle chyba wystarczy, by „wiedzieć, że coś się dzieje”. Książka zaczyna się od wyjątkowo nudnych i nic nie wnoszących rozważań byłego maga Gerdoneo, który nie odróżnia magii od psychologii, a tych obu – od dermatologii. Boga dla zmyłki nazywa się tu Ten Sam i jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego magia, homeopatia i psychologia są złe, odpowiedź brzmi – bo Ten Sam nienawidzi magii! Jakie to proste.

9. „Gra o Ferrin” Katarzyny Michalak zanalizowana przez Winky – znowu aŁtorKasia! Mówiłam, że cieszy się specyficzną sławą. Tym razem płakać będą fani fantasy. W Ferrinie mało co ma sens, jakieś losowe wydarzenia następują jedno po drugim i mimo komentarzy Winky brnę przez to cudo z bólem. Główna bohaterka to podręcznikowy przykład MarySue – bez względu na okoliczności krzyczy, drapie i gryzie, rzuca głupimi żartami oraz żenującymi i chamskimi tekstami, jakby uważała się za mistrza ciętej riposty, sama nie wie, czego chce, ale wszystko musi być tak, jak chce. Spadają na nią wszystkie zachwyty, choć na żaden nie zasłużyła. I dzięki magicznej elfiej magii z dupy wziętej kochają się w niej wszyscy mężczyźni.

10. „Zaklęta” Michaliny Olszańskiej zanalizowana przez Jadźkę i Makapkę – nawet nie wiem, od czego zacząć. Czy od tego, że Olszańska nie ma pojęcia o żadnej rzeczy, o której pisze, czy może od razu przejść do „the best of”. Z „Zaklętej” dowiemy się, że Koza nie tylko wykarmi niemowlę, ale też utuli i zaśpiewa kołysankę, że kultura ludzi jest zła (i w ogóle ludzie, świat i wszystko jest złe, a tylko natura jest dobra), że kolibry uprawiają namiętne, choć trochę przygniatające seksy, że nie ma nic dziwnego w byciu łopatą, że prawdopodobieństwo psychologiczne i historyczne jest dla słabych (tak samo jak research) oraz że nauczyć mówić można się ot tak po prostu. A autorka zapomina, co napisała dwie strony temu (to częsty syndrom aŁtoreczkowatości). Zdecydowanie mój faworyt.

I to by było na tyle! Jeśli będę miała siłę przekopać się przez kolejne połacie Internetu i znajdę jeszcze coś ciekawego, bo może będzie druga kompilacja. Miłego czytania!

Reklamy

14 uwag do wpisu “Przegląd analiz złej literatury

  1. Najwieksza zbrodnia Meyer i jej serii z cala pewnoscia jest wypromowanie stalkingu i praktyk, ktore nalezaloby zaliczyc do kanonu przemocy psychicznej (jak chocby ograniczanie kontaktu z przyjaciolmi – vide scena, w ktorej Edward unieruchamia samochod Belli, uniemozliwiajac jej tym samym wizyte u Jacoba) jako dopuszczalnych, a wrecz pozadanych elementow strategii zdobywania partnera i pozniejszego zwiazku. Co gorsza: saga „Zmierzch” to literatura skierowana raczej do nastolatek, ktore szybciej lykaja tego typu bzdury i moga w pozniejszym zyciu trwac w toksycznych zwiazkach, widzac w zlych zachowaniach swoich facetow wyraz milosci, troski etc. Tyle, ze Meyer to dorosla babka, wiele czytelniczek „Zmierzchu” rowniez, a jej sadomaso kopia jest skierowana do dojrzalego (przynajmniej fizycznie) odbiorcy. Jak to jest, ze kobiety, ktore prawdopodobnie wiele przezyly lub o wielu sytuacjach slyszaly, nie widza jak destrukcyjne sa schematy przedstawiane w tych ksiazkach?

    1. Być może to wygląda tak – nastolatki wychowane na „Zmierzchu” przyzwyczaiły się do pewnych wzorców, więc jako dorosłe nie mają problemów z łyknięciem patologii, bo ich po prostu nie rozpoznają (Przecież w „Zmierzchu to było romantyczne, tak się wychowałam, to jest normalne”).

      Rozwodziłam się też nad czymś innym pod analizą „Zmierzchu” – nad marzeniem, o byciu księżniczką, która nic nie musi. Nie musi myśleć, pracować, starać się, bo mężczyzna wszystko za nią zrobi, podejmie wszystkie istotne decyzje – łącznie z decyzjami na poziomie z kim się bedę przyjaźnić i co zjem na śniadanie. We mnie taki wzorzec wzbudza sprzeciw, a wcale nie jestem supersamodzielna, chętnie zwalam niektóre decyzje na męża. Być może w postaciach takich jak Bella czy Ana odnajdują się kobiety, które w sumie nie bardzo lubią „robienie” czegokolwiek i taki związek im pasuje… ale to już jakaś bardziej zawiła interpretacja, pewnie można by o tym badania naukowe robić.

  2. Z tej listy znam pozycje 1, 2 oraz 9. Choć na analizę „Bezdomnej” tylko zerknęłam kilka razy,a w samej książce nie wyszłam za pierwszą stronę, a „Magdusię” śledziłam uważnie, ale książki też nie tknęłam, o tyle przy „Grze o Ferrin” trafiłam na tę analizę sama będąc już w połowie czytania książki i czytanie cudzych komentarzy do fragmentów już mi znanych było tym ciekawsze. Trochę mi szkoda, że urywa się na ósmym rozdziale i dalej tej zabawy w porównywanie reakcji kontynuować nie mogę.
    Kusi mnie dorwać w swe ręce „Anhar…”, bo zerknęłam byłam na analizę, a i wcześniej o książce słyszałam, ale znając moje sięganie do takich rzeczy, to pewnie się szybko nie zdarzy :P

    1. Za „Ferrin” zabrała się ekipa Przyczajonej Logiki, na razie zrobili tylko początek, ale może dotrwają do końca i będziesz mogła dalej czytać. ;)

      1. Wiem. Widziałam ostatnio. Niestety nim skończą to i ja już pewnikiem skończę, wiec nie będzie tego wrażenia „na bieżąco”, a będąc już mocno za połową nie zamierzam sobie robić przerwy. Inne książki czekają. Niemniej analizę Przyczajonej Logiki pewnie czytać będę :D

  3. Pingback: Przegląd analiz złej literatury #2 | Agnieszka Żak – blog autorski

  4. Pingback: Przegląd analiz złej literatury #3 | Jak napiszę, to będzie

    1. Cóż za dylemat, skasować jako spam, przez co nigdy nie dowiesz się, czy to udana próba, czy jednak przepuścić, co by próba przeszła w komentarz właściwy być może…

  5. Shun

    Uwaga, leci grammar-nazi komć:

    prezentuje komentarze i rozmyślania tłumaczące, dlaczego coś jest złego czy nawet szkodliwego.
    (…) dlaczego coś jest złe czy nawet szkodliwe.

    radośnie klepie co jej palce na klawiaturę przyniosą
    Przecinek przed co.

    zabiera się za tak poważne tematy jak bezdomność
    Tu można postawić przecinek przed jak.

    zabiera się za tak poważne tematy jak (…) chorobach psychicznych (…) pracy dziennikarza
    Choroby psychicznie. Praca dziennikarza.

    a najlepsza kobieta, to stłamszona u boku męża sarenka.
    Zbędny przecinek.

    świat Ziemiańskiego jest radośnie niespójny i pozbawiony jakichkolwiek sensownych zasad a główna bohaterka to irytująca, współczesna nastka.
    Przecinek przed a.

    nie jest to pierwszy tytuł Michalak przy którym występuje ten problem
    Przecinek przed przy którym.

    James zamienia normalne czynności takie jak picie kawy, jedzenie śniadania, kupowanie taśmy izolacyjnej czy wypad z przyjaciółmi do klubu jako jakieś przerażające seanse chamstwa, manii kontrolowania, znęcania się, obrażania i poniżania.
    Zamienia w lub na/przedstawia jako.

    science-fiction
    Bez łącznika: science fiction.

    który nie odróżnia magii od psychologii, a tym obu – od dermatologii.
    Tych.

    rzuca głupimi żartami oraz żenującymi i chamskimi tekstami jakby uważała się za mistrza ciętej riposty
    Przecinek przed jakby.

    w ogóle ludzie i świat i wszystko jest złe
    Przecinek zamiast pierwszego i.

    Jeśli będę miała siłę przekopać się przez kolejne połacie Internetu i znajdę coś jeszcze ciekawego, bo może będzie druga kompilacja.
    (…) i znajdę jeszcze coś ciekawego, to może (…).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s